To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Kraina Smoków Sha'aird

~MR Belphepri - Roztaj Kruka, część druga

Schame - 2016-01-14, 20:59

Marta spoczywała w twoich łapach nieuruchoma z przerażenia, ze spojrzeniem wbitym w dal. Cała zbladła, ale przynajmniej żyła.
Rozejrzałeś się po zniszczeniach, które poza jednym rozbitym straganem i pękniętą w pół drogą nie były aż tak duże.

Dracart - 2016-01-14, 21:04

Nie widząc na horyzoncie sylwetki czarnej, wygrzebał spod łusek pierścień i nałożył go ponownie. Drugi raz skurczenie się do elfiej formy nie było już aż tak niewygodne, choć dalej miał wrażenie jakby ta blada skóra była nieco za ciasna.
Zrobił krok w stronę Marty i przyklękną, aby nad nią niepotrzebnie nie górować.
- Już jest w porządku, tamta kobieta... smok na razie odleciała. Musimy iść dalej, obiecałem, że zaprowadzę Cię do rodziny, prawda? - mówiąc to powoli wyciągną w stronę małej jedną rękę.

Schame - 2016-01-14, 21:33

Marta stanęła chwiejnie na bruku, jednak kiedy wyciągnąłeś do niej rękę (już w elfiej postaci) cofnęła się. Widok smoka (a nawet dwóch) zrobił na niej spore wrażenie. Wciąż wyraźnie była w szoku.
Wciąż widziałeś posterunek straży Leene i łopoczące na nim srebrno-błękitne proporce.

Dracart - 2016-01-14, 21:41

Westchnął lekko. Rozejrzał się jeszcze raz po ulicy.
- Marto, nie możemy tutaj zostać. I tak ściągnąłem na nas za dużo uwagi... - powiedział wstając. Zerknął na budynek straży tak blisko, a tak daleko.
- Im szybciej będziesz ze swoją rodziną tym będziesz bezpieczniejsza - dodał czekając na jakąś reakcję.

Schame - 2016-01-14, 22:14

Marta podniosła powoli głowę i wbiła w ciebie spojrzenie.
- Tu... tu był smok... - Wydusiła z siebie w końcu. - I jeszcze jeden... zniknęły...

Dracart - 2016-01-16, 19:17

Westchnął cicho w niemej bezradności. Nie mógł jej po prostu zatargać na posterunek straży bo zakładał, że w takim stanie Marta podniesie niesamowity raban. Ponownie przykląkł by zrobić się mniejszy, a potem wyciągnął prawą dłoń z pierścieniem na palcu wskazującym.
- Widzisz ten pierścień? - zapytał i dał małej chwilę na skupienie myśli.
- Pozwala on smokom się... skurczyć. Jestem tym białym smokiem na którym wylądowałaś - postanowił zaufać w siłę wyobraźni młodych istot i przeszedł od razu do sedna sprawy. Miał nadzieję, że Marta szybko zaakceptuje to co powiedział.

Schame - 2016-01-16, 19:37

Marta słuchała cię, spoglądając chwilę na pierścień, a jej oczy robiły się większe. Zbladła wyraźnie. W końcu uniosła wzrok i popatrzyła gdzieś w dal, jednak cały czas milczała.
- Smok... - Wymamrotała tylko.

Dracart - 2016-01-16, 19:47

Zamknął oczy na chwilę i wziął głębszy wdech... cierpliwości.
- Tak smok... - powiedział po czym rozejrzał się na około sprawdzając ich najbliższe otoczenie.
- Szliśmy do Twojej rodziny, pamiętasz? - zapytał z lekko wymuszonym uśmiechem.

Schame - 2016-01-16, 21:38

Marta pokiwała głowę i wbiła wzrok w bruk. Potrzebowała czasu, zanim to sobie poukłada.

Ale może to robić w ruchu...

Dracart - 2016-01-20, 20:51

Pokręcił głową w sposób wyrażający jego zrezygnowanie... Wyprostował się, położył dłoń na ramieniu Marty i zaczął ją prowadzić w stronę posterunku straży.
- Nie możemy dłużej zwlekać - powiedział po prostu.
Cały czas starał się obserwować ich otocznie, tak na wszelki wypadek.

Schame - 2016-01-20, 21:48

Ruszyliście powoli w kierunku posterunku straży, Marta ociągała się odrobinę, ale zdołała dotrzymać ci kroku. Jej twarz była blada od osiadającego wszędzie wokół pyłu. Ulice po twojej akcji nieco opustoszały i nigdzie nie widziałeś żadnego zagrożenia - smoczyca zniknęła tak nagle, jak się pojawiła.
Ze str4ony posterunku nadbegało ku was kilku anveilskich żołnierzy, najwyraźniej zaalarmowanych pojawieniem się zniszczeń. Część wyminęła was rozdzielając się na dwie grupy, lecz dwóch z nich zatrzymało się.
- Nic wam nie jest? - Zagadnął jeden, pochylając się nad dziewczynką, a potem spoglądając na ciebie. - Co tu się u diabła stało?
- Nie możecie tu zostać, może być niebezpiecznie, zabieramy was na posterunek.

***

Już w ludzkiej postaci smoczyca przetarła oczy, przed którymi powoli zaczął się pojawiać mglisty obraz. Gdy wreszcie zobaczyła koniuszki swoich palców odrzuciła głowę do tyłu i rozejrzała się. Skoczyła, a pod nią wypiętrzyły się kamienne schody. Wbiegła da dach pobliskiego sklepu, gruchocąc butami o dachówki i odnalazła wzrokiem wielkie pęknięcie po smoczym cielsku. Dostrzegła elfa i dziewczynkę.
Ryzyko nie było warte walki ze smokiem tym bardziej, że w pobliżu znajdowały się koszary straży. To miała być szybka, dyskretna armia.
To nie miało znaczenia, to był i tak tylko trening. Pozostanie jej wycofać się z dala od zamieszania i przemyśleć, gdzie popełniła błąd. Z czasem będzie coraz lepsza i zyska więcej kontaktów w przestępczym półświatku.
Zbiegła po dachu i zeskoczyła, a potem zniknęła między uliczkami.

Dracart - 2016-01-20, 22:15

Lekko się spiął gdy zobaczył strażników biegnących w ich stronę, jednak rozluźnił się gdy jeden z anveili zapytał tylko o ich stan. Już otwierał usta by powiedzieć, że wszystko w porządku kiedy padło drugie, dużo mniej wygodne pytanie.
- Jakiś mag Ziemi zaatakował, chodziło o Martę - powiedział, wahając się krótko.
- To jest Marta de Ledemig. Szliśmy do waszego posterunku chcąc uzyskać kontakt z jej rodziną - powiedział krótko gestykulując w stronę posterunku i ruszając w kierunku budynku.

Schame - 2016-01-20, 22:38

Kiedy wspomniałeś imię Marty de Ledemig strażnik otworzył szerzej oczy i zbladł.
- To ona?! - Wypalił. - Szukamy jej dzisiaj w całym mieście!
Chwycił dziewczynkę obejmując ją obiema rękoma i podniósł w górę, prostując się.
- Teraz szybko, na posterunek. Ta magia ziemi to na pewno sprawka rebeliantów...
Dwaj strażnicy pobiegli prosto w stronę komisariatu. Widziałeś stąd wyraźnie duże, pancerne drzwi prowadzące do dużego kompleksu, stylizowanego na masywną, szeroką basztę. Ponad basztą widniały flagi Leene.

Dracart - 2016-01-20, 23:10

Nie mówiąc nic, podążały za strażnikami do ich posterunku.
- Rebelianci? Słyszałem coś o nich, jaki mieli by powód by atakować Martę? - zapytał w drodze najbliższego strażnika.

Schame - 2016-01-21, 15:00

- Desperacja. - Warknął tylko strażnik w odpowiedzi, biegnąc przed siebie.
Dotarliście do ciężkich, pancernych drzwi. Strażnik odstawił dziewczynkę, a później naparł razem z towarzyszem, otwierając je na oścież. Ze szczytu kilku kuszników przyglądało się wam uważnie.
W towarzystwie strażników weszliście na komisariat. W głównym hallu widziałeś kilka urzędniczych biurek w dwóch rzędach, po prawej i po lewej od wejścia, przy których przyjmowano interesantów... Nie, nie było tu osób, które chciałyby zgłosić przestępstwo, ale całe mnóstwo zakutych Pallasirczyków, przywleczonych tu przez Leeniańskich strażników. Mogłeś tylko domyślać się, że byli to rebelianci lub osoby przypadkowo wplątane w zamieszki, o których niedawno słyszałeś. W każdym razie zrobiło się tu dosyć tłoczno.
Dwaj strażnicy zaprowadzili was do krętych schodów, których nie zauważyłeś z początku. Wspięliście się po nich i trafiliście na wyższy, opustoszały poziom, na którym nie było nikogo poza ustawionymi w krąg kusznikami zajmującymi swoje stanowiska przy wąskich, okiennych szparach. W porównaniu z niższym poziomem było tu dość spokojnie.
- Wezwiemy rodziców Marty, przyślą po nią eskortę. - Zapewnił strażnik. I usiadł na pokrytej słomą kamiennej podłodze. Jego towarzysz zbiegł na dół. - Musicie nam wybaczyć, Pallasir to dziki kraj, mamy tu pełne ręce roboty, dlatego nie mogliśmy was przyjąć lepiej. A teraz opowiedzcie nam dokładnie, co się wydarzyło. Jeśli wśród rebeliantów są magowi, musimy wiedzieć więcej.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group