To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Kraina Smoków Sha'aird

~MR Belphepri - Roztaj Kruka, część druga

Schame - 2016-02-28, 22:35

Mężczyzna spochmurniał wyraźnie i splótł ręce za plecami.
- Wiesz, która to była lecznica? - Zagadnął poważnie. Potem zwrócił się do Lou. - Twoim zadaniem jest ją odszukać. Dyskretnie. A jeśli zdołasz, wyciągnij ją stamtąd.
Lou ukłoniła się zgrabnie.
Mężczyzna westchnął i popatrzył na ciebie.
- Domyślam się, że znalazłeś ją i przyprowadziłeś domnie? - Zapytał. - Chciałbym ci okazać więcej entuzjazmu i przyjaźni, ale to fatalny moment na oddawanie honorów bohaterom. Masz jednak moją osobistą wdzięczność. Wniosłeś z powrotem do mojego życia blask, który wydawało mi się, że już zgasł. Dziękuje ci...
- To smok. - Odezwała się nagle Marta.
Gubernator uniósł brwi i popatrzył na nią uważnie.
- Co ty mówisz, dziecko? - Zdziwił się wyraźnie.
Marta przekręciła główkę i popatrzyła na ciebie olbrzymimi oczami.
- To smok, sama widziałam... - Powiedziała cicho.
Gubernator popatrzył najpierw na ciebie, potem na Lounę. Dziewczyna założyła kapelusz na głowę.
- Smok? Głupiaś, maleńka. To całkiem niedorzeczne. - Powiedziała z lekkim uśmiechem.
Potem popatrzyła na ciebie. Zobaczyłeś kątem oka, jak jej dłoń wędruje w kierunku rękojeści szabli.
- Prawda? - Zapytałą cię wprost.

Dracart - 2016-07-26, 19:32

Przez chwilę nic nie mówił, myśląc. No długo myślał, no... taką dłuższą chwilę xD
- Po części to prawda. Jestem w posiadaniu pierścienia który pozwala na chwilę przybrać postać smoka. Ale obawiam się, że wyczerpałem zmagazynowaną w nim manę. Będę musiał go ponownie naładować na przestrzeni kolejnych tygodni - wskazał pierścień który przekazała mu Ganqou, najlepsze kłamstwa budowane są w końcu na fragmentach prawdy. Postanowił także dorzucić lekko zniesmaczony wyraz twarzy.
- Przydatne zaklęcie w tych rzadkich, trudnych sytuacjach szkoda tylko, że nie permanentne - dorzucił z lekką dozą uznania dla smoków w głosie.
- Natomiast co do tego gdzie znalazłem Martę... muszę się przyznać, że potyczka z tamtą czarną samicą zaburzyła moją orientację. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że do budynku przylegał cmentarz i było to w biedniejszej dzielnicy.
Mówiąc wzruszył lekko ramionami z nieco przepraszającą minął...

Schame - 2016-08-02, 14:09

Mówią też, że kłamstwo ma krótkie nogi.
- Niezwykłe! - Rzekł Gubernator. - Taka moc...
- Czy mogę obejrzeć twój pierścień? - Zagadnęła blondynka w kapeluszu. - Myślę, że jestem w stanie go naładować. Lepiej mieć taką rzecz w gotowości, jeżeli w po mieście kręci się smok.

Dracart - 2016-08-02, 19:10

Obrócił się minimalnie, zasłaniając pierścień długim, czarnym rękawem swojej szaty przed blondynką, a także zacisnął ukrytą już rękę w pieść na wypadek gdyby mała w porywie dziecięcej naiwności i chęci postawienia na swoim nie ściągnęła mu go z palca... żeby nikt nie ściągną mu go z palca. Na jego twarzy pojawił lekki grymas niezadowolenia.
- I tak powiedziałem wam... ludziom, zbyt dużo. Wysoko cenie sobie tajemnice sztuki magicznej które posiadłem. Pomogłem wam ponad to na co normalnie sobie pozwalam - w jego głosie pojawiła się lekka nuta niesmaku i nawet nie musiał tego udawać.
- Wołałbym żebyśmy przeszli do części gdzie ktoś pokieruje mnie do archiwów, żebym mógł w ciszy i spokoju zdobywać wiedzę w zamian za to co uczyniłem, a ja wam mógł życzyć powodzenia w szukaniu matki Marty - mówiąc to nie schowaną rękę na płasko położył na piersi i lekko się ukłonił.
- Nie zrozumcie mnie źle, po prostu nie ufam bezgranicznie komuś kogo znam ledwie kilka minut i nie jest już niewinnym dzieckiem - posłał słaby uśmiech w stronę Marty.

Schame - 2016-08-02, 22:30

Kobieta przestąpiła z nogi na nogę, przyglądając ci się wyraźnie cię oceniając, zadzierając przy tym lekko głowę.
- Cóż, rozumiem... - Odpowiedziała po chwili namysłu, wciąż nie spuszczając z ciebie oczu. - W takim razie czy mogę prosić, abyś opuścił pałac?
- Louna, wystarczy! - Upomniał ją gubernator, marszcząc brwi. Potem popatrzył na ciebie i zrobił przepraszającą minę, załamał teatralnie ręce. - Wybacz jej, nie chcieliśmy cię urazić. Louna bardzo przeżyła to zdarzenie, w końcu do zamachu doszło podczas jej służby, czuje się odpowiedzialna za to, co się stało i dlatego jest bardziej czujna i podejrzliwsza niż zwykle. Z radością udostępnię ci archiwa. Louno, zaprowadź naszego przyjaciela, tylko proszę, bez żadnych incydentów. Muzę dalej pełnić obowiązki gubernatora i nie mam czasu nawet na łzy czy żałobę... Nie dokładaj mi więc dodatkowych zmartwień.
Lou nie odpowiedziała, zdmuchnęła z czoła kosmyk włosów i obóciła się na piętach.
- No chodź, pokażemy ci te nasze archiwa. - Rzuciła za plecy i wyprowadziłą cię z hallu na korytarz.

Tam, do wschodniego, gustownie urządzonego skrzydła, później po szerokich, schodach o rzeźbionych poręczach aż na poddasze.
Wyciągnęła klucze i otworzyła jedne z dużych, ębowych drzwi, wpuszczając do środka świeże powietrze, które poruszyły drobinkami kurzu. Już ze szczytu schodów czułeś zapach stęchlizny i staroci.
Archiwa okazały się czymś w rodzaju biblioteki - długie regały, ułożone w równym rządku jeden za drugim, a na nich pełne stosy ksiąg. Podłogę i woluminy pokrywał kurz, a regały połączone były nićmi pajęczych sieci. Brakowało tu porządnego katalogu, nie byłeś nawet pewien, czy księgi są w ogóle w jakiś sposób uporządkowane czy raczej trafiły na półki w przypadkowej kolejności.
- Miłej zabawy. - Rzuciła tylko Louna.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group