Kraina Smoków Sha'aird Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Szybkie Menu   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Dom
Autor Wiadomość
Perseusz


Rasa Smoka: elo hell (brąz)
Specjalizacja: ogniobander
Str: 15 (6)
Sta: 3 (2)
Agi: 18 (7)
Int: 15 (5)
HP: 610 (244)
Mana: 370 (185)
Kond: 150 (75)
Def: 10 (5)
MagDef: 10 (3)
Spi: 25 (3)
Płeć: Męczyzna
Inne postacie: Schame, Ganqou
Wysłany: 2021-07-27, 23:14   
   Czary/Techniki Walk: Zimne Płomienie, Smoczy Oddech, Płomień Życia, Pożoga, Postać Ognia


Zerknęła na ciebie gdy wymówiłeś jej imie — jej oczy błysnęły z zaciekawieniem, jednak nic nie odpowiedziała. Nie od razu.
Gdy przeszła portal, poprawiła kołnierzyk i mankiety koszuli.
- Pewnie nie byłeś smoczym lordem, jednak przynajmniej mówisz mi prawdę. - Poza tym może właśnie na tym polega bycie smokiem. By być niszczycielskim żywiołem.
Westchnęła lekko i popatrzyła na ciebie, zaczęła słuchać cię uważnie. Jej twarzyczka była opanowana i niewzruszona, ale jednak jej rysy stały się nieco ostrzejsze, a oczy znów błysnęły i dzięki temu spojrzeniu wiedziałeś, że chłonęła każde twoje słowo. Było w tym spojrzeniu podziw, była też jednak dezaprobata wobec nieładu i terroru.
Zmrużyła ostatecznie powieki i zaśmiała się cicho.
- A jednak chaos zrodził porządek. - Odpowiedziała. - Jestem czarnym smokiem, a jednak próbuję zaprowadzić ład. Czy to oznacza, że coś nas różni, czy że zaprzeczam własnemu przeznaczeniu?
Uniosła rękę i zacisnęła ją w pięść.
- Jestem ci wdzięczna. Jestem silna, ponieważ jestem potomkinią dwóch potężnych czarnych smoków. Nie wyobrażam sobie, bym mogła żyć jako córka dwóch przeciętnych smoków. Nie potrzeba mi ojcowskiego ramienia, niczego więcej nie potrzebuję. Dopóki mam twoją siłę, zdobyć wszystko inne zdobędę w swoim czasie.
- Terror, chaos. Ambicja. Leicah tworzył, nie niszczył, mam więc nadzieję, że znajdziesz sposób, by nagiąć do swojej woli to, co odkryjesz. Bądź jednak ostrożny, by nie wejść mi w drogę. Wciąż darzę cię pewnym sentymentem, ale to nie oznacza, że pozwolę zniweczyć moje własne dążenia. Chaos ma to do siebie, że niszczy na oślep. Nie da się go zatrzymać czy kontrolować. To przyniesie ci sporo wrogów...

Gdy zauważyłeś wreszcie Leicaha, wykorzystała moment, by ruszyć w stronę portalu.
- Powodzenia. - Odrzekła, przystając jeszcze na chwilę. - A jeśli spotkasz matkę, nie wspominaj jej lepiej o mnie. Nie sądzę, by przepadała za umarłymi, których nie potrafi kontrolować.



Leicah popatrzył na ciebie zbity z pantałyku, nie kryjąc nawet zaskoczenia, jak kocur, który usłyszał nagle słowa mrówki. Trudno było jednak powiedzieć, co zaskoczyło go bardziej - twoje słowa, czy fakt, że zwróciłeś się bezpośrednio do niego, zamiast kulić się ze strachu jak to zwykle robią anveile.
Obniżył spojrzenie i patrzył na ciebie z góry przez chwilę rzucając na ciebie potężny cień, mrużąc ślepia, jakby próbując coś wybadać. Wątpliwe jednak, ze z tej odległości był w dostrzec choćby rysy twojego pyska nie wspominając o tym, że spoglądał zza masywnego cielska.
Ostatecznie na jego pysku zakwitł kwaśny, podły uśmieszek i zasłonił długimi palcami pysk i zaśmiał się, co w jego mniemaniu było zapewne nonszalanckie, ale ze względu na różnice w wielkości dla ciebie było jedynie głośnym rechotem, odbijającym się echem i wprawiającym aparaturę kuźni w drgania i trzęsący jego cielskiem.
Ostatecznie westchnął i skrzywił się. Podniósł się powoli z gracją wyciągając wszystkie łapy i ziewnął leniwie
Potem wstał powoli i ruszył przez kuźnię powoli — w kierunku gigantycznego teleskopu, który — gdyby był działem — mógłby zmieść z powierzchni ziemi połowę Tzekrillii.
- Dajesz srebrnej gadzinie za dużo kredytu. - Stwierdził z przekąsem i złośliwym uśmieszkiem. - Gdyby był nikim... byłby zupełnie nieistotny, byłby jak pył, którego nie zauważasz pod swoimi stopami. Na kogoś, kto jest Nikim, nie możesz nawet się gniewać. Nicość to nicość, nie wywołuje emocji, ani złości, ani wesołości. O nie, ów smok nie jest kim, kogo wypada tytułować go tak zaszczytnie. On nie dorósł, by być nikim.
Obnażył lekko kły i skrzywił się pogardliwie, przymykając powieki.
- On jest jak... pasożyt. Egzystuje tylko po to, by powoli zabijać powoli innych, wysysać z nich życie i radość, nawet jeśli ich to zabije, a pasożyta razem z nimi. A najgorsze jest to, że nie da się pozbyć łatwo czegoś tak małego i złośliwego. Spróbujesz go zabić lub usunąć, a wstrzyknie zabójczą truciznę, byle zabrać cię ze sobą.

Zerknął na ciebie.
- Czemu Nuanda miałaby przesyłać szpiega, który nienawidzi Soltheima? Kim jesteś, że zwracasz się do mnie jak do swojego anveilskiego pobratymca. Zresztą... to nieistotne. Kimkolwiek jesteś, nie zostaniesz tutaj. Nie potrzebuje kogoś, kto będzie mnie rozpraszać.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9