Kraina Smoków Sha'aird Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Szybkie Menu   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Nie poddawaj się
Autor Wiadomość
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2021-11-29, 21:36   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


- Nie pijam. Jestem smokiem. - Wypaliła Pau.
- Nie pijasz, bo jesteś dzieckiem do cholery. - Wyjaśniła o dziwo spokojnie Ganqou.

Aldo przyglądał ci się jak pochylasz się i opierasz na blacie, spoglądając.... kusząco. Zerknął mimowolnie na palec krążący po brzegu kufla nie mogąc oderwać wzroku, a jego źrenice zwęziły się.
Potem zaśmiał się radośnie, opierając na krześle i wyciągając się, niemal sięgając cię ogonem i tylnymi łapami.
- Zabawna z ciebie istota, Zah. - Zamruczał. Potem obnażył kiełki w drapieżnym uśmiechu przekrzywiając lekko łeb. - Jeśli chcesz wiedzieć, odpowiedz sobie: Czy ten kocur nie rościł już do ciebie praw?... Potężni ekscentrycy jak ty fascynują mnie. Chce się z tobą... z wami ścierać lub docierać. Zabawa z niebezpieczeństwem ekscytuje mnie...
Uśmiechnął się lekko, jedynie zerkając na Słagusa i kładąc pazurzasty palec na wardze pyska jak dziecko rozglądające się po cukierni.
- Na tym młodym, wiotkim wojowniku też już położyłem wzrok, a wówczas już go tak łatwo nie spuszczam. Mam nadzieję, że jesteście obaj groźniejsi niż wyglądacie...
Słagus podrapał się po karku skonsternowany, zerkając na Aldo i odrobinę spłoszony. Jednak kiedy spojrzał na ciebie... zalotną bestie, nonszalancką drapieżną bestię w ciele niepozornego anveila...
Dreszcz przebiegł mu po karku, zgrzytnął zębami. Mimowolnie sięgnął za siebie po miecz.
Klinga delikatnie zadzwoniła o stalowo-złotą pochwę. Niepozorny drobny ruch chwycenia za rękojeść, a jednak drganie metalu rozeszło się w powietrzu, dzwoniąc w uszach. Kielichy i gliniane dzbany zadygotały i zaczęły dzwonić, jakby o posadzkę uderzył potężny dzwon. Nawet szyby w oknach zaczęły drgać, a ty poczułeś nacisk i pulsowanie w skroniach i piersi. Drganie jednak szybko ustało.
-Hm?... - Aldo otworzył szerzej oczy i obrócił łeb patrząc na Słagusa pytająco.
Wilko-szakal stał lekko pochylony, w rozkroku, wciąż trzymając miecz, nie wyciągając go jednak z pochwy. Tkwił tak, jakby instynktownie gotując się do walki.
Ostatecznie westchnął, puścił rękojeść i wyprostował się.
- Wybaczcie. - Powiedział. - Mam bardzo czułe instynkty. I poczułem ni stąd ni zowąd... jakby anveilskie głosy jęczące ze strachu i rozkoszy, które nagle ucichły...
Usiadł sztywno. Spojrzał na ciebie z boku i mimowolnie posłał ci zaniepokojone spojrzenie.
- Dziwak z ciebie, Słagu. - Mruknął Aldo.

Minori upił piwa, sącząc je kulturalnie, rozłożony na krześle jak pantera na gałęzi, zdawał się nie przywiązywać większej wagi do waszej wymiany, choć zerkał to na Aldo, to na ciebie z błyskiem w oku. Czyżby ze skrywaną zazdrością?
Gdy tak poruszałeś dupskiem na krześle i przechylałeś do przodu kręcąc ogonem, dwie łapy wyciągnęły się z twojego cienia i pociągnęły nagle za nogi twojego krzesła.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2021-11-29, 21:50   

Uniósł brew i wyszczerzył kiełki gdy usłyszał o roszczeniu sobie praw.
- Umiesz bawić się słowami, doceniam to - mruknął figlarnie uśmiechając się jeszcze szerzej i spojrzał za Aldo na Słagusa. Dostrzegł to. Te unoszące się futro na karku, te zwężające się źrenice. Nagły rozbłysk gniewu, strachu i ekscytacji, wszystko w jednym gładkim, wyćwiczonym ruchu dobycia ostrza zza pleców.
Wibrujący dźwięk który prawie rozbił szyby w budynku sprawił, że lis poczuł się słabiej. Na krótką chwilę poczuł zawroty głowy spowodowane pulsowaniem skroni. I na tą krótką chwilę, bursztynowe oczy lisa przybrały szafirowej barwy, naznaczonej złotem. Jednak zalotne spojrzenie nie spełzało z pysku lisa. Zerknął Na Aldo gdy ten zwrócił uwagę Słagusa i z gracją cegły przypierdolił brodą o blat stołu przygryzając sobie język z zaskoczonym "ASZ KURWA!" gdy krzesło wymknęło mu się spod dupska. Na blat klapnęła jedna łapa, potem druga i lis podciągnął się na nogi z otwartym pyskiem dysząc zimnym powietrzem na piekący język. Spojrzał za siebie, na nieposłuszne krzesło strzygąc uszami, szukając za sobą Brutusa, zdrajcy i bezlitosnego wpleconożownika.
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2021-12-01, 09:16   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Aldo uśmiechnął się lekko na twoją pochwałę.
- Widzisz? A myślałeś, że potrafię tylko chichotać jak hiena. - Mruknął. Potem wyszczerzył się głupio. - Ale potrafię używać języka, nie zgodzisz się Minori, hm?
Czarny tylko popatrzył na niego karcąco.
Na dziwne drganie wszyscy ucichli i zareagowali konsternacją. Szybko jednak uznali, że Słagus nie zrobił tego celowo, choć z pewnym zainteresowaniem patrzyli na dziwaczny miecz.
Palce wilko-szakala zadygotały lekko, zacisnął pięść, by to ukryć. Trudno było jednak stwierdzić czy był to wynik chwycenia za miecz-dzwon, czy ręka zatrzęsła mu się na widok twoich oczu.
Gdy te zmieniły kolor, wpatrywał się w nie niepewnie mrużąc oczy, jakby zastanawiał się, czy faktycznie widział, jak twoje ślepia zmieniają kolor czy było to tylko złudzenie.
Zanim doszedł do jakichkolwiek wniosków, nagle runąłeś na blat stolika. Huknąłeś tak, że aż kufle podskoczyły, a wszyscy dookoła wstali z krzeseł, by wyciągnąć szyję i zobaczyć, czy to przeżyłeś, jedyne Aldo rechotał w najlepsze. Wszyscy oprócz Minoriego, który kufel akurat trzymał w łapach.
Zerknął na ciebie z góry uważnie.
- Czyżby krzesło nie wytrzymało ciężaru twojego ego? - Zapytał z niewinnym uśmiechem kochanego koteczka.
- Albo ciężaru twoich jaj. - Powiedziała Ganqou zupełnie poważnie, patrząc na ciebie zza blatu stołu.
Na widok jak wynurzasz się i rozglądasz szukając zdrajcy, cała grupka wybuchła śmiechem i oczywiście Ganqou śmiała się najgłośniej, nawet głośniej niż Aldo.
- To było niesamowicie ponętne, Zah, naprawdę. - Wypalił.
- Prawdziwa lisia gracja. - Wtrąciła swoje Ganqou.
Słagus śmiał się dość nerwowo i gdy wyprostowałeś się wciąż zerkał na ciebie podejrzliwie. Zerknął jednak na rozlane dookoła piwo i ostatecznie po chwili pochylił łeb, by zacząć zlizywać je długim językiem jakby nigdy nic.
- Hej, spokojnie, piwa mamy dużo. - Rzucił Aldo.
Pau patrzyła dookoła uważnie, jakby chłonąc całą scenę, jakby to, co się działo było dla nią kompletną nowością. Brakowało tylko, by wyciągnęła notes i zaczęła robić notatki.

Gdy wszyscy w miarę się uspokoili, Ganqou odchrząknęła.
- Czy musimy im teraz wymazać pamięć? - Zapytała spokojnie patrząc na ciebie.
Pozostali jakby nieco ucicghli. Słagus na chwilę zamarł z wyciągniętym na blacie językiem i popatrzył na nią.
  
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2021-12-07, 16:46   

Gdy rozglądał się w bardzo niezadowolonym wyrazem pyska i usłyszał komentarz Minoriego, zastrzygł uchem w jego stronę i zaczął powoli obracać łeb w jego stronę. W międzyczasie napotkał spojrzenie Ganqou która wspomniała o ciężarze jaj na co kamienna maska lisa pękła, na niewzruszonym pysku pojawił się rozbawiony uśmieszek po czym parsknął śmiechem. W głowie miał obraz, jak patrzy na Anveili a oni zaczynają pocić się w przestrachu. Nie zawsze wszystko wychodzi jak w wyobraźni, prawda?

Z rozbawionym wyrazem pyska sięgnął znów po krzesło i usiadł z powrotem na nim. Na pytanie Ganqou poruszył uchem, przesunął palcami po pysku wsłuchując się w ciszę i widząc spojrzenia innych. Przesunął łapę pod obolałą brodę, podrapał się, zrobił głośne, teatralne "HMMMMMMMMMMMM" po czym mlasnął.
- Nah - skwitował krótko po czym chwycił za kufel i pociągnął resztkę z dna - Dali nam piwo po co całym tym kurwidołku który dzieje się na tym turnieju. Jak dla mnie są spoko - dodał po czym zamknął oczy.

- Mimo, że jeden z nich mnie postrzelił - dodał po krótkiej chwili ciszy, zerkając jednym okiem na Minoriego. Westchnął po czym wzruszył ramionami. - Z drugiej strony Pożeracz praktycznie stopił ze mnie całą skórę więc boczenie się z powodu nieudanego zamachu wydaje się być dramatyzowaniem - dodał ciszej przechylając łeb do Ganqou jakby szeptał coś konspiracyjnie do niej.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2021-12-08, 15:39   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Minori patrzył na ciebie uważnie uśmiechając się lekko i poprawiając muszkę, ale gdy obróciłeś łeb w jego stronę i popatrzyłeś… intensywnie, wówczas obrócił głowę dość znacząco zerkając na ciebie dyskretnie jakby unikając twojego wzroku niezręcznie.
Zaśmiałeś się, a reszta zaśmiała się z tobą. Trudno jednak było powiedzieć, czy śmiali się z ciebie, Ganqou, Minori, wszystkiego naraz czy po prostu od promili w żyłach.
Ucichli jednak na propozycję Ganqou i jak przez chwilę wydajesz się poważnie to rozważać. W ciszy jakiej nastała, tym razem to Pau zarechotała szczerym śmiechem, dla anveili złośliwym i kąśliwym jak szpikulec, a potem upiła kolejny łyk piwa.
Na twoją reakcję Aldo i Ganqou zaśmiali się również i nawet Minori wyszczerzył w rozbawieniu białe kiełki, choć jednocześnie siedział z zamkniętymi ślepiami z łapami za łbem, jakby udawał, że śpi.
Słagus zaśmiał się również, przy okazji ugryzł się w wyciągnięty język i zaklął. Na dźwięk „imienia”, które dla anveili było bardziej jak klątwa, zastrzygł uszami i popatrzył na ciebie.
Za to Aldo otworzył szerzej ślepia zwężając powieki i uciszył pozostałych gestem.
Najwyżej wszyscy anveile mieli świetny słuch.
- Co powiedziałeś? Pożeracz? - Rzucił, prostując się w fotelu. - I co? Umarłeś?
Słagus zasępił się, ale wrócił do zlizywania blatu stołu. Wylizał starannie deski do czysta, nawet między szparami, na co Aldo zmarszczył brew i kopnął w nogę od stołu.
- Przestań! Mamy tu dość piwa! - Mruknął i rozejrzał się nerwowo.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2021-12-08, 16:14   

Widząc reakcję przy stole, lis otworzył szerzej oczy i spojrzał po wszystkich trochę zdezorientowany.
- Eeeee... Nie, prawdę mówiąc nie wiem czy jestem w stanie... - zaczął puszczając powoli kufel -...technicznie rzecz biorąc... - uniósł łapy i zrobił manualny cudzysłów - ..."umrzeć", po raz drugi.

Nie wyglądał już tak pewnie gdy wszystkie oczy skierowały się w jego stronę, wyczekując odpowiedzi.
- No tak, Pożeracz Skał. Kapkę bydle z niego, kapkę narcyz. Trochę jak ja, ale bez większych moralnych hamulców - dodał zerkając na kufel, unosząc jedną brew. - Trochę mi go żal, po części czuję względem niego politowanie. Ale od kiedy zaciągnąłem go do Tzekrilli, nie sprawia większych problemów - wzruszył ramionami i zerknął na Anveili a na koniec kątem oka do Ganqou.
- Pamiętasz co zrobiliśmy z Szarym Kryształem w jego leżu? - zagadnął otwarcie, unosząc brew. - Nie martwię się o niego jakoś specjalnie od kiedy zrozumieliśmy, że Naraka nie jest zainteresowana Chaosem jako takim. On też zdaje się nie być nią zafascynowany, ale z nim nigdy nie wiadomo... - mruknął i postukał się palcem w czubek nosa.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2021-12-09, 14:24   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


- Po raz drugi? - Powtórzył Aldo.
Poderwał się z krzesła z łapami na stoliku. Patrzył na ciebie zafascynowany jak dziecko słuchające bajania wioskowego dziadka, gdy z otwartością i swobodą mówiłeś o Pożeraczu jak o starym sąsiedzie.
- Co zrobiłeś?! Złapałeś go za mordę i zaciągnąłeś do siebie, żeby pilnował ci podwórko?
Wyszczerzył się radośnie i oczy mu zamigotały.
- Niesamowite, niesamowite! Robi jakieś sztuczki za smakołyk? Jak ci się to w ogóle udało?! Mogę go zobaczyć? Mogę z nim walczyć?!
Minori prychnął jedynie cicho.
- Uspokój się Aldo. - Powiedział spokojnie, otwierając leniwie oko. - Przecież to oczywiste, że lis kłamie.

Ganqou popatrzyła na ciebie drapiąc się po karku z zakłopotaniem.
- A kto ma teraz szary kryształ? Czy ktoś go w ogóle znalazł.

Słagus zmarszczył brew i wytarł z pyska pianę. Patrzył na ciebie przez chwilę uważnie, badawczo, spode łba, jakby mierząc cię, oceniając.
Ostatecznie sięgnął za plecy i chwycił za rękojeść miecza, no spuszczając z ciebie wzroku. Pozostali, pamiętając, co wydarzyło się ostatnio, zamarli, a Aldo syknął.
Kosmate palce zacisnęły się na rękojeści i łapa wyprostowała się. Czarna klinga wysunęła się niemal bezgłośnie i wycelowała w sufit, dźwięcząc ledwie słyszalnie.
Potem ostrożnie położył miecz na stoliku.
Kufle delikatnie zadzwoniły a ty poczułeś pod palcami delikatne, ledwie wyczuwalne wibracje.
- Potrafię wyczuć, gdy ktoś kłamie patrząc mi w oczy. - Mruknął ponuro. - Mówi prawdę, może być szaleńcem, ale nie jest oszustem.
Uśmiechnął się lekko, krzywo, ale tylko na chwilę.
- Widziałeś kiedyś taki metal? - Zapytał wskazując łapą na czarną klingę.
Metal w istocie wydawał się znajomy. Wydawał się na pierwszy rzut oka podobny do surowca, z którego zrobiony był robaczy pancerz Fergussona.
Słagus obnażył lekko kły.
- Nazywają ten miecz Anveilską Chcicą. Zastanawiam się, czy możesz potwierdzić jego autentyczność, może widziałeś coś podobnego. Ponoć To złośliwy, ponury żart Pożeracza, który wiedział, że głodni i znędzniali anveile wchodzą do jego tuneli by szukać klejnotów, które mogłyby tkwić w odsłoniętych kamiennych ścianach. Przekonany, że próbują go okraść, zostawił w łatwym do znalezienia miejscu miecz. Czarny, ze złotą rękojeścią. Anveile wiedzą, że magia jest niebezpieczna, że zabawki Pożeracza są niebezpieczne. Z drugiej strony można by za taki miecz wyżywić przez miesiąc tuzin potomstwa. Przeczuwają, że to podstęp. Ale ktokolwiek chwyci za miecz, pada martwi. Ich naczynia krwionośne pękają od wibracji. Ten miecz... to zwykła pułapka na szczury.
Rozłożył łapy.
- Byłoby pewnie miło samego go o to zapytać. I zależnie od odpowiedzi, być może przebić jego serce tym właśnie mieczem.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2021-12-09, 19:52   

Na pytanie Aldo, skrzywił się lekko jakby był to powód do wstydu po czym przytaknął.
- Długa historia, dosyć prywatna - dodał uciekając wzrokiem do boku, składając łapy razem i kręcąc kciukami nerwowo. Na kolejne pytania uniósł brew po czym zerknął na Ganqou z ukosa.
- Chwyciłem go jak zdobycz w łapę i przytaszczyłem na główny dziedziniec Tzekrilli, miasta którego uznaje się "protektorem". Upokorzony i pokonany, dostał jeszcze dodatkowe manto od... - wskazał łbem na Ganqou nie odrywając wzroku od Aldo - ...aż uciekał w podskokach. A potem... - uniósł łapę i podrapał się po karku.

- ...w sumie zatrudniliśmy go. I odesłaliśmy z powrotem do Zaświatów by wspierał młodego Zhi w trzymaniu wojsk Naraki w ryzach. Nie robi sztuczek, a jeśli jakieś to może za skupisko many, nie próbowałem - dodał a na inne pytania poruszył uszami lekko. - Jest w Zaświatach, więc może go spotkasz, choć pewnie będzie też od czasu do czasu w naszym świecie, ale walki z nim nie polecam. Jest silniejszy ode mnie, znacznie. Ale udało mi się go podejść podstępem, jak na lisa przystało - dodał uśmiechając się lekko pod koniec i ciut rozluźniając.
Na komentarz Minoriego wzruszył ramionami robiąc niewinną minę.
- To już moja słodka tajemnica...

Spoglądał na Słagusa z ukosa, gotów do ucieczki od stołu w bardziej dogodne miejsce, jednak ten położył tylko miecz na stole, dziwnie wibrujący. Wysłuchał opowieści Słagusa i wyciągnął łapę po rękojeść miecza, jednak nim ją chwycił, zaczął tkać ciało.
Nim chwycił za rękojeść, strzepnął dłonią w tył, tak by skóra i mięso "odskoczyły" i klapnęły o przedramie, by chwycić ostrze odsłoniętymi kościami. Dopiero wtedy przyciągnął ostrze bliżej i spróbował je unieść wstając od stołu.
- Przyznaje, stal wydaje się być znajoma, ale nie znam wszystkich tworów Fe... Pożeracza - przyznał mrużąc lekko ślepia. Przysunął ostrze bliżej próbując wyczuć magię w ostrzu, być może nawet antymagię.
- Pożeracz jednak... nie jest "bogaty" w manę. Nie potrafi jej wytwarzać, dlatego niszczył światy, by się nasycić. Taki już jest, przypadek, lub okrutny żart Leciaha... - dodał studiując konstrukcję i właściwości klingi.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2021-12-12, 20:08   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Ganqou na wspomnienia o Pożeraczu uśmiechnęła się krzywo, ale nic nie powiedziała, jedynie puściła ci oczko.
Aldo zaśmiał się radośnie.
- No to ma nauczkę. - Powiedział. - Gdy już stąd wyjdę, złożę mu wizytę skoro jest w zaświatach. Jeżeli tobie się udało go pokonać, to też chce spróbować. Wydaje mi się, że możesz być ode mnie silniejszy, ale wówczas tym bardziej muszę skopać tyłek Pożeraczowi jeśli chce się mierzyć z tobą. - Potem pociągnął z kufla.
Ganqou uśmiechnęła się niewinnie.
- Jasne, powinieneś chociaż spróbować. - Zachęciła. - Założę się, że w ogóle nie jest taki mocny, jak mówią, tylko pozuje na takiego. W ogóle w ostatnim czasie zarósł w piórka i spadła mu czujność. To może być twój moment, wierzymy w ciebie!
Minori skrzywił się i popatrzył na nią z lekkim wyrzutem.
Aldo uśmiechnął się tylko lekko.
- Nie przeszkadza wam, jeśli Pożeracz zginie? - Zapytał zupełnie poważnie. - Wiem, że pracuje dla was, ale Zaświaty to dom anveili, nie chcę, żeby nękał moich, żeby odkuć się za manto, które dostał.

Słagus odchrząknął nerwowo i rozejrzał się uważnie, jakby spodziewał się, że Pożeracz wpadnie tu lada chwila zwabiony głupią bezczelnością Aldo.
Potem zobaczył co wyprawiasz ze swoją łapą.
- PAFROAYUFOFSDKJ,VWKG!!!! - Zdołał jedynie wydusić z siebie odpychając się nogami i rękoma jak najdalej stolika przeskakując w tył nad własnym krzesłem chwiejąc się. Gdyby mógł, zapewne rzuciłby w ciebie czosnkiem i poprawił pryskając święconą wodą.
Ty tymczasem dotknąłeś rękojeści miecza 0 twoje paliczki nawet nie zadzwoniły o stal, były znacznie delikatniejsze, mimo to poczułeś delikatne wibracje.
Co ciekawe nie wyczuwałeś magii ani antymagii, ani nawet Ki. A jednocześnie delikatne wibrowanie wewnątrz miecza zaczęło narastać, jakby amplitudy nakładały się, mnożyły, zamiast wygasać. Stolik zaczął drgać.

Zacisnąłeś paliczki, co tylko rozpędziło proces. Usłyszałeś ciche dzwonienie i zacząłeś czuć w skroniach delikatne pulsowanie.
Zobaczyłeś jak łapa Słagusa wyciąga się po rękojeść i chwyta za nią. Jednocześnie anveil uspokoił oddech i przybrał rozluźnioną postawę, delikatnie tylko napinając mięśnie.
Mogłeś poczuć, jak magia i Ki w ciele anveila zaczynają płynąć swobodnie razem z krwią. Nie był magiem, nie było wątpliwości, ale instynktownie dostosował swoją postawę, by zapewnić doskonały przepływ — również krwi.
Jego łapa zadygotała lekko, jednak potem znieruchomiała, drgania w mieczu zanikły.
Słagus prychnął i popatrzył na ciebie z lekkim wyrzutem.
- Zajęło mi trzydzieści jeden tygodni, by nauczyć się panować nad tym mieczem. Nie próbuj nad nim zapanować, bo jeszcze ci się uda, a wtedy będę bardzo nieszczęśliwy...
- Ja też chcę spróbować! - wypalił Aldo.
- To nie zabawka dla kretynów takich jak ty! - Warknął.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2021-12-12, 21:04   

Przekręcił lekko łeb do boku patrząc na Aldo pytająco. Jego logika go powalała, kompletnie na odwrót.
- Raczej vice ver... - zaciął się po czym machnął łapą - ...jeden kit, Twój cyrk, Twoje małpy - dodał wzruszając ramionami. I spojrzał po chwili na Ganqou która zaczęła go zachęcać, otwierając oczy ciut szerzej. Ona tak serio go podpuszczała. Na wzmiankę o "wierzeniu" spojrzał z ukosa na Aldo, uśmiechnął się niespecjalnie przekonany i uniósł pięść do góry by zmotywować go, choć trochę.
- Jeśli masz go zabić, to najlepiej poza Zaświatami. Wiesz jak to jest, Naraka i takie tam - wzruszył łapami.

Wyciągając łapę po ostrze zerknął na reakcje Słagusa i wydusił z siebie rozbawione "Khe khe" robiąc przy okazji zalotną minę. Chwycił za rękojeść i...
- Fascynujące... - mruknął po odkryciu, że w ostrzu nie ma ani magii, ani Ki, niczego nadnaturalnego. Prawdopodobnie ukryty, zasilony baterią o długiej żywotności mechanizm wywołujący drgania. Nie lada gratka dla Ganqou... Jednak niedługo po tym za ostrze chwycił Słagus, mimo jego obrzydzenia. Wówczas, uwaga smoka skupiła się na Anvielu, który mimo braku okazywania zdolności magicznych ani Ki, ku zdziwieniu smoka zdawał się kontrolować ich przepływ za pomocą oddechu i treningu fizycznego. I mimo faktu, że smok świadom był potrzeby treningu fizycznego by kontrolować magię wewnątrz ciała, tak... On robił to zaskakująco skutecznie mimo braku oczywistego zmysłu magicznego.

Lis puścił powoli miecz słysząc wyjaśnienie Słagusa, po czym chwycił za zwisającą skórę i "wsunął" paliczki wewnątrz palców jakby ubierał rękawiczkę, naciągając skórę nieznacznie. Zacisnął palce raz, drugi, obejrzał dłoń ze wszystkich stron i przytaknął sam sobie.
- Raczej bym nawet nie próbował - przyznał i zerknął z ukosa na Ganqou. - Jak myślisz, zbudowanie rękawicy z kompensatorami mechanicznymi po wewnętrznej stronie dłoni byłoby karkołomnym zadaniem? - zagadnął unosząc lekko brew. Zerknął po chwili na Słagusa.
- Pytanie z czystej ciekawości - dodał w swojej obronie unosząc łapy. - Z drugiej strony nie mam pojęcia czy te ustrojstwo nie rozkręciło mi śrubek w ebonowych protezach łap. Domyślam się, że wibracje przenoszone są również podczas uderzenia w cel. Pewnie myślał, że żaden Anveil nie będzie w stanie go dzierżyć, więc nie kwapił się w kompensacje drgań na samym ostrzu, więc jest ono równie zabójcze co rękojeść...
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2021-12-12, 21:54   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Aldo popatrzył na ciebie, a po chwili zaśmiał się.
- Chętnie zmierzę się z nim poza zaświatami, ale chyba nie mam takiej pary w łapach, żeby go stamtąd wyciągnąć siłą.
- Możesz spróbować go zwabić. - Wtrąciła Ganqou. - Podobno jest wrażliwy na sztukę...
Zasępiła się, patrząc na Słagusa, posługującego się mieczem. Mimo tego, jak pewnie posługiwał się orężem, wciąż wpatrywał się w ciebie z niepokojem. Na dodatek wydawał się niemal panikować gdy słuchał, z jaką łatwością spekulowaliście o skutecznym sposobie posługiwania się mieczem.
- Masz dobry instynkt do takich rzeczy. - Powiedziała i uśmiechnęła się trochę krzywo. - Co do rękawicy, myślę, że wytworzenie jej nie byłoby trudne, problem tylko polega na tym, jak dostosować ją, skoro samo ostrze też wydaje się drgać. Ale wiesz, że są lepsze bronie. Mniej... obusieczne.
Słagus pokiwał łbem, zgadzając się
- Wiem, wiem... - Powiedział marszcząc jedną brew i przymykając powieki i odkładając miecz do pochwy ostrożnie. Obrócił krzesło i dosiał się do stolika. - Szczególnie teraz podczas walk w parach nie mogę używać tego oręża tak swobodnie. Ale ten miecz... to jakby sam wielki Pożeracz rzucił mi wyzwanie. Wszyscy mówili mi, że popełniam błąd igrając z takimi zabawkami, Kirou prawie się ode mnie odwrócił, a rodzina popadła w żałobę, ale pokusa była zbyt silna. Nie zamierzam się z Pożeraczem mierzyć, ale schlebia mi jako zwykłemu anveilowi że mogłem w ogóle podnieść rękawicę.
Wzruszył ramionami.
- Poza tym nie miałem nic do stracenia. urodziłem się na wysypisku śmieci takim jak to erathańskie za miastem, a jedyną zaletą takiego pochodzenia jest to, że jedyny kierunek z samego dna prowadzi tylko w górę. Może po prostu my, anveile ze złomowisk mamy potrzebę wykazania się, by nie czuć jak kolejne porzucone i zapomniane śmieci.
Otworzył jedno oko i sięgnął po piwo zauważył jednak, że to znów się rozlało. Mimowolnie pochylił się, by wytrzeć je językiem.
Aldo, który dotąd słuchał go pół-obecny, teraz drgnął i rzucił rozeźlony pustym kuflem w Słagusa.
- Przestań! Jesteś anveilem do cholery, nie psem! - Warknął. - Nie mogę na to patrzeć!
- Więc przestańcie marnować trunki! - odszczeknął dość dosłownie. - Wy anveile z powierzchni tego nie zrozumiecie jakie to uczucie na takie coś patrzeć!
- To przez twój głupi miecz!

Minori tymczasem westchnął i pokręcił łbem.
- Miło się rozmawiało. - Powiedział. - Ale będziemy się zbierać. Bardzo nam było przyjemnie, ale chcemy zahaczyć o łaźnie i...
- Chodźcie z nami! - Zawołał Aldo i poklepał cię po ramieniu. - Wam też przyda się chyba kąpiel. Nie, żeby mi przeszkadzało, że pachniecie śmietnikiem... - Popatrzył na Słagusa jakby upewniając się, że się nie obrazi. - Też możesz iść z nami, ale... pachniesz akurat w porządku.
- Nie dzięki. - Mruknął Słagus, krzywiąc się. - Po prawdzie przysiadłem się tylko dlatego, bo nie chciałem siedzieć plecami do was.
- Auć. - Mruknęła Ganqou.
- Po prostu coś w waszym towarzystwie sprawia. Przestańcie zdejmować skórę jak rękawiczki, to może zmienię zdanie...
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2022-02-06, 20:46   

Lis zmarszczył brwi po czym zerknął z ukosa na Ganqou gdy wspomniała o sztuce.
- Moment, skąd o tym usłyszałaś? - zagadnął unosząc brew. Nie pamiętał, by chwalił się Ganqou na temat sztuki a ona sama była zaskoczona gdy przytaszczył Pożeracza do Tzekrilli. Ktoś musiał potem o tym rozmawiać, pytanie kto... Kogo Ganqou pociągnęła za język by dowiedzieć się, co się odwaliło przy Korzeniu?

Na opowieść Słagusa, lis skinął powoli łbem, z pewną dozą zrozumienia. Wiedział jak to jest być w tyle i musieć wygrzebać się z "dna". Może nie takiego Anveilskiego, ale smoczego. Niewolnictwo to nic czym smok może się chwalić.
- Szanuje to - przyznał w końcu ze skinieniem łba, na znak zrozumienia. - Poza tym, bez nadnaturalnych zdolności, opanowanie takiego zdradzieckiego ostrza brzmi wręcz niewykonalnie. To samo w sobie jest godne podziwu - przyznał a na nagłe zachowanie Aldo, zaśmiał się pogodnie.
- Różnica jak między starym a młodym smoczym pokoleniem - uśmiechnał sie kątem pyska po czym zerknął na Ganqou, gdy Aldo zaproponował łaźnie.
- Co Wy na to? - zagadnął zerkając też na Pau.
- Łaźnia brzmi kusząco... - zaczął rzucając Ganqou spojrzenie mówiące "...ale istnieje ryzyko plus Pau jest młoda a to są Anveile".
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2022-02-06, 22:54   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Ganqou popatrzyła na ciebie gdy spytałeś o całą tą grandę z Pożeraczem.
- Nie dziw się tak, wszyscy byliśmy ciekawi, po co ci była ta cała muzyczna hałastra. - Odpowiedziała. - Mag z Ethakelli nie chciał zdradzić zbyt wiele, powiedział jedynie, że "sztuką sięgnąłeś głębiej, niż ktokolwiek inny się wcześniej odważył" i uśmiechnął bardzo dwuznacznie. - Skrzywiła się. - I już więcej o szczegóły nie pytałam... I jakoś ciebie też pytać nie wolałam, ale różne pogłoski teraz się słyszy w Nuandzie...

Słagus skrzywił się.
- Nie chcecie chyba powiedzieć, że jestem magiem co? - Prychnął. - Wszystko tylko nie to. Działam zgodnie z własnym instynktem. Chyba po prostu wiem, jak sprawić, żeby moc miecza przepływała swobodnie, jak ustawić ciało...
- Możliwe, że to instynkt. - Powiedziała Ganqou. - Znamy jednego anveila, który zapobiegł zamachowi na Zahana tylko dlatego, że miał "przeczucie". Kto wie, do czego zdolne są anveilskie instynkty? Słyszałam też, że anveile unikają sanktuariów, w których zbiera się magia, chociaż inne obrabiają...

Na twoje pytanie o łaźnie Ganqou zasępiła się.
- Może powinniśmy się chociaż umyć, ale może najpierw odstawmy Pau? Albo zostawmy ją pod opieką Dzika? I tak chciałam z nim porozmawiać o... białym lisie, którego spotkaliśmy na wysypisku, wiesz, o którego mi chodzi...
Aldo popatrzył na nią badawczo i na krótką chwilę uśmiech zniknął z jego pyska. Wpatrywał się w niedźwiedzicę marszcząc jedną brew, potem jednak znów się wyszczerzył się jakby nigdy nic.
- Och, jeśli wam nie po drodze, możemy skorzystać z WASZEJ łaźni! - Wtrącił Aldo. - Macie takową w swoim zamku prawda?

Na tę propozycję Minori nastarczył wąsy z niezadowoleniem.
- Aldo, nie wiem, czy chce kąpać się z wrogiem kontrolującą magię wody... I to w jego własnym zamku!
Aldo tylko zaśmiał się i machnął łapą.
- Mini, zaufać komuś to jedyny sposób, by odkryć szlachetność. Oczywiście, w dziewięciu przypadkach na dziesięć zostaniesz wydupczony, ale ten jeden nieszczęśnik na dziesięciu odwdzięczy ci się za to, że w niego wierzysz. Poza tym walczyłem z Zahanem wcześniej i miał on mój umysł dosłownie na wyciągnięcie ręki, nic nie mogłem mu zrobić! A on mógł z łatwością pozbyć się konkurencji, ale tego nie zrobił, walczył honorowo do końca. Zaufaj mi, musisz podjąć czasem ryzyko otworzenia się na innych, albo będziesz do śmierci samotnikiem.
Czarny kot zerknął na ciebie, wyraźnie się wahając.
Aldo spoważniał, położył mu łapę na ramieniu. I pochylił się, by spojrzeć czarnofutremu w oczy. Obnażył drapieżnie kły i nastroszył futro. Nagle zdawał się niemal emanować drapieżną aurą.
- A nawet jeśli ktoś, chociaż spróbuje tknąć cię palcem, wycisnę z niego wszystkich życie i rozerwę na strzępy cokolwiek z nich zostanie... - Cedził z wytrzeszczonymi kłami i zmarszczonym nosem. - Masz moje słowo.
Źrenice w ślepiach Aldo zwęziły się. Dostrzegłeś coś, złoty błysk w żółtym oku kociego anveila. Przez moment wydawało ci się, że widzisz maleńką, niebiańska runę dominacji...
Minori podniósł wzrok i popatrzył w złote ślepia towarzysza. Wyraz pyska czarnego anveila zmienił się, uspokoił, a spojrzenie stało się cieplejsze. Wpatrywał się w Aldo niemal z wdzięcznością.
Potem powoli, z wahaniem, pokiwał łbem.
Aldo poklepał go po ramieniu i znów wyszczerzył się radośnie.
- Świetnie! Zuch chłopak.
Aldo wyprostował się i popatrzył na ciebie z uśmiechem.
- No, Zahu? Wbijamy do ciebie na chatę? Nie zrobiłeś w tej tawernie zadymy, więc w ramach podzięki my też będziemy grzeczni.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 9