Kraina Smoków Sha'aird Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Szybkie Menu   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Miecz i Monety
Autor Wiadomość
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-12-08, 20:47   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


- Moje plemię zawsze trzymało się z dala od ludzi. - Wyjaśnił Karo. - Ważyliśmy trunki z kaktusów, ale to nie to samo. Poza tym byłem siepaczem, zanim zostałem łucznikiem. Upadłem z wysokości łapy i złamałem biodro. Łucznikami wśród anveili zostają tylko tchórze albo kaleki. Z drugiej strony siepacz nie wiele wskóra przeciwko smokowi.
Spuścił łeb i machnął ręką.
- Tamten smok leżał przede mną, dopóki się nie podniósł, miałem czysty strzał. Gdyby strzała wbiła się głęboko w oczodół, zginąłby na miejscu. Ten jeden strzał zadecydował, że jestem tutaj, inaczej nie opuściłbym Archipelagu. Powód, dla którego nie strzeliłem w oczodół.
Zawahał się, urwał. Popatrzył na blondynkę. Podrapał się po karku.
- Nie wiem, może Niebianie przywieźli do was Chimery. Nigdy się nad tym nie zastanawiamy. - Wyznał szczerze. Potem dodał zupełnie spokojnie: - Piekło to gniazdo światów znajdujących się pod waszym. Niegdyś żyły w nich całe mnóstwo dziwnych plemion, między innymi Strażnicy, Uczeni i Powiernicy. Dzisiaj został po nich jedynie pył. Zniszczyła ich Naraka, ponieważ byli słabi. Naraka to przeciwieństwo Nutoba, Wielkiej Czerwonej Tarczy. Nutob daje życie, Naraka je kończy. To tak, jakby każdy świat był planszą do gry. Kiedy Naraka zwycięża jakiś świat, wciąga go do podziemia i zabiera się do następnego. Z tego co wiem, postanowiła się wziąć za wasz świat.
Popatrzył na dno kieliszka, gdy milczący Moloch zaczął polewać drugą kolejkę.
- Walcząc z tamtym smokiem wiedziałem, że muszę go zabić. - Wyjaśnił Karo. - Ta bestia miała moc, by zatopić całe moje plemię w morskiej wodzie. Ale przypomniałem sobie o ruinach Strażników i Uczonych. Pomyślałem, że smoki to jedyne istoty równie potężnie i okrutne jak Naraka. Być może tylko potwór jest w stanie pokonać potwora. I wydaje mi się, że wasze plemię doszło do takiego samego wniosku...
Podniósł wzrok i popatrzył w oczy. blondynki. Oczy, które wcześniej zaszły czerwienią.
- Nikt wam nie powie, czy powinniście wymierzyć łuki w smoki czy w Narakę, nikt nie wie, co jest lepsze. Wiem tylko, że wasz gatunek jest silny i nie ugiął się nigdy smokom. Za to pod Pallasirem przeciwko Niebianom ponieśliście klęskę.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-12-08, 21:58   

Strażnicy słuchali Karo - jedni przelotnie, drudzy uważnie. Na hasło o siepaczach i smokach brunet zmarszczył brwi.
- Słyszałeś może o Hrothgarze? - zagadnął przysuwając kieliszek do Molocha a w jego ślady poszli inni. - Typ siecze smoki dwuręcznym toporem. Rzecz jasna nie samodzielnie, bo tak się nie da. Nie mniej wykonuje kawał dobrej roboty na starym lądzie.
Następne słowa łucznicy przyjęli przytakując, oprócz blondynki która pochyliła się nad stołem i podrapała po nosie.
- Jaki powód? Poza tym, jeżeli to był pojedynek i go nie zabiłeś, to dlaczego on nie zabił Ciebie? - zagadnęła wyraźnie drążąc temat.

- Nasze plemię? - zdziwił się Garlahan. - Nie chcemy brać w tym wszystkim udziału. Mieliśmy dosyć partactwa Vaierro i przy pierwszej nadarzającej się okazji wyruszyliśmy w rejs. I jak sam powiedziałeś, przeciwko smokom sobie radzimy. Niebianie szybko tu nie przybędą...
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-12-08, 22:37   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


- Hrothgar? - Wtrącił nagle Moloch. - Jeden z tych błękitnokrwistych, których się wyparliście?
- Nie, nie słyszałem. - Stwierdził. - A może i tak? Sam nie wiem. Ale nikt nie odrąbie smokowi łba toporem. Takie mam zdanie.
W oczach anveila coś błysnęło. Coś nienawistnego, gdy patrzył na blondynkę.
- Czy to nie oczywiste? - Odparł zimno, a potem zajrzał do kieliszka i wypił swoją kolejkę; zaaferowani jego opowieścią żołnierze chyba o wódce zapomnieli xD.
- Darował mi życie, żeby mnie upokorzyć... - Wyjaśnił grobowym tonem.
Skinął pyskiem i przymknął lekko powieki.
- Doskonale was rozumiem. - Rzekł. - Moi ludzie ani ja też nie chcieliśmy tu przybyć, zostaliśmy zmuszeni. Różnica polega na tym, że ja jestem przywódcą i powinienem był temu zapobiec. Teraz nikt tego nie powie głośno, ale wkrótce goryczy będzie zbyt dużoKtoś wkrótce wyzwie mnie do walki, żeby zająć moje miejsce. Tamten smok mógł mnie zabić, ale po co? Zamiast tego upokorzył mnie i zostawił hienom. Jeśli stawię się na sąd swojego plemienia, będę walczył jako siepacz. Ktoś przejmie moją chimerę i mój łuk. U was to bardziej skomplikowane. Liczy się to, czego chce władca, a nie to, czego chce plemię. U nas wódz rządzi prostaczkami. Wojownicy rządzą się sami. Więc albo wódz jest wojownikiem, albo nie ma posłuchu wśród żołnierzy. A w waszym mieście... nawet nie wiem, kto rządzi. Jakaś kapłanka, która łata rannych? Dla mnie to głupie...
Spojrzał na blondynkę, spod przymrużonych powiek.
- Niebianie w miesiąc po zdobyciu Pallasiru byli już w Tzekrillii. Miasto broniły trzy olbrzymie mury oraz smoki, krille, ludzie. Macie hart ducha. Ale hart ducha sprawia jedynie, że porażka smakuje dużo gorzej, sam się o tym przekonałem. Hartem ducha się nie zwycięża. Ale może masz racje. Może Naraka tu nie przybędzie. Choć słyszałem, że jest tak wielka, że dotarcie tutaj byłoby dla niej spacerkiem.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-12-12, 16:49   

- Tak, ten - odparł Garlahan wywracając oczami. - Nie cały ich ród jest fatalny, ale Vaierro z całą pewnością jest.
- Akurat on odrąbie - zapewnił brunet po czym wychylił kieliszek.
- No to jest głupi. Zostawiać przy życiu kogoś kto próbował go zabić... - parsknął śmiechem blondyn. - Takie wielkie, złe i tępe bydle...
Na krytykę Arcykapłanki Garlahan odchrząknął głośno.
- Uroczo. Jak Ci się nie podoba, wracaj na swoją łajbę - rzucił sucho krzyżując ręce na piersi.
- Ona odwala kawał dobrej roboty. U was pewnie dobrych, rannych wojowników się dobija, bo okazali słabość. Albo zostali pchnięci nożem w plecy - mruknął brunet patrząc w pusty kieliszek. - Ach ta mądrość przodków...
Grupa rycerzy parsknęła złośliwym śmiechem, nawet blondynka, ta jednak szybko się opanowała.
- Raczej po prostu uzna, że nie jesteśmy dla niej zagrożeniem i skieruje się na inne miasta, królestwa.

Garlahan zerknął na Molocha uważnie.
- Ciekawy sposób pozyskania wsparcia. Upijanie i krytykowanie potencjalnych sprzymierzeńców...
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-12-12, 17:49   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


- Vaierro jest politykiem, a Hrothgar wojownikiem. - Wtrącił Moloch. - Nic dziwnego, że Hrothgara ludzie wolą bardziej. Możecie go nie lubić, ale Vaierro przejął władzę w mieście, kiedy Pallasir był tonącym okrętem. Rycerze, kultyści, magowie i handlarze, wszyscy próbujący przejąć władzę w mieście. Możecie mówić, że zaprzedał swój kraj tym grupom, ale musiał je jakoś pogodzić. Na dodatek wkrótce po tym odeszli krille. Nagle wszyscy chętni do sprawowania władzy jakoś się zniechęcili, bo nikt nie chciał brać na siebie odpowiedzialności. Vaierro zabrał się za naprawę miasta i kiedy zdołał jako tako przywrócić w nim działanie, zaatakowali Niebianie. Pallasir upadł, ale Vaierro zdołał jakimś cudem zgromadzić wokół siebie skorumpowane i chciwe grupy magów i kultystów, a nawet ściągnąć na pomoc Ethakellę. Jakby tego było mało, Aedjebtis podniosło bunt.
Wzruszył ramionami.
- Vaierro to nadęty, wredny smarkacz. - Stwierdził. - Ale już raz mieliśmy na królewskim tronie szlachetnego, honorowego rycerza. Skończyło się na wojnie domowej.
- Cholera, Podrawko, strasznie nudzisz... - Warknął Karo. - Nikt nie chce tego słuchać.
- Jesteś pewien? Mam wrażenie, że tutejsi nie są na bieżąco z tym, co dzieje się na ich ojczystej ziemi.

Anveil warknął, ale ostatecznie zapanował nad emocjami. Wzruszył ramionami.
- Owszem, zostawiamy rannych i starców za sobą. - Przyznał bez skrępowania. - Bo żyjemy na pustyni, gdzie zapas wody starczy tylko dla połowy plemienia, a ranni w gorączce piją dwa razy więcej niż inni.

Moloh rozłożył ramiona na oskarżenie upijania załogi rycerza.
- Ja? Upijać? Cały oddział jedną butelką wódki?! - Rzucił. - Poza tym chyba nie piję z waszymi liderami, a z żołnierzami. Pragnę lepiej zrozumieć, z jakimi problemami tutaj się mierzycie. Nawet, gdybym przekonał was do smoków, nie miałoby to znaczenia, bo i tak podporządkujecie się rozkazom waszych dowódców.
Karo zaśmiał się i pokręcił łbem. Spojrzał w swój kieliszek ponuro.
- Wy nic nie rozumiecie, prawda? - Mruknął. Zerknął na Garlahana. - Moloch nie przybył tutaj, żeby was przekonywać do współpracy. Nie powie tego na głos, ale jest tutaj, by ratować waszych ludzi.
Zmrużył powieki, krzywiąc się.
- Jesteście osadnikami na ziemiach smoków. Smoki, nawet, jeśli częściowo zamienione w ludzi, wkrótce odkryją, jak zmienić się z powrotem. To da kilkadziesiąt smoków gotowych do walki, dodajcie do tego drugie tyle miedzianych smoków, które bezrozumnie służą teraz innym gadom. Znam smoka, który potrafi utopić całą wyspę. Taką jak ta moja. Zatopienie nadmorskiego miasta to dla niego pikuś. Znam innego, który w gniewie jest w stanie zamienić waszą osadę w dymiący krater. Macie jednak szczęście, smoki się jeszcze nie zjednoczyły. Ale zjednoczą się, przeciwko wam, jeśli wypowiecie im wojnę. A zawiązanie paktu z Haedwige jest równoznaczne z wypowiedzeniem wojny smokom. Wasz sojusz z Haedwige oznacza dla was zagładę... Ale Podrawko wie, że to tylko osłabi ludzi i smoki, a Naraka tylko na to czeka.
Wskazał na Molocha, który przyglądał mu się zimno.
- Słyszałem kiedyś pewną historię. Ten uroczy wieśniaczek był kiedyś człowiekiem. Dermakiem w każdym razie. Żeby ocalić Tzekrillię podłączył sam siebie do kryształowej machiny Starożytnych Uczonych. Zamienił sam siebie w potwora, by uratować żołnierzy Pallasiru, Leene i Ethakelli. Nie wiem, ile w tym prawdy. Wiem jedno: gdyby Moloch chciałby jedynie waszego wsparcia, przysłałby tu lodowego potwora, smoka o imieniu Soltheim. On zmusiłby was do współpracy tak, jak zmusił moje plemię. Wierzcie mi lub nie, to nie ma znaczenia. Liczy się to, w co wierzą wasi przywódcy.
Kryształowy milczał przez chwilę.
- Upiłeś się, Karo. - Wypalił w końcu.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-12-13, 22:13   

- Czyli ostatecznie co? Zjebał sprawę ot co! - burknął blondyn marszcząc brwi. - Sam powiedziałeś, sprzedał Pallasir parszywym magom wszelkiej maści.
- Futrzak ma racje. Pallasir upadł więc niech tak zostanie - rzucił brunet odkładając kieliszek przed Molochem. - Wszystko wskazuje na to, że tak miało być. Próba odbudowania upadłego królestwa jest jak paranie się magią śmierci. Może przywróci się do życia, ale będą to tylko chodzące zwłoki...
- Oboje pierdolicie - skwitowała blondynka zerkając na dno kieliszka. - Zejdźcie z polityki, ten temat jest tak ciekawy jak błoto na butach.
- A ona znowu o butach... - parsknął blondyn który po chwili podskoczył uderzając nogami o dół stołu. Blondynka uśmiechnęła się diabolicznie.
- Kurwa! Nie w kolano!
- Bo co? Stara rana się odzywa? - zagadnęła złośliwie, krzyżując ręce na piersi. - Arin, wielki awanturnik pokonany przez strzałę!

- Trza się było przenieść na żyzne tereny. Mistrzowie przetrwania kurwa mać - burknął albinos i zmierzył Molocha chłodnym spojrzeniem.
- Na jednej butelce się nie skończy. Jesteście tu na przeszpiegach, dam sobie o to rękę uciąć.
- Bo zrobi Ci to różnicę, no bo prze... - burknął blondyn ale szybko został zgromiony przez spojrzenie czerwonych oczu Garlahana. Zamilkł natychmiast i wbił spojrzenie w kieliszek stojący obok jakby nagle stał się on najciekawszą rzeczą w karczmie.

Cała załoga rycerzy skierowała swoje spojrzenia na Karo gdy ten zaczął opowiadać o motywach Molocha, smokach i wojnie. Twarze rycerstwa stężały kiedy wspominał o zjednoczonych smokach, zatopionych wyspach i dymiących kraterach. Nie przerywali jednak, bo czemu przerywać monolog tak wylewnego rozmówcy?
- I mamy z tego powodu złożyć kark na katowski pieniek? - zagadnął w końcu dowódca kładąc rękę na stole, stukając palcami w blat. - Raz pochylimy głowy, będziemy już zawsze poddanymi smoków. Albo ich, albo Haedwige. A my nie mamy zamiaru kłaniać się komukolwiek.
- A w szczególności smokom! - warknął blondyn uderzając pięścią w blat, stół przechylił się a butelka wódki przechyliła się niebezpiecznie. Chwyciła ją blondynka.
- Ani Niebianom i Mevrandowi - dodała ponuro.
- Spójrzmy prawdzie w oczy. Ta wojna nas nie dotyczy, a i Wy i oni jesteście siebie warci. Stoicie tylko po różnych stronach barykady - rzucił zadziwiająco spokojnie brunet.

Na krytykę Molocha Garlahan wyciągnął rękę.
- Daj mu mówić. Przynajmniej on nie wciska nam słodkich kitów o tym jakie smoki są dobre i wdzięczne.
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-12-13, 22:49   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Anveil przyglądał się żołnierzom i ich przekomarzaniom podpierając łeb o ręce. Byli tak różni, a jednak... Gdzieś już widział podobną scenę.
- Przenieśliśmy się na żyzne ziemie. - Odparł Karo szczerząc zęby. - Na wasze ziemie...
Karo wytrzeszczył wielkie ślepia i uniósł je powoli na albinosa.
- Nazywasz mnie szpiegiem? - Warknął.
Wyszczerzył lekko kły, marszcząc krótki nos.
- Więc wyprodukowałeś w swoim żołnierskim, siwym łbie, że smoki wysyłają na przeszpiegi kolesia, który jest olbrzymim golemem, błyskającym po oczach na dziesiątki mil. Genialne, kurwa, doprawdy brak mi słów, jak to sobie poskładałeś do kupy. Teraz, kiedy nas wreszcie rozpracowałeś, chyba nie pozostało mi nic innego, jak cię uciszyć celnym strzałem w głowę. Choć nie wiem, czy coś to da, skoro tyle tam powietrza.
Zmrużył dolną powiekę.
- Jestem wojownikiem i wodzem mojego plemienia. Nie przychodzę szpiegować, tylko rozmawiać. Jeśli masz w związku z tym jakiś problem, to zapraszam do tańca.. - Syknął.
Moloch uniósł obie ręce, być może pierwszy raz pokazując tą skrytą pod peleryną, wyglądającą jak olbrzymie obcęgi.
- Spokojnie, wszyscy mieliśmy ostatnio trudny czas. Nie warto przez to budować różnic, po prostu cieszmy się ładną pogodą i towarzystwem. - Rzucił pojednawczą. - Oczywiście, że przyszliśmy tu szpiegować. Może nie Karo. W każdym razie byłem bardzo ciekaw waszego miasta. Nie wiem, czy się cieszyć, czy się bać, że są tutaj ludzie. Postanowiłem sam sprawdzić.

Anveil uspokoił się nieco, a Moloch polał jemu i reszcie żołnierzy.
- Wojna o Smocze Ziemie dotyczy was od momentu, kiedy wkroczyliście na smocze ziemie. - Mruknął Karo, wypił, a potem zaczął bawić się swoim kieliszkiem. - Znacie takie powiedzenie: jeśli nie jesteś ze mną, to jesteś przeciwko mnie? Nie da się stać z boku i liczyć, że zawierucha przejdzie obok. Wasi metaludzie czegoś takiego próbowali. Ostateczna bitwa rozegrała się u nich...
Zmrużył oczy i skinął żołnierzom.
- Rozumiem was. - Przyznał. - Właśnie dlatego walczyłem ze smokiem. Miałem wybór: zgodzić się i zgiąć przed gadem kark, lub odmówić i pozwolić moim ludziom zginąć w falach oceanu. Obie opcje były raczej do dupy, więc postawiłem wszystko na jedną kartę. Wyzwałem smoka do walki licząc, że pokonam go w ludzkiej postaci. To była jedyna szansa, by uniknąć ofiar w moich ludziach. Zwyciężyć lub zginąć próbując. Ale ciągle tu jestem i nie za bardzo wiem, co tu właściwie robię...
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-12-14, 23:35   

- Więc nauczcie się ją szanować, bo więcej nie dostaniecie - odparł brunet obracając spojrzenie bystrych oczu na Karo. Dobrze radził sobie z wódką jak widać.
Garlahan zerknął na Karo i uśmiechnął się krzywo.
- Tak. Szpiegiem. Ale bynajmniej nie dobrym - sprostował rozsiadając się wygodniej na krześle. Kiedy jednak padła groźba, jego oblicze natychmiast się zmieniło. Mierzył Anveila zimnym spojrzeniem, będącym niemą obietnicą odpłaty.
- Do tańca? - zapytał przesuwając się i pochylając nad stołem lustrując Cienistego Szpona. - Zgoda, pójdę Ci nawet na rękę. Zgodnie z zasadami Twojego plemienia, jako siepacze... - odparł uśmiechając się szeroko a jego twarz zaczęła przypominać niedźwiedzie wnyki.

Reszta rycerzy zamilkła gdy inicjatywę przechwycił Garlahan, który uczepił się Karo jak rzep psiego ogona.
- A Wy? Jesteście z nami, czy przeciwko nam? - zapytał i wymownie zerknął w stronę miecza opartego o stół.

- Póki co kopiesz pod sobą dołki - mruknął tylko brunet.
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-12-15, 00:57   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Kiedy Garlahan powtórzył swój zarzut, a potem przechylił Karo wpatrywał się w jego obliczę, marszcząc mały nos.
- Mam trzech wrogów: smoki, Narakę i Klan Nutoba. - Odparł Karo. - Ale nawet, jeśli ludzie są dla nas potencjalnymi sojusznikami, skoro nie uznajecie naszych przywódców i nazywacie nas szpiegami, kiedy przychodzimy rozmawiać. Jeśli chcecie walczyć samotnie przeciwko całemu światu, to powodzenia.
Czerwone oczy. Ciężka zbroja. Czy Garlahan jest szybszy, niż sugeruje to jego ciężka zbroja?
Zawsze był w gorącej wodzie kąpany i nie mógł po prostu przyjąć na klaty tej zniewagi, tego szyderczego uśmiechu/
Skoczył do przodu i uderzył niemal bez zamachnięcia celując pięścią w nos. Wiedział, że nawet najtwardszy przeciwnik ma w tym miejscu jedynie chrząstkę.


// Jakby były potrzebne, to wrzucam staty :3//
Karo (+50% szybkości ruchu, premia z łuku)
Str: 12
Sta: 5
Agi: 19
Int: 7
HP: 200
Def: 5
MDef: 5
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-12-15, 10:45   

Anveil wskoczył praktycznie na stół ku zaskoczeniu Garlahana, który otworzył szerzej oczy. Zaciśnięta pięść wryła się w twarz rycerza, chrząstka trzasnęła a z ust wydarło się gardłowe warknięcie. Zerwał się na nogi podobnie jak reszta rycerstwa chwytając się za twarz jedną ręką, drugą zamachnąwszy się na odlew by odpędzić choć na chwilę Karo.
Za futrzakiem wędrowało wściekłe spojrzenie czerwonych oczu gdy rycerz ścisnął złamany nos i szarpnął w bok zaciskając zęby. Znów trzasnęło gdy szybko nastawił chrząstkę na swoje miejsce, mimo to krew leciała mu z nozdrzy.
- Doigrałeś się pchlarzu - sarknął...

***

Moloch poczuł nagle nieznaczny impuls magiczny bijący od Garlahana...

***

Rycerz rzucił się z pięściami na Karo pierwszy cios wyprowadzając jako prawy prosty, drugi lewy pod żebra. Stał w szerszym rozkroku by zapewnić sobie dodatkową równowagę.
Reszta nie ingerowała jeszcze w walkę, lecz obserwowali uważnie pojedynek... A raczej burdę, bo Karo zaatakował z zaskoczenia.


Garlahan
Str: 15
Sta: 8
Agi: 13
Int: 10
HP: 326/350
Mana: 120/200
Kondycja: 180/180
Def: 12
MDef: 8
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-12-20, 21:25   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Kiedy cios pięścią uderzyół w twarz żołnierza, Moloch poderwał się również.
Był gotowy do utkamnia magii ziemi, by unieruchomić i uspokoić ich obu. Wygarnąć, jak niedojrzali są i że dowódcy powinni świecić przykładem, a nie głupotą.
Wtedy jednak wyczuł magię.
Znieruchomiał. Być może to było właśnie to, na co czekał. Ten moment, w którym udałoby mu się odgadnąć, co właściwie tutasj się wyprawia. Problem polegał na tym, że wymagało to, by Karo uczestniczył w walce. Moloch świadomie postanowił zaryzykować zdrowie Karo.
Usiadł i przyglądał się tylko.

Futrzak otworzył szeroko oczy, widząc, jak Garlahan nastawia sobie nos.
Cios wyprowadzony przez przeciwnika nie zaskoczył anveila. Od wściekłego gościa, rzucającego groźbami pierwsze, czego się spodziewasz, to cios wyprowadzony pięścią.
Cios wyprowadzony przez siebie. Anveil wciąż stał na stole, więc nie mógł po prostu zanurkować, by uniknąć ciosu. Wykonał piruet w lewo, by uniknąć ciosu i zeskoczyć ze stołu, a potem zanurkować pod blat.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-12-20, 21:43   

Karo zawirował na stole i zeskoczył z niego. W tym czasie Garlahan spróbował dopaść go lecz futrzak przemknął mu pod ręką i wślizgnął się pod blat. Rycerz wyszczerzył wściekły zęby, chwycił krzesło stojące obok...

Kopnął w stół odsuwając go gwałtownie w tył po czym zamachnął się krzesłem w Karo, jedną ręką - jakby nic nie ważyło.

Garlahan
Str: 15
Sta: 8
Agi: 13
Int: 10
HP: 323/350
Mana: 120/200
Kondycja: 180/180
Def: 12
MDef: 8
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-12-20, 21:57   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Garlahan zachowywał się dokładnie tak, jak Karo, kiedy był rozwścieczony - stawał się przewidywalny. Z anveila złość gdzieś uszła. Został strach.
Liczył, że rycerz albo kopnie w stół, albo chwyci za blat obiema rękoma.
Gdy tylko noga uniosła się, wystrzelił spod stołu lekko pochylony i uderzył jednym barkiem pod uniesione kolano rycerza, by pozbawić go równowagi (gdyby miał do czynienia z przeciwnikiem swojego wzrostu, pewnie by za tę nogę złapał), a potem wykonał półobrót i zagarnął kopniakiem nogę rycerza, jakby chciał zebrać stopą leżące na ziemi jabłko. W efekcie planował uderzyć swoim kolanem w tył kolana rycerza wcześniej (ewentualnie) pozbawionego równowagi.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10