Kraina Smoków Sha'aird Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Szybkie Menu   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Świątynia Medytacji
Autor Wiadomość
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-02-05, 22:29   Świątynia Medytacji
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Stojąca na szczycie Yat'tahali, świątynia Wichrów przyobleczona jest górskim śniegiem niesionym przez oddech Sylfid na wszystkie strony świata. To święte miejsce jest miejscem medytacji i modłów odprawianych ku czci bogom i mocom żywiołów oraz ich duchom opiekuńczym. Jednakże, w jej wnętrzu znajdują się również komnaty Wysokiego Lorda Klanu Wichrów Zmian, skąd ma widok na ziemie klanu, oraz skąd może obwieszczać zgromadzenie smoczego wiecu.

Same komnaty Yoweth'ith Klanu Wichru to ogromne hale których majestat został już zatarty przez czas i wojny. Przez zwalone sklepienia świątyni do wnętrza wpadają promienie słońca odbijając się od zalegającego gdzieniegdzie śniegu. Runy pokrywające zniszczone kolumny wciąż emanują nikłą mocą, stojąc pośród śniegu i lodu. Ogromne regały zapełnione księgami spoczywały pod co trwalszymi fragmentami sklepienia, zamknięte za ścianą lodu by chronić je przed nadmierną wilgocią topniejącego na słońcu śniegu. W kątach hal można dostrzec zebrane niechętnie stosy kosztowności, do których aktualny Wysoki Lord nie przywiązuje większej wagi.

Widok rozciągający się z wysokich okiennic świątyni pozwala obserwować wszystkie ziemie Klanu Wichru Zmian, oraz oddalone tereny neutralne, dzięki wysoko?ci szczytu Yat'tahali.


***

Matuzalem stał samotnie na ośnieżonych skałach gór, rozglądając się uważnie wokół. Jego ramiona i szyję pokryło ciepłe, czarne futro, chroniące go przed mrozem. Wspierając się o swoją kosę.
Widział stąd niemal całą krainę. Wszystkie te miejsca tak dla niego ważne.
Szczyty gór, nad którymi szybował i na których robił sobie przyjaciół i wrogów. Jezioro, nieopodal którego pozwolił się porwać zauroczeniu. Biblioteka, w której szukał odpowiedzi, a w której teraz wolał się nie pokazywać. Polany, na których walczył, Wrzosowiska, na których wszyscy odwrócili się od niego. Morskie wybrzeże, gdzie tak na prawdę wszystko się zaczęło.
Błękitne Oko...
Karesha podeszła do niego. Nieliczne kosmyki, które uwolniły się z grubego warkocza szarpane były przez wiatr. Na jej brwiach i rzęsach osiadły płatki śniegu.
- Wszystko gotowe, zostaje tylko czekać.
Spojrzał na nią z góry. Nawet mimo jego humanoidalnej postaci była o trzy głowy niższa od niego. Uniósł łapę pokrytą miedzią i dotknął jej policzka. Uśmiechnął się do niej.
Wtedy otworzył oczy szerzej i zastrzygł uszami. Odwrócił się, przejeżdżając gadzim ogonem po śniegu.
Na jednym, odległym o kilkadziesiąt metrów szczycie zaczął materializować się portal. Karesha podeszła bliżej krawędzi, by popatrzeć. Z portalu zaczęły wychodzić postacie.
- Użyjcie kamieni. - Rzucił Mat, mrużąc oczy, a jego łuski stawały się ciemniejsze, twardsze.
- Ale...
- Poradzę sobie, idźcie... - Syknął.
Księżyc i Feniks zbliżyli się. Terror ściągnął dwa miecze z pleców. Fyramerth warknął.
- Nie ma mowy, zostajemy do końca. - Rzuciła Kar.
Matuzalem spojrzał na nich srogo. Ale jego wzrok złagodniał, gdy spoglądali na niego bez strachu.
- Miał rację. - Rzekł. - Wybrałem sobie towarzyszy podobnych do siebie.
Uśmiechnął się lekko. i zerknął na zbliżający się oddział.
- Kiedy śmierć wychodzi nam na przeciw, możemy się tylko uśmiechnąć.

***

Przeszliście przez portal, a potem Erghil, Mistyczka w smoczej postaci i Zhi za pomocą energii Ki polecieli na spotkanie Matuzalemowi. Krille i reszta twoich towarzyszy zaczęło okrążać przeciwników.
- Zobaczyłeś Matuzalema, Księżyca i białą smoczycę w zbroi płytowej z wąskim, zasłaniającym cały pysk hełmem oraz masywnego, czarnego smoka ze złotymi płytami na piersi i brzuchu. Był też tam krillion z dwoma mieczami o długich, wąskich klingach oraz Karesha, spoglądająca na ciebie uważnie.

Łuski Zhilanga zaczęły pokrywać się czerwono-błękitnym światłem, a grupa Matuzalema rozproszyła się. Jedynie Matuzalem został w środku i dał się otoczyć przez bańkę. Miała ona co najmniej sto metrów średnicy i pięćdziesiąt metrów wysokości, z początku niewyraźna, z czasem zaczęła przybierać na sile, wzmacniając się.
- Możesz wejść do niej, ale wyjście z bańki nie będzie już takie łatwe. - Ostrzegł cię Zhi, przekrzykując świst wiatru.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-02-07, 14:29   

Wiatr uderzył go pysk gdy wyszedł na szczyt wraz z innymi. Zacisnął palce na młocie patrząc w stronę Matuzalema iiii jego popleczników.
- Kurwa. Tyle ze elementu zaskoczenia - burknął i zerknął na Molocha.
- Wszyscy wiecie co mamy zrobić. Trzymajmy się planu - powiedział i poleciał wraz z Zhi, Mistyczką i Erghilem.

Kiedy Matuzalem spowił świat w mroku, Soltheim zmrużył ślepia.
- Iluzja! - ostrzegł po czym ostrzegł wszystkich w którą stronę poleciał jaki ze smoków Matuzalema. Utkał również w łapie Lodową Lancę którą cisnął w stronę czarnego smoka - czarnego, bo magia wody przeciwko białym będzie mało skuteczna.
Po tym wleciał w bańkę Zhi rzucając Matuzalemowi ponure spojrzenie. Jedną łapą oplótł się Objęciami Lodu (Def i MagDef!) w drugiej trzymając młot Aenor.
- To nasze ostatnie spotkanie bracie. Jedno z nas tu polegnie - rzucił tylko oschle, przybierając postawę obronną Smoka Stali.
Potem cisnął w smoka Lodową Lancą, jeżeli była okazja - kiedy ten zaczął odpowiadać. Sol będzie musiał używać wszelkich brudnych sztuczek jakie ma do dyspozycji.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Cargo 
Let it shift!


Rasa Smoka: Czerwony
Specjalizacja: Złodziej
Str: 19 | 6
Sta: 30 | 8
Agi: 43 | 22
Int: 16 | 12
HP: 975/975 | 244/244
Mana: 420/420 | 252/252
Kond: 320/320 | 160/160
Def: 18 | 9
MagDef: 18 | 9
Spi: 30 | 10
Płeć: Samiec
Inne postacie: Iron etc.
Wysłany: 2015-02-07, 17:37   
   Czary/Techniki Walk: Czary: Przekształcenie, Widmowy Sztylet, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Dusza Wiatru, Podniebna Szybkość, Ściana Wiatru, Wichura Mocy, Wiatrowy Kształt; Techniki Walk: Furia Czerwonego Smoka, Blokada, Ściana Skrzydeł


Od dawna ponad tym szczytem nie biły skrzydła tylu smoków. Towarzyszyli im druhowie ras bezskrzydłych, a nawet bezkrwistych. Świeży śnieg miał miąższość pozwalającą przyjąć dużo krwi.
Czerwień łysnęła, a smok -rwący pionowo wzwyż- pracował skrzydłami, by przejść do poziomu. Gęsty, nienaturalny mrok przykrył mu świat, ale i zasłonił jego przed światem. Z empirii wiem, że czerwony dobrze maskuje się po ciemku. Iskry magicznej energii mrowiły na skrzydłach, zniżył lot, wypatrywał błysków zaklęć.
Już zdecydował, po której stronie stanąć... Szczęśliwie stały sobie naprzeciw, szachowe kohorty. Słoń, hetman, pionki. O tak.
Chociaż już nie widział jak na dłoni, znalazł szczyt wieży świątynnej. Przysiadł, kalkulował odległości, przywoływał w pamięci ukształtowanie terenu. Wybił się w powietrze, nim minęły dwie minuty, kierując się jaskółczym lotem tam, gdzie wylądowała drużyna z mniejszą liczbą smoków po swojej stronie. Iskry magii, łuna zaklęć, to by pomogło w nawigacji; irracjonalnie uspokaja, gdy wiesz, że nie do ciebie szyją magią. Jeszcze.
_________________

Autoportret: I. II. III. IV. V. 3D
Posiadam medalion z żółtym jaspisem i zielonym jadeitem oraz Zbroję z Łusek Matuzalema, + 10 Def Mag na magię Wody, leczenie 10 HP na rundę, regeneracja utraconych kończyn.

"Ładunkoznawstwo. Ładunki dzielą się na toczliwe i nietoczliwe. Toczliwe trzeba podwiązywać. Nietoczliwe mogą stać."
***
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-02-08, 13:15   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


//Z tym mrokiem miałam na myśli, że po prostu zapadła noc :x taka iluzoryczna. Btw, część Cargo, jak tam sesja?


Lodowa Lanca chybiła czzarnego smoka, który akurat rzucił się na grupę krillionów Część nich uskoczyła, ale dwóch samiec zdołał zrzucić do wąwozu.
Ciężko opancerzony, pokryty kolcami Grick nie uskoczył. Uniósł ciężki miecz i uderzył nim z góry jak kat, w tym samym momencie, gdy ciężki bok czarnołuskiego uderzył w niego i odrzuciło go. Zdołał jednak pozostawić długą, płytką ranę na łapie nim upadł.

Federick, pokryty biało-sarym futrem dermak w długim, białym płaszczu, kamuflującym go za śniegu, usadowił się na jednej ze skał i wymierzył z kuszy. Celował w szyję Matuzalema, ale zanim zdołał wystrzelić, dostrzegł kątem oka jakiś ruch. Obrócił się, a widząc szarżującego z dwoma mieczami krilla wystrzelił do niego, ale bełt odbił się od ramienia napastnika. Krillion Terror zaatakował, ale dermak upadł na grzbiet i gdy przeciwnik spadł na niego, z pewnym wysiłkiem przerzucił go nad sobą tak, że metalowy upadł na grzbiet. Federick poderwał się w tej samej chwili co Terror i zaatakował, ale krillion uderzył go łokciem w podbrzusze, a potem ciął jednym mieczem i rozpłatał futrzastemu ramię.
Federick próbował odbijać kolejne ataki krilla, ale przeciwnik był szybszy, a przede wszystkim wytrzymalszy, nie opadał z sił. W końcu Fed odrzucił kuszę i wyszarpał zza pasa skórzany worek, którym cisnął w stronę Terrora. Woreczek eksplodował małą, kolorową faerią barw, wybijając krilla na chwilę z rytmu.
- Przydała by mi się tu pomoc! - Zawołał Fed trochę bardziej panicznie, niż chciał. - Połchun, już chyba czas, żebyś skończył podziwiać widoki!

Polchun, niski Anveil z maską żbika, ubrany w lekką zbroję, zakrytą przez czarną pelerynę, zastrzygł uszami i zerknął w stronę towarzysza, walczącego z krillem.
Fuknął. Potem rozłożył ręce, między którymi pojawił się mały grom, a potem zaszarżował na Terrora z wojowniczym okrzykiem.
Krill nie mógł go nie usłyszeć. Zerknął w jego stronę i cofnął się, zasłaniając ostrzami. nie pomogło.
Krill i Anveil zderzyli się, a wtedy huk i grzmot przedarły się przez wojenną zawieruchę. Noc rozpromienił jasny grom, który wyrwał i pokruszyły skały pod stopami Połchuna. Krill przyjął na siebie potężne wyładowanie, a potem odtoczył się. po śniegu.
Połchun zerknął na Federicka i wyciągnął palec w jego stronę.
- Przyznaj! Anveil własnie uratował ci życie!
Fed naburmuszył się.
- Wcale nie! Miałeś tylko... odwrócić jego uwagę!
- Krzyczałeś o pomoc jak panienka!
- Och, gdybym to ja potrafił strzelać piorunami...
Fed zamilkł. Terror zaczął podnosić się powoli.
- Wiesz... może zróbmy to razem.
- Pamiętasz manewr z Dmere?
Fed skinął mu łbem.

Zhi, bezskrzydły gad, przypominający połączenie smoka pokrytego metalowymi łuskami i kijanki czuwał nad bitwą, skupiając się na utrzymaniu bańki.
Dojrzał jednak i usłyszał Feda. Wyciągnął łapę w jego stronę...
Pocisk światła uderzył w niego, wytrącając go niemal z powietrza. Wzmocnił ochronną, magiczną osłonę wokół siebie.
W jego stronę leciał Księżyc, a tuż za nim Feniks. Zebrał energię Ki i wystrzelił pocisk w stronę srebrno-białego smoka, ale ten uniknął go zręcznie, ciskając jednocześnie w Zhi kolejną kulą światła. Mag Ki cisnął bańką, w której się znajdował w stronę ośnieżonych szczytów.

***

Matuzalem spoglądał uważnie w stronę Soltheima stojąc do niego bokiem, wciąż w humanoidalnej postaci. Przypominał wysokiego dermaka w ciężkiej, kamiennej zbroi (przybrał takie własnie łuski) z trzema parami skrzydeł. Kosę trzymał ku dołowi, ale w gotowości. Sol widział jego duszę wyraźne, znajomą, ale spaczoną przez mrok.
- Dla żadnego z nas to chyba nie nowość...
Uniósł kosę i odbił lancę, która rozprysła się na tysiące małych odłamków. Chyba chciał coś jeszcze powiedzieć, gdy nagle spod ziemi wystrzeliły purpurowe kryształy, które unieruchomiły jego nogi. Obejrzał się i rzucił okiem na dermaka, który coraz bardziej przypominał kryształowego golema. Całe jego ciało było już kruszcem, a w miedzianego wpatrywała się parka jasnych, złowrogich oczu.
Zanim Matuzalem zdołał cokolwiek zrobić, w powietrzu przeleciało ostrze, przypominające piłę tarczową. Krew bryznęła na śnieg, a po zboczu słychać było ryk bólu, gdy jedno ze skrzydeł upadło na biały puch.
Jakby tego było mało, cień Matuzalema (rzucany przez blask księżyca) wydłużył się, a potem nad miedzianym pojawiła się postać rogatego demona. Splótł on palce razem, a potem uderzył nimi w grzbiet Matuzalema z góry, a siła uderzenia cisnęła miedzianym o ziemie.
Cargo mógł zobaczyć nieopodal Matuzalema niską, niższą nawet od Anveila postać w ciężkiej, stalowej zbroi. Miała na głowie zamiast uszu krótkie, przypominające gałęzie lub poroże "czułka", a jego ogon był rozwidlony i przypominał korzeń ludzkiego nerwu.
Kaigi wciąż miał jedno ostrze poza bańką, gotów w każdej chwili bezpiecznie teleportować się z pola walki, jeśli będzie musiał.
Tregon, Monsun i Mistyczka również otoczyli Matuzalema, który zaczął podnosić się powoli z ziemi. Moloch zaczął kształtować kolejne zaklęcie, jednak nagle opadł na kolana, wbił wzrok w podłoże.
Kaigi, Mistyczka i Teharoth osunęli się również.
- Uwolnie ich spod iluzji! - Zawołał Tregon, a jego oczy stały się czerwone i odpłynął świadomością.
Monsun rzucił się na Matuzalema, a ten, już w smoczej postaci, ciął kosą. Zdołał ranić ślepego, srebrnego smoka, przecinając pancerz organiczny na jego piersi, ale Monsun i tak spadł na niego i oplątał się w okół przeciwnika, przewracając go.

//Nie wiem, czy tu się odnajdziesz, argo, starałam się to w miare czytelnie opisać xDD//
 
 
Cargo 
Let it shift!


Rasa Smoka: Czerwony
Specjalizacja: Złodziej
Str: 19 | 6
Sta: 30 | 8
Agi: 43 | 22
Int: 16 | 12
HP: 975/975 | 244/244
Mana: 420/420 | 252/252
Kond: 320/320 | 160/160
Def: 18 | 9
MagDef: 18 | 9
Spi: 30 | 10
Płeć: Samiec
Inne postacie: Iron etc.
Wysłany: 2015-02-08, 13:58   
   Czary/Techniki Walk: Czary: Przekształcenie, Widmowy Sztylet, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Dusza Wiatru, Podniebna Szybkość, Ściana Wiatru, Wichura Mocy, Wiatrowy Kształt; Techniki Walk: Furia Czerwonego Smoka, Blokada, Ściana Skrzydeł


Żywa, jasna błyskawica była jak światło awaryjne, dla smoka jak drogowskaz. Strzepnął skrzydłami, nabrał prędkości. Para skrzydlatych gadów przemknęła obok, wyraźnie biorąc kogoś na cel, i czerwony smok wyminął ich. Tylko by przeszkadzał. Pragmatyczny zamysł rozmył się pod wrażeniem wściekłej, błyskawicznej wymiany ciosów. Cienie i postacie mrowiły się we wnętrzu lśniącej bańki. Czysta przyjemność, taki widok.
Ocucił go artykułowany krzyk. Zaczerpnął many, przerabiając 150 jednostek na adekwatną premię do Agi (Dusza Wiatru). Rozmazana plama szkarłatu przemknęła i porwała tego, którego zwali Tregonem, w szpony. Uniosła w powietrze i spowiła ogniem, palącym żarem. Zacisnęła szczęki na skrzydle, jeżeli je miał, wkładając siłę w wyłamanie stawu. Z wysokości kilkuset stóp upuściła. Nie tracąc czas na nawrót, szkarłat zapikował, urozmaicając spadanie slalomem, i zaatakował od tyłu Kaigi - strumieniem ognia. Pazurzasta łapa zaciśnie się na odnóżu trzymającym wirującą broń i nie puści łatwo. Grunt to dobrze chwycić...

//Traktuję życie zbyt dosłownie :D Po sesji. Zdane, zaliczone.
_________________

Autoportret: I. II. III. IV. V. 3D
Posiadam medalion z żółtym jaspisem i zielonym jadeitem oraz Zbroję z Łusek Matuzalema, + 10 Def Mag na magię Wody, leczenie 10 HP na rundę, regeneracja utraconych kończyn.

"Ładunkoznawstwo. Ładunki dzielą się na toczliwe i nietoczliwe. Toczliwe trzeba podwiązywać. Nietoczliwe mogą stać."
***
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-02-08, 14:31   

Wszystko wokoło działo się nazbyt szybko na gust srebrnego maga, oraz zbyt chaotycznie. Ale cóż, nie mieli większego wyboru jak brnąć w to co już się zaczęło.
Na Matuzalema spadła fala ataków i smok sam rzucił się na miedzianego. Wyskoczył w powietrze bijąc skrzydłami i opadł na niego z impetem, chwytając Młot Aenor w obie łapy, by uderzyć nim z góry, podobnie jak niedawno Taheroth.
Kiedy jednak do walki wmieszała się kolejna postać, smok zmienił cel.
Czerwony smok był tutaj zaskoczeniem i to złym. Miesza się w coś czego nie rozumie. Jeżeli strona którą wpiera wygra, dla Cargo nie będzie przyszłości. Zginie, jak wszystkie inne smoki Sha'aird które Matuzalem omamił...
Musiał przeszkodzić czerwonemu w jego działaniu, utkał zatem Lodowy Podmuch w wolnej łapie i cisnął w Cargo gdy ten leciał wprost na Kaigiego.

- Obezwładnić czerwonego! Zajmę się Matuzalemem! - krzyknął i znów skupił uwagę na miedzianym, gotów przyjąć kilka ciosów i oddać z nawiązką Lodowymi Lancami i bronią niebian.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-02-08, 15:31   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Tregon, srebrnołuski smok o sześciu skrzydłach (podejrzanie podobny do Soltheima jeszcze sprzed przemiany w Dracolicha) otworzył szeroko oczy, wyrwany z próby przełamania iluzji Matuzalema. Uniesiony w powietrze rozłożył skrzydła odruchowo. Kiedy ogień zaczął palić jego ciało, zaryczał rozpaczliwie (550 obrażeń). Cargo próbował jeszcze połamać skrzydło srebrnemu, raniąc przy tym jego skrzydło boleśnie(70 obrażeń), ale nie zdążył, ponieważ poczuł ból niemal na całym spodzie swojego ciała - z grzbietu Tregona wyrosły kolce, które wbiły się w ciało czerwonołuskiego (200 obrażeń). Ból sprawił, że złodziej musiał wypuścić na wpół przytomne ciało przeciwnika.
W powietrze wyskoczył zwinnie smok i złapał opadającego Tregona, by po chwili odstawić go na ziemie. Był to Monsun - smok-ćma, którego pobratymców Cargo widział niegdyś w piekle. Jego śliskie, niemal rybie ciało było pokryte organicznym pancerzem z chitynowych płyt. Zmrużył niewidzące oczy w kolorze rtęci. Miał dwie srebrzyste wstęgi biegnące po szyi, lśniące w blasku księżyca. Monsun rozłożył skrzydła, a potem wybił się w powietrze i poszybował na spotkanie pikującego na Kaigiego Cargo.

Matuzalem zaczął się podnosić po ostatnim, druzgoczącym ataku członków Nuandy. Wciąż trzymał w łapie swoją kosę, którą teraz spróbował się zasłonić.
Młot spadł na niego i kolejny rozbłysk światła oświetlił arenę, potężna odrzuciła Soltheima, gdy Młot i Kosa starły się ze sobą. Matuzalem został jeszcze bardziej i jeszcze boleśniej wgnieciony w skały, które pękły pod naciskiem energii.
Soltheim odtoczył się kawałek po śniegu, a potem spróbował trafić Cargo Podmuchem, ale chybił. Cargo był zbyt winny, zbyt szybki.
Matuzalem tymczasem uniósł się powoli, ociekając własną krwią. Przetrwał najgorsze i teraz nadeszła jego kolej.
Przywołał kulę ognia, a potem cisnął nią w Soltheima. Płomienie eksplodowały, topiąc śnieg na małym obszarze i topiąc część lodowych igieł z Objęć Lodu oraz raniąc srebrzystego (70 obrażeń). Zaraz potem zakrzywił przestrzeń, by znaleźć się tuż przy przeciwniku i ciąć go Kosą (100 obrażeń). Na koniec zionął jeszcze na niego szmaragdowymi płomieniami (50 obrażeń).

Tregon:
Str: 20
Sta: 3
Agi: 15
Int: 15
HP: 80/700
Mana: 200/200
Kond: 200/200
Def: 15
MagDef: 20
Spi: 3

Cargo:
Str: 19
Sta: 30
Agi: 40+20
Int: 15
HP: 775/975
Mana: 420/420
Kond: 320/320
Def: 18
MagDef: 18
Spi: 30

Matuzalem:
Str: 22+10
Sta: 8
Agi: ?
Int: 23
HP: ?/?
Mana: 280/280
Kond: 250/250
Def: 25 +10
MagDef: 23
Spi: 16

Soltheim: Fala Lodu
Str: 37+8
Sta: 30
Agi: 40
Int: 45+5
HP: 685/905
Mana: 525/670
Kond: 285/285
Def: 29+11 +10
MagDef: 40 +10
Spi: 30
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-02-08, 15:44   

- Kaigi, urżnij czerwonemu skrzydła! - ryknął widząc, że Cargo zbyt dobrze radzi sobie w powietrzu. Trzeba go sprowadzić na ziemię i wbić w nią tak głęboko, by nie mógł namieszać w potyczce. Ale tego srebrny nie mógł już zrobić.
- Tregon, zajmij się iluzją! - dodał jeszcze rzucając się na Matuzalema tak szybko jak potrafił. Chciał trafić go młotem po raz kolejny, spodziewał się jednak że ten spróbuje odskoczyć nie pozwalając sobie na kolejne zderzenie broni - dlatego skupił wokół siebie moc, by w chwili uderzenia młota wyzwolić wzmocnioną, poszerzoną Falę Lodu (50+100 many). Nie mógł teraz odpuścić Miedzianemu, nie może dać mu chwili wytchnienia, umożliwić przejęcie inicjatywy.

Potrzebował również pozostałych by spacyfikowali Cargo.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Cargo 
Let it shift!


Rasa Smoka: Czerwony
Specjalizacja: Złodziej
Str: 19 | 6
Sta: 30 | 8
Agi: 43 | 22
Int: 16 | 12
HP: 975/975 | 244/244
Mana: 420/420 | 252/252
Kond: 320/320 | 160/160
Def: 18 | 9
MagDef: 18 | 9
Spi: 30 | 10
Płeć: Samiec
Inne postacie: Iron etc.
Wysłany: 2015-02-08, 15:57   
   Czary/Techniki Walk: Czary: Przekształcenie, Widmowy Sztylet, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Dusza Wiatru, Podniebna Szybkość, Ściana Wiatru, Wichura Mocy, Wiatrowy Kształt; Techniki Walk: Furia Czerwonego Smoka, Blokada, Ściana Skrzydeł


Ból mieszał w głowie i orzeźwiał, gorące krople krwi spadały deszczem. Okaże się, czy magia regenerującej zbroi działa przyzwoicie szybko, by zasklepić rany. Chciałby, żeby tak było.
Zowadziały smok przewinął się cienką nitką, dobrze widoczny nocą. Dziwne, jak wiele detali dostrzegam. Może to już śmierć? Ii tam. Cargo pikował, lecz nie po prostej, wiedząc, że mają magów. W sercu obojętny, od adrenaliny zawzięty. Ćma parła wzwyż. Z jakąż siłą zderzyłyby się dwa smoki, czerwona gwiazda w upadku i ucieleśniony zwid z piekieł?
W przedostatniej chwili wyminął Monsuna i pomknął dzikim zygzakiem, by wymanewrować motylego przeciwnika, nie dopuścić go do swych pleców. Zmienił ogniogenne plany, spłoszony falą lodowego zaklęcia. Po raz pierwszy w życiu wymknął się zmarzłym mocom Soltheima! Był bardzo blisko ziemi, przy tej prędkości zetknięcie z gruntem oznacza śmierć. Wykorzystać okazję i pierzchać albo... hamować i stracić wszelką przewagę. Ogniem, a potem pazurem sięgnął po Mistyczkę. Drobną, kobiecą postać w niewłaściwym miejscu: pod ręką... Śnieg sublimował i topniał. Chciał ją spalić i porwać resztki ze sobą. W chwili, gdy znów nabierał wysokości, skorzystał z czaru Podniebna Szybkość. I użył nowych możliwości.
_________________

Autoportret: I. II. III. IV. V. 3D
Posiadam medalion z żółtym jaspisem i zielonym jadeitem oraz Zbroję z Łusek Matuzalema, + 10 Def Mag na magię Wody, leczenie 10 HP na rundę, regeneracja utraconych kończyn.

"Ładunkoznawstwo. Ładunki dzielą się na toczliwe i nietoczliwe. Toczliwe trzeba podwiązywać. Nietoczliwe mogą stać."
***
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-02-08, 17:37   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Kaigi wciąż był jednak pod wpływem iluzji.

***

Hadagańczyk uniósł wzrok. Rozejrzał się.
Był przykuty metalem do ściany, zamknięty w ciemności. Wyglądało to na laboratorium... a grupka naukowców szykowała stół operacyjny. Przygotowując się do przestudiowania ostatniego żywego Erathianina.
Kaigi zmierzył ich obojętnie.
- To nie mój koszmar, Matuzalemie, tylko twój...
Musiał coś wymyślić. Gdzieś wokół toczyła się walka, gdy on uwięziony był we śnie.
Przymknął ślepia. W końcu to, co widział i tak było kłamstwem.

***

Terror wyminął kolejne cięcie, ale znów oberwał jednym z piorunów. Cofnął się. Wiedział, że dosłownie topnieje od środka, że dalsza walka z elektrycznym Anveilem (Pikachu :x) i Federickiem oznacza jego porażkę.
Zupełnie niespodziewanie jednak, gdy dermak znów rzucił się do ataku z mieczem na krilla, nagle zatrzymał się, otworzył szeroko oczy i upadł. Połchun spojrzał na niego, a potem za Kareshą, która pokazała się zaraz za nim. Zaczął ładować kolejny grom, kiedy krillion wykorzystał moment jego nieuwagi i wbił oba miecze w brzuch Anveila, by wyciągnąć po chwili dwie zakrwawione klingi. Połchun zatoczył się i potem upadł.
- Dzięki. - Rzucił krillion.
Karesha uśmiechnęła się lekko, jednak zaraz potem spoważniała.
- Chodź, Mat potrzebuje naszej pomocy.

***

- Jest za szybki! - Rzucił Monsun, który spróbował zaatakować Cargo, jednak czerwonołuski wyminął go zręcznie.
Mistyczka czekała, uśpiona na to, co miało na nią spaść. Była w smoczej postaci, ale nie miało to znaczenia.
Kolejny bolesny, rozpaczliwy ryk, gdy smoczyca osunęła się na ziemię. Swąd spalenizny unosił się ponad jej spalonym ciałem.

***

Eksplozja Ki wytrąciła na chwilę białołuską Feniks z lotu, ale od razu do ataku przeszedł Księżyc, ciskając w niego kolejnymi pociskami światła.
Spychając Mistrza Zhi do obrony, skutecznie uniemożliwili mu kontrolowanie pola bitwy. I chociaż Zhi bardzo się starał pozbyć dwóch natrętów, musiał też uważać na własne życie. W końcu pozwolił, by kolejny pocisk światła odrzucił go do tyłu. Wylądował twardo i zarył łapami w wysoki, biały puch. Dwa białe smoki od razu przeszły do ataku.
Wiedział, co musi zrobić. Nie miał innego wyjścia. Jeśli jednak przesadzi, pozbawi się całej energii Ki.
Jego skórę pokryło błękitne i czerwone światło. Niewidoczna siła odrzuciła dwóch napastników tak, że spadli z nieba na płaskowyż nieopodal zbocza, gdzie toczyły się najcięższe walki.
Księżyc i Feniks unieśli się, a potem ujrzeli na śniegu krąg energii.
Zaparli się łapami, gdy tajemnicza siła Implozji Mistrza Zhi zaczęła ciągnąć ich ku bezskrzydłemu smokowi. Z początku na pysku Księżyca pojawił się wyraz przerażenia, ale potem zaśmiał się.
- Udało się! To jego najcięższy atak, po nim nie będzie mógł wspomóc swoich.
Siła dośrodkowa stawała się coraz silniejsza, przyciągając cały śnieg z górskich stoków, a nawet z powietrza. Niektórzy z walczących spojrzeli nawet w górę, widząc ogromne połacie śniegu, koncentrujące się w jednym miejscu - wokół Zhilanga.
Jednak... na tym się skończyło. Implozja ustała niemal tak nagle, jak się pojawiła. Księżyc i Feniks, nieotoczeni już śniegiem, spojrzeli zaskoczeni w stronę Mistrza Zhi.
Ogromna burza śnieżna zaczęła wirować na bardzo małej przestrzeni. Burza zaczęła maleć, jakby ściśnięta, aż w końcu całkiem zniknęła, zredukowana do lodowej kuli w rękach Mistrza Zhi.
Lodowej Kuli, która była górskim zimnem, potężną, lodową zamiecią, zamkniętą w implozji. Jak olbrzymi ładunek energii skoncentrowany w czymś bardzo małym. Wyglądał bezbronnie, ale była lodową apokalipsą.
Księżyc po chwili zrozumiał, co zaraz się stanie, ale nie zdołał poderwać się do lotu.
Zhi cisnął Kulą, która rozprysła się, zamrażając wszystko na płaskowyżu, łącznie z dwoma białymi smokami, które teraz były lodowymi figurami stojącymi pośród oblodzonego szczytu.
Powiadali potem, że tego dnia Zhilang użył mocy Ki, by ujarzmić Pierwotny, Lodowy Podmuch. Że tamtego dnia zrozumiał naturę magii wody.
Spojrzał na swoich przeciwników i sarknął. To właśnie wtedy usłyszał krzyk.
Znieruchomiał, widząc spaloną, leżącą postać Mistyczki. Niemalże poczuł, jak pęka jego serce.
A wraz z jego sercem pękła oblodzona góra, na której stał, liczne skały zaczęły sypać się do wąwozu. Nie mógł uwierzyć własnym oczom...
W końcu ocknął się i popędził, ciskając samym sobą za pomocą mocy Ki do wnętrza bańki. Do Mistyczki...

***

Tregon uniósł się powoli i rozejrzał po walczących. Czuł piekący ból, ale nie miało to znaczenia. Musiał uwolnić swych towarzyszy...
Skupił się więc na iluzji, która ich krępowała, by ich uwolnić. Choć skupienie przychodziło mu teraz z trudem.
Zadrżał i zamknął oczy.

***

W momencie, gdy Cargo próbował zebrać truchło Mistyczki, skały pod nim pokryły się nagle czerwonym i błękitnym światłem....
Po chwili olbrzymia energia obróciła smoka jak krowę wewnątrz trąby powietrznej, a potem cisnęła nim o ścianę Świątyni Medytacji. Uderzenie zupełnie zniszczyło skałę, druzgocząc ją i wrzucając czerwonołuskiego do jednej z pustych sal, potem część skał posypała się na Cargo (200 obrażeń).
Zhilang, nieduży kijankosmok w bańce błękitno-czerwonej energii wylądował koło Mistyczki. Wsunął łapy, przysunął ją sobie bliżej. Musnął pyskiem jej nos.
- Yuli... - Wydusił z siebie. Znalazł jej Kielich i nabrał do niego śniegu, a potem przesunął kielich do ust kobiety

***

Matuzalem wyszarpał ostrze, a krew Soltheima bryzgnęła na śnieg (krwawienie - 30 hp co rundę). Potem, widząc, że srebrzysty unosi młot, znów zagiął przestrzeń i znalazł się za plecami maga, a potem... pięknym za nadobne, odciął jedno ze skrzydeł Soltheima cięciem kosy (100 obrażeń). Soltheim jednak przewidział ten manewr...
Lodowe igły zawirowały w powietrzu zaczęły masakrować ciało Matuzalema. Miedzianołuski zachwiał się i okrył się Srebrną Aurą, negując część obrażeń. Zagiął też czas, by przyspieszyć swoją regenerację zdrowia. Gdyby nie to, pewnie już byłby martwy...


Tregon:
Str: 20
Sta: 3
Agi: 15
Int: 15
HP: 80/700
Mana: 200/200
Kond: 200/200
Def: 15
MagDef: 20
Spi: 3

Cargo:
Str: 19
Sta: 30
Agi: 40+20
Int: 15
HP: 585/975 +10 co rundę
Mana: 270/420
Kond: 320/320
Def: 18
MagDef: 18
Spi: 30

Matuzalem: Srebrna Aura
Str: 22+10
Sta: 8
Agi: ?
Int: 23
HP: ?/?
Mana: 280/280
Kond: 250/250
Def: 25 +10
MagDef: 23
Spi: 16

Soltheim: Objęcia Lodu
Str: 37+8
Sta: 30
Agi: 40
Int: 45+5
HP: 585/905
Mana: 375/670
Kond: 285/285
Def: 29+11 +10
MagDef: 40 +10
Spi: 30
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-02-08, 17:54   

Z gardła smoka wydarł się potężny ryk bólu i wściekłości, gdy gładkie ostrze urżnęło mu jedno z czterech skrzydeł. Odwrócił się gwałtownie rzucając na Matuzalema, mimo wstrząsów ziemi, huku wiatru i bolesnego ryku Zhilanga. Kątem oka dostrzegł spalone ciało Mistyczki ale to tylko dolało oliwy do ognia.
- ZARŻNĘ CIĘ! - zaryczał w furii uwalniając raz po raz kolejne Fale Lodu będąc blisko miedzianego.
- NIE POZWOLĘ CI ICH WSZYSTKICH POŚWIĘCIĆ! - Młotem mierzył w jego pysk by ogłuszyć go na chwilę, wytrącić z równowagi a potem zmiażdżyć łapę w której trzymał kosę.
- NIE DAM CI ZOBACZYĆ STWÓRCY!
Musi mu ją odebrać i zadać decydujący cios, wówczas będzie mógł ruszyć dalej. Jeżeli odpuści teraz miedzianemu, on zaszlachtuje pozostałych.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Cargo 
Let it shift!


Rasa Smoka: Czerwony
Specjalizacja: Złodziej
Str: 19 | 6
Sta: 30 | 8
Agi: 43 | 22
Int: 16 | 12
HP: 975/975 | 244/244
Mana: 420/420 | 252/252
Kond: 320/320 | 160/160
Def: 18 | 9
MagDef: 18 | 9
Spi: 30 | 10
Płeć: Samiec
Inne postacie: Iron etc.
Wysłany: 2015-02-08, 18:38   
   Czary/Techniki Walk: Czary: Przekształcenie, Widmowy Sztylet, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Dusza Wiatru, Podniebna Szybkość, Ściana Wiatru, Wichura Mocy, Wiatrowy Kształt; Techniki Walk: Furia Czerwonego Smoka, Blokada, Ściana Skrzydeł


Pomruk płomieni, ich krótki, jasny żywot na wietrze.
Świat przyspieszył. Poniewczasie zorientował się, że przepchnął sobą fragment solidnej kamiennej ściany. Pisk pazurów po posadzce. Stop.
Zerwał się na równe łapy, porwał w pysk kamień i skoczył do otworu, który zrobił, i bez zatrzymania dalej. W biegu upewnił się, że nadal ma sprawne skrzydła. I wypróbował je. Bolało.
Rzucił na siebie Podniebną Szybkość. W łapę chwycił Widmowy Sztylet. Pole bitwy wydawało się jednym groźnym wirem kształtów, gdy Czerwonołuski spieszył z odsieczą... sobie. Skrzydła nie odrosną, jeśli da się zabić lub ograbić. Więc lepiej ich nie tracić.
Przefrunął nisko, ciskając kamieniem w łeb, względnie między łopatki sześcioskrzydłego smoka, którego (przed paroma minutami) przysmażył. Draśnięcie sztyletem, pęd wyniósł Cargo ponad przepaść. Zakręt. Spirala i slalom.
Gdzieś w cieniach zalągł Łamacza Zaklęć. Chyba że to więcej niż pomieści kolejka.


// Bel, I love you. Za długi-migawkowy odpis. /
_________________

Autoportret: I. II. III. IV. V. 3D
Posiadam medalion z żółtym jaspisem i zielonym jadeitem oraz Zbroję z Łusek Matuzalema, + 10 Def Mag na magię Wody, leczenie 10 HP na rundę, regeneracja utraconych kończyn.

"Ładunkoznawstwo. Ładunki dzielą się na toczliwe i nietoczliwe. Toczliwe trzeba podwiązywać. Nietoczliwe mogą stać."
***
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2015-02-08, 20:10   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


//Rysunek z 2013 r. :D

Cargo poszybował z olbrzymią prędkością ku Tregonowi, by zadać mu ostateczny cios. Ale wtedy nagle na grzbiecie Treghona pojawił się ktoś bardzo mały. Cisnął w stronę smoka dwa wirujące ostrza przypominające okrągłe tarcze, jedno ostrze odbiło kamień, drugie odbiło sztylet czerwonołuskiego.
Kaigi spojrzał groźnie na swojego przeciwnika, zachowując zimny spokój...

***

Chwilę wcześniej...
To magia, pomyślał Kaigi, kiedy tkwił jeszcze w okowach iluzji.
Rozluźnił się, mimo dźwięków skalpeli i innych przyrządów chirurgicznych. Te obrazy to wytwór magii. A jedna z pierwszych rzeczy, jakich uczą się młodzi Niewzruszeni, to jak wytworzyć tarczę, blokującą zaklęcia.
Przyzwał ostrza. Jego ciało rozbłysło na chwilę purpurą, a potem otworzył oczy.
Zobaczył pole walki.

***

Teraz.
Kaigi rozpłynął się w powietrzu, a potem dopadł do ostrza (najgroźniejszą cechą Niewzruszonych jest ich zdolność teleportacji do swojej broni). A potem do drugiego ostrza. Kaigi na sekundę zawisł w powietrzu, a potem wylądował, wprost na grzbiecie czerwonołuskiego.
Łamacz ostrzy pojawił się gdzieś w cieniu. Ale chwilę potem coś wciągnęło go w mrok. Dwie demoniczne ręce.

***

Zhi ogrzał kielich i śnieg roztopił się w naczyniu. Potem wlał zawartość do ust Mistyczki.
- O Stwórco, niech to pomoże...
Usłyszał coś kątem oka. Odskoczył odruchowo i cudem uniknął nie dwóch, a trzech! trzech atakujących go ostrzy. Warknął na Terrora i Kareshę, którzy zaczęli go okrążać.
- Nie musicie tego robić! - Rzucił. - Cokolwiek Matuzalem wam powiedział, to kłamstwo, jedna z jego intryg!
Nie słuchali. Rzucili się na niego, tnąc zręcznie. I gdyby nie jego metalowe łuski, mogłoby być źle...

***

//Pomyliło mi się, jedno z dwóch skrzydeł - Sol jest teraz w dwuskrzydłej postaci :x

Matuzalem spojrzał na Soltheima uważnie, smutno. Nie tak miało to się skończyć.
- Twoje potępienie zawsze bolało mnie najbardziej... - Rzekł, przybierając humanoidalną postać.
Uniósł kosę i zaczął rozgarniać nią ze swojej drogi lodowe igły wiszące w powietrzu. Zatrzymał się i spojrzał wściekłe oczy Soltheima z bardzo bliska, a potem wyminął go i stanął obok.
Zezował na coś i odsunął głowę. Puchaty płatek śniegu wiszący tuż przed nim. Mimowolnie wysunął język i zjadł go.
Potem stanął w lekkim rozkroku i przyłożył kosą do karku Soltheima. Płatki zaczęły spadać powoli, igły przesuwać się. Jego moc zagięcia czasu kończyła się. Musiał zadać cios, zanim.
Spojrzał na Soltheima, wciąż z uniesioną kosę. W jego oczy. Wytarł płatek śniegu spod jego pyska powolnym, ciepłym ruchem, rozmazując własną krew na jego policzku. Potem znów chwytając kosę oburącz niczym wprawny rolnik.
On albo ja... Teraz albo nigdy...
Kilka igieł roztrzaskało się o jego łuski, gdy czas niemal wrócił do normy.
Nie mogę. Nie potrafię, nie chce...
Zaczął powoli opuszczać kosę zrezygnowany. Wtedy zauważył, że jego cień się rusza...

***

Soltheim rozpoczął rzucanie kolejnej Fali Lodu, gdy nagle Matuzalem zniknął. Dostrzegł miedzianego kątem oka, z uniesioną ponad szyję przeciwnika gotową do ciosu kosą. Niemal w tej samej chwili cień Matuzalema wydłużył się, a potem za miedzianym pojawił się demon.
Druzgoczący cios Teharotha (znów z góry, znów splecionymi palcami) powalił Matuzalema (w humanoidalnej formie) na ziemię. Sześcioskrzydły upadł, wypuszczając z palców kosę, która z gruchotem przesunęła się po skale. Sekundę później igły zaklęcia Soltheima zawirowały w powietrzu, raniąc Matuzalema i Teharotha, jednak ten drugi nie odczuł tego zbytnio.
Matuzalem tymczasem zaczął zmieniać się w smoka, drżąc i brocząc obficie krwią.
- Nie ma za co. - Rzucił do Soltheima, a potem zerknął na Matuzalema z pogardą i obrzydzeniem. - Zakończmy wreszcie to coś...


Tregon:
Str: 20
Sta: 3
Agi: 15
Int: 15
HP: 80/700
Mana: 200/200
Kond: 200/200
Def: 15
MagDef: 20
Spi: 3

Cargo:
Str: 19
Sta: 30
Agi: 40+20
Int: 15
HP: 585/975 +10 co rundę
Mana: 270/420
Kond: 320/320
Def: 18
MagDef: 18
Spi: 30

Matuzalem: Srebrna Aura
Str: 22+10
Sta: 8
Agi: ?
Int: 23
HP: ciężko ranny
Mana: 280/280
Kond: 250/250
Def: 25 +10
MagDef: 23
Spi: 16

Soltheim: Objęcia Lodu
Str: 37+8
Sta: 30
Agi: 40
Int: 45+5
HP: 585/905
Mana: 375/670
Kond: 285/285
Def: 29+11 +10
MagDef: 40 +10
Spi: 30
 
 
Cargo 
Let it shift!


Rasa Smoka: Czerwony
Specjalizacja: Złodziej
Str: 19 | 6
Sta: 30 | 8
Agi: 43 | 22
Int: 16 | 12
HP: 975/975 | 244/244
Mana: 420/420 | 252/252
Kond: 320/320 | 160/160
Def: 18 | 9
MagDef: 18 | 9
Spi: 30 | 10
Płeć: Samiec
Inne postacie: Iron etc.
Wysłany: 2015-02-08, 20:34   
   Czary/Techniki Walk: Czary: Przekształcenie, Widmowy Sztylet, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Dusza Wiatru, Podniebna Szybkość, Ściana Wiatru, Wichura Mocy, Wiatrowy Kształt; Techniki Walk: Furia Czerwonego Smoka, Blokada, Ściana Skrzydeł


Zimny spokój otoczyły płomienie. Strumień tak wycelowany, że niemal poziomy, ledwie osmalający srebrnoskrzydłego smoka. Czerwonołuski czuł panikę przywołańca i nie myśląc nakazał zaatakować przeciwczarem któreś z lodowych, wodnomagicznych zaklęć. Liczył, że nieumarły zdąży się sprawić zanim zostanie pożarty. W następnej chwili poczuł między łopatkami niewielki, znaczący ciężar. Wykręcił szyję, spojrzenie napotkało z przeciwka drugie, skupione, bez śladu emocji. Strzepnął skrzydłami, rzucając się w napowietrzny bok, jednak nie wierzył, że to wystarczy by strącić natręta. Wystrzelił wzwyż, jak pocisk, nie patrząc, gdzie właściwie. Objął stworzenie płomieniem - wzmacnianym w trakcie utleniania Furią Czerwonego Smoka, zaatakował szczękami jak przerażona żmija, ugryzł, szarpnął. Wypluł. Kąsał.
_________________

Autoportret: I. II. III. IV. V. 3D
Posiadam medalion z żółtym jaspisem i zielonym jadeitem oraz Zbroję z Łusek Matuzalema, + 10 Def Mag na magię Wody, leczenie 10 HP na rundę, regeneracja utraconych kończyn.

"Ładunkoznawstwo. Ładunki dzielą się na toczliwe i nietoczliwe. Toczliwe trzeba podwiązywać. Nietoczliwe mogą stać."
***
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-02-08, 20:39   

Chwila, ułamek sekundy w którym poczuł jakby muśnięcie na pysku sprawił, że serce smoka zamarło na sekundę. Wiedział, że miedziany jest obok, wspomnieniem czuł muśnięcie ostrza na swojej skórze tak jak wtedy, gdy stał przeciwko niemu trzymając ledwo żywego Zhilanga.
Fala Lodu była silnym zaklęciem, ale zbyt powolnym, zbyt... rozproszonym by powstrzymać Matuzalema. Nie odrzuci go, nie zrani na tyle, by wytrącić z równowagi.

Zatem dlaczego dalej żył a miedziany leżał teraz brocząc krwią, w drgawkach agonalnych...?
Oczywiście dzięki Taherothowi. Ale nie tylko jemu.
Smok spojrzał na demona i skinął mu krótko łbem. Nie ma czasu na uprzejmości.
- Leć pomóc Zhi - polecił samemu puszczając Młot Aenor, który głucho odbił się od ziemi. Cała srebrna aura smoka prysła, rozwiała się w powietrzu, gdy ten powłóczył do broni Matuzalema. Chwycił ją w łapę i podszedł do miedzianego. Powstał na tylne łapy unosząc ostrze kosy wysoko.
Pochylił łeb zamykając oczy, by skupić się na duchu sześciołuskiego.
- Zawsze miałeś duszę... Wiesz, że nie mam wyboru... - powiedział tylko i spiął mięśnie by wykonać gwałtowny, silny zamach i wbić kosę tam, gdzie kłębiła się istota Miedzianego Smoka...
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 10