Kraina Smoków Sha'aird Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Szybkie Menu   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Ciekawe czasy
Autor Wiadomość
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-11-17, 22:44   Ciekawe czasy

Czas na Sha'aird płynął zawsze swoim tempem, naturalnym cyklem nad którym pieczę sprawowały uskrzydlone dzieci Stwórcy - smoki. Ziemię wielkich gadów wolne były od wpływu ludzi przez setki lat...

Wśród śmiertelnych panuje pewne powiedzenie, które jest jednocześnie dziwną, nierozumianą przez wielu groźbą.
"Obyś żył w ciekawych czasach"

Dla smoków, ciekawe czasy dopiero miały nastać...


***

Rozdzierałaś wyjący wiatr szybując ponad zielonymi Bliźniaczymi Lasami. Or'ronuar była pierwszą z potężnych puszcz, którą dotykała jesień a to oznaczało, że zwierzyna o tej porze zaczynała przygotowywać zapasy na zimę. Był to zawsze dobry okres łowów nie licząc faktu, że jest to jedna z ostatnich okazji na zebranie sezonowych roślin i grzybów.
Wzrokiem dostrzegłaś dwa inne smoki krążące ponad puszczą - czerwonego i złotego, oddalonych od siebie znacząco, lecz nie atakujących się nawzajem.

Wypatrywałaś w dole miejsca do lądowania a przy okazji nawet jakiejś zwierzyny gdy kątem oka dostrzegłaś ruch czerwonego gada. Zatoczył zgrabny łuk i zabił skrzydłami mocno by wyhamować. Wpatrywał się przez chwilę na horyzont, nim ryknął krótko i rzucił się szybko do lotu - w przeciwną stronę...

Instynktownie zaryzykowałaś spojrzenie za siebie by zobaczyć i POCZUĆ nadciągającą ścianę, przejrzystą ścianę magicznej energii. Jej moc zadała się zakrzywiać przestrzeń którą przenikała nieuchronnie nadciągając w Twoją stronę, a jej końca nie zdołałaś dostrzec gołym okiem - ani na niebie, ani na horyzoncie...

Złota gadzina zdała się zignorować czerwonego, wypatrując pod koronami drzew jakiś zdobyczy.
 
 
 
Mae 
Wędrowny Medyk


Rasa Smoka: Zielony
Specjalizacja: Mag Życia i Natury
Str: 19
Sta: 3
Agi: 20
Int: 23
HP: 535
Mana: 220
Kond: 150
Def: 11
MagDef: 10
Spi: 10
Płeć: Samica
Wysłany: 2015-11-17, 23:08   
   Czary/Techniki Walk: Życie: Promień życia, Wysączenie krwi, Uleczenie; Natura: Regeneracja, Ostrze elementarne


Polowanie zdecydowanie może poczekać. Pomyślała, przyspieszając lotu. Zrobiło jej się szkoda tego, co mogła jednak tu znaleźć. Również zaczęła uciekać przed niecodziennym zjawiskiem. A przynajmniej niecodziennym dla niej. Może takie rzeczy czasem się tu zdarzały. W razie co, nie chciała jednak mieć na sumieniu złotego gada, zaryczała więc ostrzegawczo, bardziej przeciągle niż jej poprzednik. Zrobi co będzie chciał. Miała jednak nadzieję że drugi raz nie zignoruje ostrzeżenia.

Uciekając postarała się skierować w stronę czerwonego smoka, gdyż jego reakcja mogła sugerować iż wie lub domyśla się co to za zjawisko. Nawet jeśli nie, to wydawał się mieć jakikolwiek instynkt samozachowawczy...
_________________
Z boku zwisa torba mocowana na 4 wiązane sznurki, w której znajduje się księga, jelita, parę pergaminów, kilka kości... Wystaje z niej jedynie złamany czubek pióra.
 
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-11-17, 23:27   

Lecąc za czerwonym jaszczurem zwróciłaś się ku złotemu i rykiem ostrzegłaś przed nadciągającą falą mocy. Złoty nie zignorował tym razem ryku i obrócił łeb. Na krótko otworzył szeroko oczy i rzucił się za wami bijąc skrzydłami szybko, nerwowo.

Mając czerwonego jako przewodnika lecieliście na złamanie karku uderzając skrzydłami ile mieliście sił. Czułaś jednak jak potężna emanacja mocy dościga was metr za metrem. Wasz lot mimo, że szybki był jednak zbyt wolny. Zalecieliście jedynie głębiej w puszczę nim poczułaś na swoim ogonie palący dotyk energii magicznej. Czułaś jak wypala Ci łuski, skórę, mięso i kości i pnie się szybko dalej! W krótkiej chwili cała płonęłaś od nieziemskiej mocy.

Twoje mięśnie zesztywniały, łapy wygięły się nienaturalnie a skrzydła odmówiły posłuszeństwa. Obezwładniający ból zamroczył Cię a ostatnie co widziałaś to zbliżające się szybko korony drzew...


***


Zatopiona w mroku pod zamkniętymi powiekami znów zaczęłaś czuć - obolałe, spocone ciało, rwące mięśnie i pulsujące bólem sińce i krwiaki. Dopiero po kilku chwilach leżenia zmusiłaś się by poruszyć palcami łap.
Coś było nie tak. Czułaś to, lecz nie potrafiłaś jeszcze powiedzieć co...

Chłodna bryza muskała Twe ciało a na prawym boki, ramieniu i policzku czułaś zimny dotyk ziemi oraz uwierające gałęzie...
 
 
 
Mae 
Wędrowny Medyk


Rasa Smoka: Zielony
Specjalizacja: Mag Życia i Natury
Str: 19
Sta: 3
Agi: 20
Int: 23
HP: 535
Mana: 220
Kond: 150
Def: 11
MagDef: 10
Spi: 10
Płeć: Samica
Wysłany: 2015-11-18, 17:29   
   Czary/Techniki Walk: Życie: Promień życia, Wysączenie krwi, Uleczenie; Natura: Regeneracja, Ostrze elementarne


Przebrzydła ściana bólu... Nikt nie lubi, gdy go boli. W tej jednak sytuacji było to również oznaką tego, że żyła, a patrząc na to z tej strony to było nawet pocieszające. Nawet niewygoda konarów mogła być odebrana jako dobry znak.
Powoli otworzyła oczy, by móc przyzwyczaić się do światła. Musiał być wieczór. Ciekawe... Ile czasu tu leżałam? zapytała samą siebie. Czas najwyższy się ogarnąć. Ogarniając wzrokiem las, przeszło jej przez myśl, iż musieli dolecieć do starej jego części. Ogromne drzewa i słabe światło ładnie się łączyły.

Lewa łapa... żyje, nawet się rusza, dobrze. Prawa też.. Podparła się więc na prawej przedniej kończynie, a gdy dostawiła lewą, mało nie dostała zawału. Ryknęła przerażona, a z jej... ust wydostał się cienki przeraźliwy pisk. Zasłoniła je dłońmi, by żaden inny dźwięk się z nich nie wydobył.
To musi być jakiś żart pomyślała podciągając niezgrabnie nogi pod siebie, po czym zamknęła oczy. Bardzo nieśmieszny żart. Przekonywała się, a jak je otworze, wszystko wróci do normy... Bała się je otworzyć. Oddychała głęboko, a gdy znów oczy otworzyła... to nic się nie zmieniło.
Nadal miała zielonkawą skórę, pokrytą delikatnie zrogowaciałym naskórkiem. A może to fragmenty zdrewniałe..? Pomyślała nieco zrozpaczona, przyglądając się w końcu temu, co się z nią stało. Sytuacja była... absurdalna!
Delikatnie omacywała lewą rękę prawą dłonią, której czułość naprawdę ją zaskoczyła. Palce, takie długie. Czuła chropowatość kostek i kruchość płytek paznokci, delikatnie rozwarstwiające się na przedramionach liściaste fragmenty, wizualnie przypominające karwasz spiczasty za łokciem. Ramiona znów delikatne i przypominające liście w dotyku, były jednak ciepłe. Ciepłe... dlatego wydaje mi się tu chłodno! Spiczaste fragmenty z liści na barkach i górnej części ramion. Nogi miała podobnie zbudowane. Stopy po cztery palce, również zakończone zdrewniałymi paznokciami, każdy staw powyżej pięty osłonięty liśćmi. Niezmiernie mocno zmartwił ją jednak brak ogona. Zero jakiejkolwiek równowagi! Wyczuwała za to kręgosłup, na którym niczym łuska zachodziły na siebie spiczaste liście, skierowane w dół. Na łopatkach nawet śladu po skrzydłach... Też ją to zasmuciło, przecież lot to połowa przyjemności w jej życiu! Płaski brzuch, dość jednolity, niewiele szersza od talii klatka piersiowa z dwoma wzgórkami, świadczącymi o tym, że stała się istotą dojną. Obojczyk delikatnie okorowiony, przez co chropowaty. Jednolita szyja, dość gładki... twarz, właściwie gładka, skośnie ustawione oczy (lewe nawet tymczasowo łzawiące i zaczerwienione przez przypadkowe wsadzenie w nie kciuka), uszy podobne do elfich, jednak podwójnie spiczaste, chyba trochę sztywniejsze i... szerokie liście na głowie. Przypominające swym układem włosy ścięte do ramion, z tyłu krótsze.
Była też świadoma uszkodzeń własnego ciała (żeby sie zaraz nie okazało że sie połamała)
Wszystkie zdrewniałe i chropowate fragmenty od jasnego do ciemnego brązu, a skóra żywozielona, jedynie zarysy delikatnych mięśni i podstawy liściastych wyrostków są ciemniejsze w mniejszym lub większym stopniu.

Taka zmiana się jej nie spodobała. Żądam powrotu swojej starej, smoczej formy! Wymruczała pod nosem. Przypomniała sobie też, że przecież leciało z nią dwoje innych smoków. Rozejrzała się wokół w poszukiwaniu za równo gadów, jak i swojej bezcennej torby.
_________________
Z boku zwisa torba mocowana na 4 wiązane sznurki, w której znajduje się księga, jelita, parę pergaminów, kilka kości... Wystaje z niej jedynie złamany czubek pióra.
 
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-11-18, 18:13   

Gdy otworzyłaś oczy zobaczyłaś złociste snopy światła przebijające się przez gęste korony drzew. Słońce zdawało się chylić ku horyzontowi, tak więc przeleżałaś kilka godzin nieprzytomna, lecz na szczęście cała. Powoli podniosłaś się na klęczki i zaczęłaś badać swoje ciało dokładnie co zajęło Ci kilka chwil.
Cichy protest odbił się bez echa od potężnych drzew a Ty powędrowałaś wzrokiem wokoło za swoją torbą. Znalazłaś ją szybko - leżała na ziemi kilkanaście metrów dalej, z rozerwanym pasem i otwartą klapką. Zioła i pędy rozsypane były po runie leśnym, natomiast grzybów nie widziałaś - jedynie obgryzione resztki zostawione pewnie przez jakieś dziki.
Podeszłaś do torby która z bliska okazała się znacznie większa niż Ci się wydawało. Branie jej całej ze sobą może być uciążliwe, ale kto wie - może diabelsko pomocne?

Rozejrzałaś się jeszcze za innymi smokami - jednak stąd trudno było Ci powiedzieć gdzie i czy w ogóle jeszcze są. Pamiętasz jednak, że lecąc widziałaś przed sobą zarys szczytu Yat'tahali, a przez korony drzew widziałaś majaczące na horyzoncie zbocza górskiego pasma.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Mae 
Wędrowny Medyk


Rasa Smoka: Zielony
Specjalizacja: Mag Życia i Natury
Str: 19
Sta: 3
Agi: 20
Int: 23
HP: 535
Mana: 220
Kond: 150
Def: 11
MagDef: 10
Spi: 10
Płeć: Samica
Wysłany: 2015-11-19, 22:20   
   Czary/Techniki Walk: Życie: Promień życia, Wysączenie krwi, Uleczenie; Natura: Regeneracja, Ostrze elementarne


Zastanawiała się przez chwilę, co powinna zrobić w takiej sytuacji. Takiego czegoś w żadnej księdze nie opisali! A przynajmniej takie, którą czytałaby smoczyca. Pfff... - wyrwało się z jej ust, jako jedyna oznaka niezadowolenia. Postanowila, że zabierze tylko to, co może jej się przydać. Znalazła więc w torbie cieńsze kości, które mogły by posłużyć za "dziurkacz" i coś, co mogło by działać jako nóż do pocięcia pergaminu, który w tym rozmiarze mógł być stosunkowo wytrzymałym materiałem. Dodatkowo potrzebne jej będą cienkie fragmenty jelit, dzięki którym będzie mogła później zszyć całość w kształt torby, przerzucanej przez ramię. Trapezowaty fragment skóry złożony na pół, szerszą częścią zwrócony ku górze, a przy rogach rozwarcia przyczepiony pasek.
Zebrała jedynie zioła uśmierzające ból, hamujące krwawienie, trującą bulwę kto wie, co będę musiała zrobić.., trzy długie paski skóry, narzędzie tnące (tj. ostry kawałek kości), "dziurkacz", igłę... (pewnie jako szpadę) i najcieńsze możliwe jelita. Resztę zebrała i zostawiła przywalając większym kamieniem, który dała rade przetoczyć.

Teraz tylko znaleźć przyczynę mojej przemiany... Przeszło jej przez myśl. Skoro miałam góry przed sobą, to powinnam iść w drugą stronę... chyba. Jak pomyślała, tak zrobiła. Namierzyła wzrokiem góry, jeśli dała radę bez większej gimnastyki to nawet sam szczyt i mając go za plecami ruszyła przed siebie. Po drodze rozglądała się też za oznakami (nie)życia innych, rannych smoków i określiła kierunek, aby odnaleźć się w razie utraty gór z widoku.
_________________
Z boku zwisa torba mocowana na 4 wiązane sznurki, w której znajduje się księga, jelita, parę pergaminów, kilka kości... Wystaje z niej jedynie złamany czubek pióra.
 
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-11-20, 15:51   

Podeszłaś chwiejnie, na dziwnie silnych nogach do torby i padłaś przed nią na kolana, bo tak było łatwiej. Chodzenie na tylnych kończynach nie było Twoją mocną stroną...
Z torby wygrzebałaś zaostrzony piszczel, który jednocześnie mógł służyć jako szpada jak i dziurkacz a z małej przegródki wysunęłaś zwinięty, gruby kawał skóry który dałoby się przerobić na niewielką torbę. Wędrując rękoma wgłąb swojego bagażu doszukałaś się kawałka miednicy, który jeżeli zaostrzyć mógłby służyć za krótki, zakrzywiony nożyk. Nie znalazłaś jednak jelit, musiały wypaść gdzieś dalej, może nawet wiszą na jakimś drzewie...
Zgromadziłaś potrzebne zioła i odłożyłaś na bok z resztą bagażu i zabrałaś się za zabezpieczaniem reszty. Przytoczyłaś trzy większe kamienie które przewróciłaś ostatecznie na torbę by zniechęcić ewentualnych złodziejaszków. Jednak dla innego smoka nie będzie problemem ją ukraść...

Wzięłaś rzeczy pod pachę i wyszukałaś znajomych górskich zboczy. Odwróciłaś się na pięcie i skierowałaś w drugą stronę rozglądając uważnie za innymi rozbitkami. Prawdopodobnie nie zdołali uciec fali, więc może któryś wciąż tu jest...?

Minęło kilkanaście minut dosyć powolnego, chwiejnego marszu przez który przyzwyczajałaś się do chodzenia jedynie na nogach, bez pomocy ogona. W utrzymywaniu równowagi przeszkadzały też pagórki na Twojej piersi oraz dziwnie małe stopy. Potknęłaś się w międzyczasie raz czy dwa, ale nie mając większego wyboru zbierałaś rzeczy i ruszałaś dalej.

Nie wiesz jak daleko zaszłaś nim trafiłaś na miejsce, które bardzo silnie opromieniało zachodzące słońce. Uniosłaś wzrok do góry by zobaczyć sporą dziurę w koronach pobliskich drzew oraz liczne połamane gałęzie. Powędrowałaś wzrokiem ich tropem by zobaczyć niewielką postać leżącą pod drzewem, z twarzą skrytą w rękach.

Była to naga elfka o długich, złocistych włosach oraz delikatnie przybrązowionej cerze. Zdawała się dotykać swojej twarzy, chwytać za spiczaste uszy.
- To niemożliwe... - łkała cicho a jej głos odbijał się od drzew.
 
 
 
Mae 
Wędrowny Medyk


Rasa Smoka: Zielony
Specjalizacja: Mag Życia i Natury
Str: 19
Sta: 3
Agi: 20
Int: 23
HP: 535
Mana: 220
Kond: 150
Def: 11
MagDef: 10
Spi: 10
Płeć: Samica
Wysłany: 2015-11-20, 17:16   
   Czary/Techniki Walk: Życie: Promień życia, Wysączenie krwi, Uleczenie; Natura: Regeneracja, Ostrze elementarne


Zależy jak na to spojrzeć, kawałek mógł być makabrycznie krótki, ewentualnie podróż zbyt powolna. Determinacja spowodowana chęcią odzyskania własnej, znajomej postaci pchała ją jednak na przód.
Przeszedł ją dreszcz, gdy zobaczyła tyle połamanych gałęzi i uświadomiła sobie, że sama za pewne stworzyła podobną.
Z-złotołuska? Zapytała, podchodząc do elfki na jakieś dwa metry i opadła na cztery łapy, chwila przerwy jej nie zaszkodzi. Fala musiała zmienić też czerwonego. Wzdrygnęła się na tę myśl, bo ofiar mogło być znacznie więcej... Nie jesteś sama. Powiedziała po chwili cicho, patrząc na nią ze współczuciem.
_________________
Z boku zwisa torba mocowana na 4 wiązane sznurki, w której znajduje się księga, jelita, parę pergaminów, kilka kości... Wystaje z niej jedynie złamany czubek pióra.
 
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-11-21, 16:15   

//It fills you with determination

Podeszłaś do elfki i dałaś swoim nogom odpocząć upadając na kolana a potem na czworaka. Złotowłosa słysząc Twój głos wzdrygnęła się i instynktownie cofnęła upadając na ziemię. Patrzyła na Ciebie wystraszona zeszklonymi, jadowito zielonymi oczyma. Widziałaś jak szybko, nerwowo oddycha, próbuje nawet odsłonić kły, których nie miała już zbyt wiele. Trwało to chwilę, nim zorientowała się z kim może mieć do czynienia.
- To Ty, Leśna? - zapytała wysokim, nietypowym dla smoków głosem a zaskoczona sama chwyciła się za gardło.
- C... co się s-s-stało? - zapytała wyraźnie zdezorientowana i rozejrzała nerwowo wokoło. - Czemu tak wyglądamy?! - pisnęła próbując zebrać się na nogi lecz jej ręce były krótsze od nóg i stojąc na czworaka wywaliła się twarzą na ziemię.

Była zupełnie zagubiona.
 
 
 
Mae 
Wędrowny Medyk


Rasa Smoka: Zielony
Specjalizacja: Mag Życia i Natury
Str: 19
Sta: 3
Agi: 20
Int: 23
HP: 535
Mana: 220
Kond: 150
Def: 11
MagDef: 10
Spi: 10
Płeć: Samica
Wysłany: 2015-11-21, 16:37   
   Czary/Techniki Walk: Życie: Promień życia, Wysączenie krwi, Uleczenie; Natura: Regeneracja, Ostrze elementarne


Niestety, to ja. Odpowiedziała niezbyt zadowolona z tego faktu, pocieszała ją jedynie myśl, że nie tylko jej nie podoba się ta zmiana.. No i że elfia postać wyglądała na taką w jednym kawałku... Przynajmniej fizycznie. Na czworakach podeszła do złotej, by pomóc jej usiąść.
Spokojnie i powoli, nie ma co szarżować. Wracając do tematu, nie mam pojęcia co tu się stało. Ani tym bardziej dlaczego tak jest. Mam jednak nadzieje, że to głupi żart, a ten kto to sprawił sam znudzi się... A przynajmniej że w ogóle przyczyna stwórcza jest namacalna i osobowo inteligentna. Dodała w myślach. W każdym razie mam zamiar odnaleźć źródło owego nieszczęścia. Dodała po chwili zamyślenia. Tylko co dalej..?
_________________
Z boku zwisa torba mocowana na 4 wiązane sznurki, w której znajduje się księga, jelita, parę pergaminów, kilka kości... Wystaje z niej jedynie złamany czubek pióra.
 
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-11-23, 10:11   

Złotowłosa patrzyła na Ciebie jakby nie kontaktując przez dłuższą chwilę. Dopiero gdy zbliżyłaś się do niej usiadła na tyłku i skrzywiła się. Skóra była o wiele zbyt delikatna...
Wysłuchała uważnie tego co masz do powiedzenia, wpierw zawiedziona tym, że nie wiesz co to spowodowało a potem rozgoryczona myślą, że ktoś mógł zrobić to dla żartu.
- Dla żartu? - parsknęła z niedowierzaniem. - TO ma być żart? Dowcip? Zgryw?! O tak, będę boki zrywać! Płatami temu kto to zrobił! - wybuchła i choć pewnie miało brzmieć to przerażająco, jej wysoki głos bardziej łamał się niż przybierał na sile.
Odetchnęła głęboko wciąż zdenerwowana, uspokajając oddech. Pochyliła głowę i potrzepała nią rozwiewając długie włosy.
- Chcesz je odnaleźć? Ta... to coś już przeszło. Nie czuje żadnej aury wokoło, oprócz Twojej. Ale jeśli zamierzasz szukać odpowiedzi... - zamyśliła się na chwilę, po czym spojrzała Ci w oczy.
- Jestem z Tobą – powiedziała poważnie, twardo mierząc Cię spojrzeniem. Chwilę potem zreflektowała się i zerknęła w górę. - Choćby dlatego... że samotna podróż, może być cholernie trudna... - rzuciła gorzko.
Siedziała jeszcze przez chwilę nim obróciła głowę w lewo.
- Był jeszcze czerwonołuski, prawda? Miałam go po lewej, po skosie gdy to się stało. Idziemy zobaczyć co z nim?
 
 
 
Mae 
Wędrowny Medyk


Rasa Smoka: Zielony
Specjalizacja: Mag Życia i Natury
Str: 19
Sta: 3
Agi: 20
Int: 23
HP: 535
Mana: 220
Kond: 150
Def: 11
MagDef: 10
Spi: 10
Płeć: Samica
Wysłany: 2015-11-24, 06:30   
   Czary/Techniki Walk: Życie: Promień życia, Wysączenie krwi, Uleczenie; Natura: Regeneracja, Ostrze elementarne


Ale... jeśli to żart, to łatwiej przekonamy sprawce... Pomyślała jedynie, widząc reakcję towarzyszki niedoli. Wolała się już nie odzywać bez głębszych przemyśleń, przynajmniej na razie. Moim zdaniem jesteśmy w stanie znaleźć przyczynę idąc w stronę z której nadciągnęła ta ściana... może znajdziemy chociaż coś, co nas naprowadzi na właściwy trop. Przedstawiła swój tok myślenia.
To nie musi być nawet blisko. Albo nie żyje, to raczej dość potężna magia, mogło się samo wykończyć... lepiej nie. Zmarszczyła nos na tę myśl Może jest teraz tak słabe, że tego nie wyczuwasz. Była to chyba najbardziej optymistyczna wersja, jaką mogła sobie wyobrazić.
Zamierzam znaleźć odpowiedzi, nie tylko jej szukać. Przecież to zasadnicza różnica! Tego króliczka trzeba było upiec i zjeść kiedy jeszcze siedział w matczynym łonie! Właściwie... rozejrzała się za jakimś kijem, prostym i wygodnym do podparcia się. Jeśli takowy znalazła, podaje go złotołuskiej i szuka drugiego, dla siebie.
We troje powinno być jeszcze łatwiej. Odparła, przytakując, zaoferowała elfce swą pomoc w stanięciu na nogi. Poza tym smoki powinny trzymać się razem, zwłaszcza w takiej sytuacji.
_________________
Z boku zwisa torba mocowana na 4 wiązane sznurki, w której znajduje się księga, jelita, parę pergaminów, kilka kości... Wystaje z niej jedynie złamany czubek pióra.
 
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-11-25, 20:49   

- Może tak, warto spróbować - przyznała otwarcie a gdy wspomniałaś o tym, że to co wywołało fale może już nie żyć, elfka przekrzywiła głowę. - To mógł być jakiś rytuał, wieloosobowy. Może ktoś z niego przeżył, albo wszyscy... - mruknęła po czym spróbowała się podnieść. Nie szło jej to najlepiej, ale ostatecznie udało się jej a dzięki kijowi, który znalazłaś zdołała utrzymać równowagę. Spojrzała za siebie, na goły tyłek i skrzywiła wyraźnie.
- Dziwaczne...

Znając Twoje podejście, elfka uśmiechnęła się kątem ust i skinęła głową w stronę w którą jak podejrzewała, może znajdować się czerwonołuski.
- Chodźmy, nie ma co zwlekać - uznała i wsparta o kij ruszyła ostrożnie przez las, na bosych, delikatnych stopach.

Wędrówka nie trwałą zbyt długo, lecz miałaś wrażenie, że dla złotej każdy krok był nowym, dziwnym i możliwe, że bolesnym doznaniem gdy drobne gałązki, szyszki czy nawet kamienie wbijają się jej w miękką skórę stóp. Krzywiła się i syczała wówczas, lecz uparcie szła dalej, trochę wolniej niż Ty.
W końcu jednak dostrzegłaś sporą wyrwę w koronach drzew i podobnie jak wcześniej połamane gałęzie. Na ziemi, wśród nich leżał czerwonołuski, prawie dwumetrowy jaszczur o dziwnie ludzkiej posturze.
Słyszałaś jego syczenie i ciche przekleństwa gdy trzymał się jedną ręką za bark, leżąc praktycznie na wznak. Gdy zbliżyłaś się kawałek zobaczyłaś, że jego lewa noga wykrzywiona jest nienaturalnie w bok.
- Ach tu jesteś! - westchnęła złotowłosa gdy zbliżyła się do czerwonego, który wygiął łeb w tył i spojrzał na was żółtymi ślepiami przestraszony. Spróbował podnieść się do półpionu lecz gdy tylko ruszyła się złamana noga napiął się cały jak struna i opadł na ziemię dysząc ciężko.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Mae 
Wędrowny Medyk


Rasa Smoka: Zielony
Specjalizacja: Mag Życia i Natury
Str: 19
Sta: 3
Agi: 20
Int: 23
HP: 535
Mana: 220
Kond: 150
Def: 11
MagDef: 10
Spi: 10
Płeć: Samica
Wysłany: 2015-11-25, 22:58   
   Czary/Techniki Walk: Życie: Promień życia, Wysączenie krwi, Uleczenie; Natura: Regeneracja, Ostrze elementarne


Wyrozumiale i powoli poruszały się na przód, powolne tempo nie było ich wrogiem, najwyżej upływ czasu mógł mieć straszne skutki. Dopiero gdy dotarły do czerwonego jaszczura, okazało się, że nie jest jednak źle.
W pierwszej chwili może nawet można by go było nazwać ocalałym. Tobie chociaż zostało coś ze smoka. Mruknęła bardziej do siebie, niż do jaszczuroczłeka. Nie bój się. Uciekałyśmy razem z Tobą przed tą magiczną ścianą. Powiedziała, do czerwonołuskiej istoty. Tak samo jak Ty byłyśmy smokami Dodała ponuro, by go uspokoić. Może mi się niebawem przydać Twoja pomoc Zwróciła się cicho do elfki, dając jej do zrozumienia, że o niej nie zapomniała. Jaszczur nawet gdy nie w pełni zdrowy, połamany mógł być groźniejszy niż one obie razem wzięte, zwłaszcza gdyby uznał je za zagrożenie.
Nie ruszaj się, bo możesz pogorszyć swój stan powiedziała, podchodząc powoli bliżej. Chcę Ci pomóc, to może zaboleć, ale nie musi. Ostrzegła go od razu, oceniając jego stan. Wygrzebała z torby zioła przeciwbólowe, zwinęła w zbitą kulkę i uklęknęła obok jaszczura, przyglądając mu się bliżej. To powinno pomóc, trochę przytępi Twoje zmysły i jasność umysłu, ale nie powinieneś też odczuwać bólu. Wyciągnęła w jego stronę dłoń z ziołami. Oprócz ramienia i nogi coś jeszcze Ci dokucza? Zapytała. Na razie i tak za nic nie będzie mogła się zabrać, parę minut zanim przestanie boleć tak bardzo i chwila, by upewnić się co do skuteczności działania. Na razie przy okazji zaczęła się rozglądać za kijem do usztywnienia na pewno złamanej nogi.
_________________
Z boku zwisa torba mocowana na 4 wiązane sznurki, w której znajduje się księga, jelita, parę pergaminów, kilka kości... Wystaje z niej jedynie złamany czubek pióra.
 
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2015-11-29, 14:46   

Czerwony leżąc na ziemi próbował oprzeć się chociaż na jednym łokciu patrząc to na Ciebie, to złotowłosa nerwowo. Szybko jednak zaczął się uspokajać gdy mówiłaś mu co przydarzyło się Wam jak i jemu. Jak widać szybciej kojarzył fakty w stresie niż złota.
- Musimy się ruszyć - sarknął i spojrzał w bok, gdzieś pomiędzy drzewa. - Uciekając zobaczyłem w lesie ruch, zdaje się, że Rekiana... - ostrzegł lojalnie, obserwując czujnie otoczenie. Gdy zbliżyłaś się, odwrócił gwałtownie łeb do Ciebie i obnażył kły, ale po chwili zreflektował się gdy zobaczył jak szperasz w prowizorycznej torbie. Zerknął na kulkę ziół i zieleniny krytycznie.
- Mam to zjeść? - zapytał wyraźnie skonsternowany a krótki grzebień na jego łbie położył się do tyłu przez co wyglądało to tak, jakby gad się skurczył.

- Czego szukasz? - zapytała niepewnie złotowłosa, stojąca w bezpiecznej odległości od czerwonego, patrząc się na jego kły i pazury, którymi spokojnie mógłby rozorać jej nogę, albo Tobie twarz...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 10