Kraina Smoków Sha'aird Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Szybkie Menu   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Nie poddawaj się
Autor Wiadomość
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2019-12-29, 22:34   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Ruszyłeś dalej wgłąb tunelu i Pau ruszyła za tobą, jednak Ganqou zatrzymała ją gestem dłoni. Postanowiła pozwolić ci najpierw sprawdzić, co tam się kryje.
Szedłeś naprzód i powoli twoje kroki wzbijały chmurę kurzu i odbijały się echem po pustym tunelu. Nie czułeś zapachu innego niż wilgoć, nie wyczuwałeś żadnej duszy.
Kolejne lampiony rozświetliły ścieżkę przed tobą i co raz wyraźniej widziałeś olbrzymi kształt przed sobą. olbrzymi kształt, nieruchomy, przypominał gigantyczną, znajomą, owadzią sylwetkę. Z każdym krokiem co raz wyraźniej dostrzegałeś górujące nad tobą ciężkie, chitynowe cielsko o długich, zgrabnych łapach.
Cielsko było jednak puste, jak skorupa, z której uleciał motyl. Lub... jak szata, niedbale rzucona, która osunęła się z łóżka na podłogę.
Jednak nim zdołałeś dostrzec wyraźny kształt, zrobiłeś kolejny krok i masywny kształt zafalował i zniknął, jakby nigdy go nie było. Niczym iluzja, która nagle się rozmyła lub fatamorgana, która rozpływała się, gdy zanadto się do niej zbliżyć.
Kroki wciąż odbijały się echem. dopiero jednak zorientowałeś się, że coś jest nie tak. Kroki były szybsze od twoich, a jednocześnie mniej regularne, jakby kulawe.
Ktoś zbliżał się w twoim kierunku z drugiego końca tunelu i był blisko, choć wciąż nie czułeś zapachu ani nie wyczuwałeś duszy.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2019-12-30, 16:14   

Stawiając łapy ostrożnie uniósł łeb i spojrzał w górę, na górującą sylwetkę z dozą niepewności. Pożeracza przecież tu nie ma, jest w Sha'aird, jednak to zjawisko było interesujące i niepokojące jednocześnie. Czyżby były tu jakieś jego poprzednie iteracje? Jeśli wierzyć samemu Pożeraczowi i historią, został on stworzony przez Leicaha a to nasuwa pytanie ile prób zajęło legendarnemu kowalowi stworzenie go. Oraz czy poprzednie "modele" zostały zniszczone, czy może Leicah miał zbyt miękkie serce by pozbyć się wadliwego istnienia. O ile Pożeracza można nazwać tworem doskonałym...

Słysząc kulawe kroki stanął bokiem do Ganqou i Pau obracając łeb w stronę ciemności. Zjeżył futro instynktownie i napiął mięśnie. Nie wiedział co tam się zbliżało, ale starał się stanąć tak by zagrodzić drogę do pozostałych...
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2019-12-30, 19:04   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Stanąłeś bokiem i kątem oka dostrzegłeś Ganqou i Pau idące za tobą. Przez chwilę wydawało ci się, że widzisz dziewczynkę w słabym świetle lamp odrobinę wyższą, co do Ganqou byłeś pewien, że widziałeś ją w ludzkiej postaci w lekkiej, pallasirskiej zbroi. Na chwilę zniknęły ci z oczu, gdy opuściły krąg światła idąc za tobą. Po chwili jednak
Znów spojrzałeś w ciemność, stojąc między nią a twoimi towarzyszkami w wyprawie.

Kroki zbliżały się, po chwili w purpurowym blasku antymagii pojawiła się kolejna postać, gadzia. Smok o czarnych i zmatowiałych łuskach pokrywające niskie, krępe ciało pokryte kolcami, z którego wyrastały. duże skrzydła o grubej jak świńska skóra błonie. Nosił jedynie wytarte spodnie oraz czerwoną szarfę owiniętą wokół pasa. Na pokrytym bliznami brzuchu widziałeś zaschniętą krew oraz dwie zasklepione dziury z których ta krew wcześniej ściekała. Nos istoty był przetrącony jak od silnego uderzenia, a jeden z dwóch rogów połamany. Lampa zamigotała i na krótką chwilę za miast czarnego smoka stał przed tobą inny gad, wysoki i smukły, o lśniących, jasnych łuskach podobnych do płyt zbroi, a spoglądały na ciebie niczym spod przyłbicy czarne ślepia o żółtych źrenicach. Po krótkiej chwili gdy światło latarni znów znieruchomiało, znów jednak stał przed tobą czarny gad.
Gdy gadzie, czerwone ślepia dojrzały cię, smok zatrzymał się zaskoczony i cofnął o krok. Przyglądał ci się przez chwilę uchylając lekko pysk, a zza jego karku wysunęło się małe, przestraszone stworzonko przytulone do jeg grzbietu, na pierwszy rzut oka przypominające maleńką wersję Pożeracza o jasnych łyskach i dużych, niebieskich ślepiach.Nie wyczuwałeś jednak duszy żadnego z nich.
- To tylko widmo. - Powiedział cicho owad. - Kolejny miraż, echo jednego z odległych światów. Nie stójmy tak, ruszajmy.
Czarny smok przyglądał ci się przez chwilę i chociaż rysy twarzy miał twarde, widziałeś na nim poruszenie, gdy patrzył na ciebie, z wahaniem otwierając pysk i błyskając czarnymi zębiskami. Po chwili jednak pokiwał łbem, a potem zaczął powoli cię mijać. by ruszyć w dalszą drogę.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2019-12-30, 19:52   

Nie spodziewał się takich podróżników wśród tych tuneli, lecz tak po prawdzie czy spodziewał się kogokolwiek? Czarnołuski i Soltheim spoglądali na siebie przez chwilę a gdy pojawił się i mały Fergusson, oczy liso-smoka przeniosły się na niego, raptem o kawałek ale zauważalny dla wprawnego obserwatora. Nietypowym było jednak to, że nie wyczuwał dusz ani jednego, ani drugiego stworzonka. Wprawdzie nie pamiętał nawet, czy wyczuwał duszę Pożeracza Skał wcześniej, tak wiedział, że istnieją formy manipulowania duszą i przenoszenia ich do filakterium. Lecz wówczas czarnołuski dostrzegłby prawdopodobnie coś więcej. Być może jest to aura tego miejsca która uniemożliwia wyczuwanie dusz w świetle tych dziwacznych lampionów...

Gdy czarnołuski zaczął go mijać, nie odwrócił się. Dopiero gdy wiedział, że smok jest za nim obrócił łeb by mieć na oku Ganqou i Pau. Jeżeli minął i je, uniósł wyżej łeb i zastrzygł uszami.
- Widmo raczy spytać, kogo w widmie dostrzegli... - powiedział spokojnie, nawet z nutą rozbawienia w głosie lecz wciąż był napięty, gotowy do walki.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2019-12-30, 20:29   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Smok minął cię, niby ignorując, jednak wciąż zdawał się wahać, postawił kolce na grzbiecie jakby wyczuwając, że coś jest w tym widmie, które zatrzymało się w pobliżu lampy. Wymijał powoli Ganqou i Pau zmieniając spontanicznie kształt jeszcze dwa razy, a gdy usłyszał nagle twój głos, drgnął i znieruchomiał. Odwrócił gwałtownie i widziałeś, jak na jego pysku powoli wykwita uśmiech, jak jego ślepia powoli zwracają się w twoim kierunku i jak coś się w nich zapala, jakby pełne ulgi ciepło.
- Sol... - Powiedział cicho zachrypłym głosem.
Wyciągnął łapę w twoim kierunku, masywny szpon, jakby próbował cię chwycić za ramię, zatrzymać.
Jeden palców oraz pazur zalśnił srebrem, odcinając się na tle reszty czarnego cielska, jak biała plamka na sierści czarnego kundla.
- Tak mało czasu by...
Nieostrożnie jednak trącił ogonem stojak, na której stał antymagiczny lampion. Płomień znów się zakołysał i w miejscu smoka widziałeś znów opancerzonego gada o czarnych ślepiach wyciągającego w twoim kierunku łapę, wpatrującego się w ciebie spokojnie..
- Ochronię ich. - Powiedział inny spokojny, cichy i pełen zacięcia głos.
- ....Powiedzieć jak bardzo...
- Nie zawiodę cię.

Lampion zadzwonił o ziemię upadając się i tocząc po posadzce, dźwięk ten odbił się echem, a potem zapadła martwa cisza.
Smok - lub smoki - zniknęły. Staliście sami po środku tunelu.
Przed wami wciąż palił się kolejne lampy. W oddali widziałeś już jednak chyba koniec ścieżki i kolejne majaczące w oddali olbrzymie kształty.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2019-12-30, 22:13   

Spoglądał za smokiem starając się nie dać poznać, że nie do końca rozumie o co chodzi, aczkolwiek jeżeli jest smok który jest srebrny i którego zna, to jest to Tregon... a przynajmniej ktoś kto Tregonem był, może kiedyś, może gdzieś, w innym czasie, innym świecie...

Wpatrywał się jeszcze przez chwilę za nim czując coraz bardziej ciężar żyć które wcześniej zmierzyły się z Naraką. Piekielna chyba trochę zmiękła, albo przynajmniej sprawia takie pozory. Nostalgia czy brak zainteresowania?
Obrócił łeb w drugą stronę i ruszył dalej, w stronę dziwnych kształtów widniejących na horyzoncie.
- A Wy? Co widzicie? - zagadnął spokojnie obracając łeb do Ganqou i Pau.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2019-12-30, 22:48   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Niedźwiedzia Ganqou wpatrywała się przez chwilę uważnie w rozbitą lampą, wyraźnie się wahając. Po chwili jednak zaklęła, zdarła z siebie koszulę i dopadła do latarni, zawijając ją i wrzucając do plecaka.
- Przyjrzę się jej później. - Rzuciła.
Potem odrzuciła głowę, jakby z przyzwyczajenia, choć nie miała na czole przecież grzywki. Wpatrywała się przez chwilę w miejsce, w którym widziała czarnego smoka.
- Zobaczyłam srebrnego smoka. - Powiedziała powoli, krzywiąc się lekko. - Był niski i chudy, mizernej postury, ale rogi miał wielkie, a oczy niebieskie. Nosił strój podobny do munduru, który nosił Kai z Langosem.
Odwróciła wzrok i popatrzyła na ciebie.
- To mogło być jedno z twoich wcieleń. Ale oczy miał złe. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale...Były tak obce i wrogie, gdzieś już widziałam podobne.

Pau odgarnęła włosy i rozejrzała się.
- Chyba widziałam Doriana, jednak... - Zawahała się. - Był inny. Nosił maskę ze smoczej skóry i wyglądał dość żałośnie, był zagubiony, jakby nie wiedział kim jest, ani co tutaj robi. Nie sądziłam, że będę mu kiedyś współczuć, ale... cóż, to tylko mara.

Ruszyła na przód, wzdychając ciężko.
Zatrzymała się chwilę później. słysząc kolejne kroki, tym razem szybkie, którym towarzyszyło dzwonienie broni.
Zbliżyliście się do kolejnej latarni i dostrzegłeś znajomy kształt.
Hirsha biegł korytarzem, gubiąc kolejne ostrza, które z gruchotem spadały na posadzkę. Gnał ile sił w płucach, jednak w pewnym momencie poślizgnął się u upadł jak długi.
Mały, może dziesięcioletni erathanin zaklął i podniósł się powoli, wycierając palce w swoje łachmany.
- Hirsha, zabierajmy się stąd, nie podoba mi się to miejsce! - Zawołał dziecięcy głosza jego plecami.Maluch nie słuchał. rozejrzał się powoli żółtymi, erathańskimi ślepiami. Zatrzymał wzrok i pochylił się, by z trudem podnieść duży miecz, o który się potknął.
- Hirsha! - Zawołał chłopiec biegnący za nim; mały anveil wyminął cię i dopadł do jaszczura, wyciągając łapę w jego stronę...

Żelazna rękawica chwyciła za nagolennik.Erathanin obrócił się i popatrzył na towarzysza broni z dziwnym, karcącym zdziwieniem.
- Hirsha, to koniec...
- Musimy się tu ukryć. - Mruknął żółtooki, a potem użył swoich erathańskich mocy, by pozbierać swoje ostrze. - Przegrupujemy się, będziemy walczyć, gdy nadejdzie czas. Eratha przetrwa. Nie może być inaczej...
Hirsha odepchnął łapę towarzysza i podbiegł do kolejnej latarni.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2019-12-30, 23:23   

Po chwili milczenia sam postanowił powiedzieć co zobaczył w dziwnej marze.
- Ja również widziałem srebrnego gada o czarnych ślepiach i żółtych źrenicach. Wyglądał na honorowego acz zdystansowanego. - mówił, mrużąc lekko ślepia. - Zwrócił się do mnie po imieniu, prawdziwym. Mówił, że "ochroni ich" i "nie zawiedzie mnie"... - dodał zerkając na Ganqou i Pau. - Nie wiem co jest z tym miejscem, czy nie miesza nam ono w głowach ale jest ono fascynujące... - rozejrzał się dookoła by ruszyć powoli przed siebie.
To miejsce było niesamowite a jednocześnie takie nierealne. W jaki sposób ono funkcjonowało? Obserwował młodego Hirshę, może z tego czasu, może z innego, by następnie śledzić kroki starszego. Przekrzywił łeb do boku wodząc ogonem z prawa na lewą po czym przyspieszył kroku idąc za widmem Hirshy, ciekaw co będzie dalej, jak to miejsce funkcjonuje, co przedstawiają kolejne latarnie...
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2019-12-31, 00:09   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Ganqou zasępiła się.
- Myślisz, że to zwykła mara? - zagadnęła. Potem odprowadziła wzrokiem Hirshe.
Pobiegliście za nim, do kolejnego lampionu, podążając za gruchotem zbroi.

Hirsha zaczął zwalniać, w końcu zatrzymał się i znieruchomiał, wycierając dziecięcy pyszczek w swoją tunikę. Stał i patrzył, wzdychając lekko.
Przed nim, na posadzce, leżał oparty kamienną płytę wysuszony szkielet erathanina w zbroi. Miał przynajmniej kilka sztuk oręża, a jego nerwokorzenie oplatywały ciasno kamień, przy którym umarł. Pancerz i pierś przebijał jeden z jego mieczy.
- Nie boję się... śmierci... - Zachrypiał Hirsha, poruszając się z wysiłkiem zgrzytając zbroją, próbując się podnieść, wesprzeć na kamiennej, śliskiej płycie. Po chwili jednak poddał się i osunął. - Nie... śmierć, oswoiłem się z nią.... To, co mnie przeraża, to wszystko co następuje po śmierci...
Pokręcił łbem, wbijając żółte ślepia we własne stopy.
- Bycie przez całą wieczność niewolnikiem, bezsilnym i słabym, niezdolnym zmienić swój los. Znosić upokorzenie, ból i ośmieszenie, dla czyjeś złośliwej satysfakcji... Gdy ktoś pozbawia cię godności i stajesz się czyimś błaznem, tańcząc na sznurkach, raz, kolejny i wciąż od nowa i tak bez końca. Ale najgorsze... najgorsze, co mogę sobie wyobrazić, to żyć w nieświadomości, że to, co cię otacza to piekło. Znosić te męczarnie w nadziei, że pewnego dnia coś się zmieni... Nie wiedząc, że poza tym piekłem nie nas już nic...
Hirsha milczał. Malec [atrzył jedynie z góry na nieruchomego, wysuszonego trupa, którego nie mógłby rozpoznać, a jednak napawał go upiornym.
Pochylił się i przyjrzał jego zbroi, orężom. Nie widział dotąd niczego podobnego. Powoli i z wahaniem wyciągnął łapę po ostrze, a te poruszyło się, jakby był jego panem...
Drgnął, gdy nagle ktoś chwycił go za szyję i uniósł. zdołał kątem oka dostrzec jedynie niebiańskie maski, potem spojrzał jeszcze na erathańskiego trupa, nim został wepchany do worka. Potem Wyniesieni zabrali go z jaskini i zniknęli w ciemności, poza światłem latarni.

Purpurowe światło rzucało długie cienie. Mimo, że chłopiec zniknął, przebite mieczem ciało Hirshy wciąż tam było i w przeciwieństwie do całej reszty nie znikało, nie zmieniało swoich kształtów.
Kości i korzenie powoli rozsypywały się w pył, choć minie pewnie kolejne kilka wieków nim nic z nich nie zostanie. Zapomniane, samotne, ukryte w ciemności...
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2019-12-31, 14:28   

- Sądzę, że to poszlaka, trafna lub nie, ale fascynująca... - odparł zerkając na Ganqou z lekkim uśmiechem na pysku. Wówczas zwrócił się w stronę Hirshy by obserwować co będzie działo sie dalej. Hirsha, zarówno młody i jak i dorosły acz umierający... Doprawdy niesamowite. Dwa istnienia które praktycznie spotkały się w jednym miejscu. Czy stary Hirsha wiedział co robi? Czy zejście do tych tuneli było jego świadomą decyzją? By pozostawić coś po sobie dla innego wcielenia samego siebie? Spuściznę którą jego następca będzie mógł posiąść i wykorzystać by uwolnić się spod jarzma Naraki...? Wówczas pojawili się Niebianie i chwycili młodego Hirshę...
Dopiero gdy zniknęli, Soltheim zbliżył się do zbroi.
- Czyżby dlatego Niebianie tu zeszli? - mruknął cicho oglądając zezwłok Hirshy leżący na kamiennej płycie. Wyciągnął łapę w stronę ostrza wbitego w jego pierś, ostrza którym władał i którym sam został zabity. Ironio losu...

- To miejsce zdaje się być albo zdrowo pokręcone, albo węzłem dla różnych światów. Jeden tunel który przenika wiele rzeczywistości, miejsce w którym można zostawić coś dla kogoś innego do odnalezienia... Zaiste fascynujące... - mówił zaciskając palce na rękojeści miecza, drugą kładąc na napierśniku Hirshy, by powoli zacząć je wyciągać utrzymując zwłoki w miejscu.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2020-01-01, 17:25   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Pau i Ganqou zatrzymali się, zielonowłosa przez chwilę rozglądała się bacznie, marszcząc brew, próbując sytuację objąć rozumem.
- Inni spotkają teraz nas w tym świetle? - Zastanawiała się.
- Może? Kto wie... - Odpowiedziała tylko Ganqou podchodząc bliżej i patrząc na miecz. - Solu... Myślisz, że młody Hirsha i stary to istoty z różnych swiaów? Czy raczej...
Urwała, nie do końca wiedząc, jak ubrać to w słowa.
Uśmiechnęła się w końcu tylko i popatrzyła na ciebie.
- Czy jest coś... co chcemy tu zostawić dla kolejnych? - Zagadnęła. - Jakieś przesłanie?

Położyłeś łapę na rękojeści miecza i pociągnąłeś ostrożnie naciskając na napierśnik Hirshy. Mimo to jego kości załamały się i rozsypały w proch, uwalniając stare, stępione ostrze.
Klęczałeś nad tym, co zostało z Hirshy, trzymając rękojeść miecza.

Rękawica zacisnęła się, gdy łapa drugiego erathanina wbijała miecz Hirshy w jego pierś. Erathanin stęknął, dobijany przez własnego towarzysza.
- Idź. - Usłyszałeś jego głos. - Przetrwaj. ratuj się. Odejdź stąd, nim będzie za późno. Może jest jeszcze stąd wyjście.
Żołnierz zaczekał, aż Hirsha ucichnie i wreszcie znieruchomieje. Dopiero wtedy wyprostował się i spojrzał w kierunku majaczących w oddali olbrzymich owadzich kształtów.
Podążając za jego wzrokiem zobaczyłeś schody majaczące w oddali - a na ich szczycie trzy magiczne tunele o ścianach z błękitnego światła, podobne do tego, którym tu dotarliście.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2020-01-02, 20:20   

- Myślę, że tak, ale mogę się mylić... - odparł zamyślony a gdy Ganqou zapytała o przesłanie, obejrzał się na nią i uśmiechnął kątem pyska. - Oprócz tego, że tu byliśmy? - spytał unosząc "brew" sam ciekaw co by Ganqou zostawiła jako przesłanie. Zabawny komentarz czy może faktycznie coś przydatnego?

Uniósł wzrok i ruszył w stronę schodów starając się utrzymać miecz Hirshy chwytając go w pysk. Koniec końców chodził na czterech, nadal...
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2020-01-03, 19:00   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


- Hmmm... - Ganqou zasępiła się, przechodząc koło jednej z latarni. Zatrzymała się i popatrzyła na nią.Zastanawiała się przez chwilę, co powinna tu zostawić. Jaką wiadomość chce przekazać wszystkim, którzy tu wejdą. Wyglądała przy tym dość poważnie.
- Walczyliśmy z krillionami, niebianami i Naraką. - Powiedziała wprost do płomienia, załamując przy tym ręce. - Przez lata toczyliśmy zażarte wojny, kiedy prawdziwy wróg rósł w siłę tuż obok naszych sadyb w ciszy. budował swoją potęgę z dala od naszych oczu, czekając na dogodną okazję, by uderzyć. Mowa oczywiście... o bobrach.
Zbliżył twarz do lampy i wykrzywiła się, w świetle lampy wyglądała upiornie.
- Przez lata budowali swoje fortyfikacje, udając dynie durne zwierzęta. Teraz wreszcie pokazały prawdziwe oblicze i przeprowadziły błyskawiczne natarcie. To miejsce, ten tunel, to ostatni bastion antybobrzej wolności. Ale niedługo sforsują wejście. Dlatego w ostatnich chwilach mojego życia, zostawiam tę wiadomość...
Otworzyła szerzej ślepia i wyszczerzyła zęby.
- Wszystkie cywilizacje, które tu dotrą! Strzeżcie się bobrów! Bobry są kluczem, bobry.... AAAAA!!!!
Zamachała rękami i cofnęła się w tył, udając, że coś ją wciąga w ciemność. Gdy znalazła się z dala od niej zagwizdała i ruszyła jakby nigdy nic za tobą.

Pau zerkała to na nią, to na ciebie, zupełnie zbita z pantałyku. Potem jednak ruszyła za wami, wciąż jednak robiąc wielkie oczy.
Ruszyliście w stronę schodów, mijając kolejne majaczące wokół was wielkie postaci. Widziałeś je gdy odbijały od siebie blask antymagii. gigantyczne, puste, owadzie, starannie zdobione i wykonane z pieczołowitością, zupełnie różne od tych, które widziałeś w leżu Pożeracza, które było śmietniskiem ulepionym w jeden dziwaczny kształt.
Leżały blisko siebie, skupione. W jednym jednak miejscu zobaczyłeś puste miejsce, a na nim rozbitą posadzkę, prawie jakby ktoś zabrał stąd sporych rozmiarów cielsko.

W końcu dotarliście na szczyt schodów, a tam - trzy błękitne tunele. Z pierwszego wyrastały korzenie, a na ich końcu widziałeś jedynie korytarz, na pierwszy rzut oka przypominający lochy. Drugi prowadził w ciemność, choć w świetle antymagii widziałeś ciągnącą się wgłąb tunelu złotą poręcz schodów. Z trzeciego tunelu wysypywały się śmieci.
 
 
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2020-01-05, 13:51   

Smok zawahał się i obejrzał przez "ramię" na Gaqnou która podeszła do jednej z latarni i chwyciła ją pewnie. Słuchał co miała do przekazania Stwórca jeden wie komu - komukolwiek przyjdzie tego słuchać. Fakt, walczyli z wszystkimi praktycznie, toczyli bitwy i wojny lecz gdy padło hasło o "prawdziwym wrogu", przekrzywił łeb z totalnym brakiem zrozumienia. Drgnął zaciskając mocno pysk gdy usłyszał "bobrach", wstrzymując parsknięcie śmiechem. Uniósł łapę i przykrył nią pysk zerkając na Ganqou z pomiędzy palców dusząc śmiech z tytanicznym wysiłkiem! Zerknął na latarnie ostatniego antybobrzego basionu wolności a gdy Ganqou krzyknęła odciągana do tyłu przez krwiożercze bestie aż padł na ziemię kładąc łeb na posadzce i chwytając pysk obiema łapami byleby nie zacząć brechtać się jak głupi... Dopiero po kilku chwilach opanował się, otworzył oko i spojrzał na Ganqou pytająco wciąż dygocząc w spazmach śmiechu.
- Już...? - zapytał cichutko, piskliwym głosikiem i jedno rozbawione parsknięcie wydobyło się na świat...

Obejrzał się po tym wszystkim na Pau i pokiwał łbem na boki.
- Powaga zabija powoli - wytłumaczył szybko nim dotarli na szczyt schodów. Zatrzymał się przy rozbitej posadzce i przyjrzał uważnie, lecz mógł tylko podejrzewać a miał wciąż za mało poszlak...

Rozejrzał się po tunelach i przeszedł do każdego. Ten z którego wysypywały się śmieci prawie że od razu pominął, spojrzał tylko na to jak wiele ich jest i czy nie da się jakoś dalej przecisnąć. Drugi wyglądał na taki, do którego powinno się pójść na końcu, natomiast pierwszy wieńczący się "lochami" zdawał się być najkrótszym. Ktoś może tam być...

- Zobaczmy co jest tam... - wskazał pyskiem na korytarz przypominający loch i ruszył w jego głąb ostrożnie.
_________________
Karta Postaci ~*~ Smoczy Tłumacz

Zaklęcia: Lodowa Lanca, Lodowy Podmuch, Lodowy Sztylet, Fala Lodu, Objęcia Lodu, Wody Styksu, Zamrażająca Kula, Stworzenie Wody, Źródło Many, Przyzwanie Kości, Włócznia z Kości.
Style Walki: Smok Stali, Srebrna Aura.

Przedmioty: [Kościane Naramienniki], [Pierścień Magiczny], [Kostur Chaosu], [Pieczęć Oblivionu], [Wisior z Amestytem (+5 Def)], Księgi Inviris, Tom II i III.

Zdolności:
- Widzenie w ciemnościach,
- Zmysł zagrożenia,
- Ochrona przed osłabieniem (o 1 słabsze osłabienia atrybutów).


Avatar pochodzi z tej strony
 
 
 
Schame 


Rasa Smoka: tęczowo-biały
Specjalizacja: złodziej
Str: 15 (6)
Sta: 10 (5)
Agi: 30 (6)
Int: 13 (4)
HP: 685 (274)
Mana: 240 (120)
Kond: 225 (113)
Def: 25 (17)
MagDef: 29 (18)
Spi: 12 (4)
Choroby: głód
Płeć: piękna inaczej
Inne postacie: Ganqou, Perseusz
PC: 23
Wysłany: 2020-01-05, 18:53   
   Czary/Techniki Walk: Cienisty Sierp, Przywołanie Łamacza Zaklęć, Riposta, Cios w Plecy, Smok Stali


Ganqou stanęła obok ciebie w lekkim rozkroku patrząc z góry, wspierając łapy o biodra i szczerząc się z zadowoleniem, wypinając z dumą pierś podziwiając twoją reakcję, gdy niemal musiałeś tkać ciało, by nie wybuchnąć śmiechem. Kiedy usłyszała twój piskliwy głos, nie wytrzymała i sama wybuchła gromkim śmiechem.
Po chwili opanowała sie i westchnęła.
- Nie. Dodanie czegoś więcej byłoby przesadą. - Stwierdziła niczym profesjonalistka. - Idziem, bo pośniem.
Pau tymczasem stała tylko, gapiąc się zupełnie zdrętwiała. Gdy odezwałeś się, popatrzyła tylko na ciebie, a potem znów na Ganqou, otwierając tylko usta, a potem znów je zamykając. Ostatecznie wzruszyła tylko ramionami i obróciła się na pięcie. Zwolniła, przechodząc koło jednego z lampionów i wpatrywała się przez chwilę weń spod kaptura, jakby nad czymś się zastanawiając, jaką wiadomość chciałaby zostawić. Ostatecznie tylko uśmiechnęła się i pokręciła głową, a potem pobiegła za wami.

Tunele były na tyle duże, że zmieściłby się w nich mały smok.
Wasza trójka przyjrzała się tunelowi, przechodziliście między nimi, zaglądaliście do środka.
Ganqou pokiwała głową i przyglądała się, jak zmierzasz ku lochom. Dopiero gdy zobaczyła, że nic cię nie wciąga ani tobą nie miota, puściła Pau, a potem sama weszła do lochu.

Powłoka korytarza rozświetlała się blaskiem błękitnego światła, gdy stawialiście na niej łapy. Szliście ostrożnie, ale tym razem nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Widzieliście zbliżające się światło tym razem zielonkawe, magiczne.
Wyszliście z tunelu i musieliście zeskoczyć z wysokości półtorej stopy na posadzkę. Znaleźliście się w zamkowym lochu, o szerokim korytarzu, grubych, solidnych, kamiennych murach z odkruszającym się zaprawą, na której mogłeś dostrzec glify. Cel było tylko kilka, z ciężkimi kratami układającymi się w spirale i choć panował w nich mrok, nie wyczuwałeś żadnej duszy, widziałeś jedynie zarysy skrzyń, prawdopodobnie loch służył obecnie za magazyn.
Loch wydawał się mimo wszystko zadbany i wysprzątany. Ktoś na korytarzy rozwinął nawet czerwony dywan.
Sam korytarz kończył się kolejną salą w kształcie rotundy. Strop podpierany był kilkoma ciężkimi filarami. Pod ścianami piły się kamienne półki z książkami oraz zwojami, a na środku w bazaltowym kręgu tlił się magiczny ogień.
Dostrzegłeś też duszę i usłyszałeś szelest papieru.
Na kamiennej, spękanej posadzce ze skrzyżowanymi nogami siedziała postać. Przypominała erathanina, choć była wyższa, bardzo chuda, choć zadbana. Ciało kreatury nie pokrywały łuski, ciemna, niemal granatowa skóra była naga. Z kwadratowej głowy wyrastały dwa złote czułka, a oczy zasłonięte były ciężkimi, okutymi stalowymi klapkami jak u dziwnego zwierza. Osobnik miał krótki pysk i zapadnięte policzki, podobnie pierś i brzuch. Z jednego z jego łokcia wyrastała dodatkowa łapa, a kilka palców jego dłoni przewracającej kartki (których treści nie mógł nawet zobaczyć) rozdzielały się jak syjamscy bracia. Podobnie jego długi, pojedynczy ogon rozdzielał się na końcu na dwoje, a na plecach, drugim łokciu i biodrze widziałeś kolejne klapki takie jak te, które zasłaniały jego oczy.
Siedział nagimi pośladkami na miękkim futrze, prawdopodobnie z rosomaka lub odpowiednika tego zwierzęcia w zaświatach. Otoczony był erathańskim kręgiem runicznym, który dodatkowo był wpisany wewnątrz niebiańskiego kręgu. Ktoś bardzo nie chciał, by istota się wydostała. Albo by ktoś dostał się do niej.
Gdy zeskoczyliście z tunelu i wylądowaliście na posadzce, palce zadrżały mu na chwilę, zdradzając zdenerwowanie. Wyprostował się, ale nie podnosił głowy - i tak niczego by nie zobaczył.
Milczał, siedząc samotnie jakiś rzut kamieniem od was.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9