Kraina Smoków Sha'aird Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Szybkie Menu   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Ruiny Ashpen
Autor Wiadomość
Soltheim 


Rasa Smoka: Kto wie?
Specjalizacja: Mag Wody/Śmierci
Str: 37+8 (27)
Sta: 30 (12)
Agi: 40 (13)
Int: 45+5 (13)
HP: 905/905 (362/362)
Mana: 670/670 (223/223)
Kond: 285/285 (171/171)
Def: 29+11 (27)
MagDef: 40 (20)
Spi: 30 (10)
Płeć: Mężczyzna!
PC: 23
Wysłany: 2014-09-01, 19:52   Ruiny Ashpen

Cypel na którym zbudowano Ashpen - portowe miasto będące również jednym z wojennych portów, był niczym palec wyciągnięty w stronę Smoczych Ziem. Położone na wysokim klifie pod którym rozciągają się zalane wodą tunele w których cumowały statki był dobrym miejscem na rozpoczęcie ofensywy. Gdyby ofensywy nie ubiegły smoki...

Teraz bardziej wymarłe niż zniszczone, zaś doszczętnie spalone i rozłupane na kawałki ludzkie trupy ścielą ulice. Od kucharzy, po żołnierzy i żeglarzy, nie było litości. Bo kto okazałby ją drugiej stronie?
 
 
 
Maraud 


Rasa Smoka: Złota
Specjalizacja: Wojowniczka
Str: 20 | 10
Sta: 3 | 2
Agi: 10 | 7
Int: 10 | 3
HP: 500 | 167
Mana: 150 | 75
Kond: 150 | 120
Def: 25 | 6
MagDef: 25 + 5 | 8
Spi: 3 | 1
Płeć: Samica
Inne postacie: Iron, Cargo
Wysłany: 2015-04-11, 15:45   
   Czary/Techniki Walk: Srebrna Aura, Ściana Skrzydeł, Srebrzyste Szpony, Bojowy Ryk, Wietrzny Unik


Długi lot wieńczyło widmo sukcesu. Sina dal przejaśniła się, mgły opadły. Utkwiła wzrok w zarysie odległego brzegu, potrzaskanych wieżyc. Pod spodem przemykała płaska tafla morza, łagodny szum mieszał się z zewem wiatru trącego o ciało. Smoczyca przyspieszyła, nużyła ją odległość jaka pozostała; chciała zwyciężyć dystans szybkim zrywem. Wtedy zaczęła spadać. Obcy krzyk rozdarł powietrze, bezludny kraj był niemym świadkiem jednego z cudów losowości! Chlupnęła w fale, pogrążyła się, walczyła by wydobyć głowę na powierzchnię. Zimno wód przeszywało do kości, zamiast postawić łuski sztorcem wywołało gęsią skórkę. Zachowała lodowatą, zadziwiającą kontrolę nad sobą i mimo rosnącego ucisku w piersi ani myślała odetchnąć. To by napełniło płuca solanką. Woda rzucała ją w te i nazad, opór do pokonania nieznośny. Z samozaparciem walczyła o życie, bezmyślna determinacja. Refleksja nad sprawą: cóż się stało była najzupełniej zbędna.
Walka z morzem nie była taka straszna jak mdłości, które ogarnęły ją, ledwie z bezpiecznej płaskości plaży spojrzała na fale. Uh... Czuła w gardle żołądek. Torsje nie chciały przejść. Piekący jak kwasy żołądkowe gniew i dojmujące obrzydzenie nie pozwalały. Gdyż dumna wojowniczka -- Zdawała sobie sprawę, że została zaczarowana. Jej nowy kształt był kuriozalny. Buana, złotowłosa klacz centaura.

 
 
Ganqou


Rasa Smoka: niebiesko-tęczowy
Specjalizacja: wojownik-mag
Str: 13 (5)
Sta: 3 (1)
Agi: 10 (3)
Int: 12 (8)
HP: 525 (175)
Mana: 200 (100)
Kond: 150 (75)
Def: 25 (13)
MagDef: 25 (13)
Spi: 8 (3)
Choroby: nomfomania!
Płeć: samiczka
Inne postacie: Schame, Perseusz
Wysłany: 2015-07-25, 17:13   
   Czary/Techniki Walk: Objęcia Lodu, Wodna Pięść, Pobłogosławeienie, Opoka Życia, Pocisk Życia


To miejsce było przeklęte, musiało być.
Mściło się na niej za zbrodnię, której tu się dopuściła. Próbowało ją zabić przy pierwszej nadarzającej się okazji. Jak inaczej wytłumaczyć, że to właśnie w tym wymarłym, nawiedzonym i zapomnianym miejscem straciła kontrolę nad swoją postacią?
Jęknęła, głowa jej pękała i zupełnie nie mogła sobie przypomnieć, dlaczego. Otworzyła oczy, jednak zamknęła je momentalnie i zasłoniła je ręką przed promieniami letniego słońca.
Podniosła się powoli, a kiedy jej wzrok nawykł do światła, rozejrzała się uważnie. Znajdowała się w ruinach jakiegoś budynku, wyglądającego na tawernę. dach rozsypał się już dawno od wilgoci, a szafki i półki były opróżnione z jakiegokolwiek dobytku.
Ale jak się tu znalazła?
Podczas eksplozji mocy była w Ashpen, leciała...
O Stwórco, spadłam. Umarłam?
Jej serce zamarło na chwilę. Czyżby dzieliła teraz los upiorów z sierocińca?
Ale jeżeli jestem martwa, to czemu tak napieprza mnie bania? Może Sol by mi to wyjaśnił.
Ktoś najwyraźniej znalazł ją nieprzytomną i przyniósł tutaj. Przemawiały za tym starannie ułożone ubrania, leżące na podłodze. Wyjątkowo obleśna, zielonkawa sukienka i sandały. Ale kto? Czemu?
Wstała powoli i migiem wciągnęła na siebie sukienkę i buty, rozglądając się, czy ktoś nie patrzy. Lepsze to niż być nagą.
Zaczęła rozglądać się za czymś, co mogłaby wykorzystać jako broń. Zaczęła chodzić od szuflady do szuflady, od stolika do stolika, ale niczego nie znalazła. W końcu zrezygnowana ruszyła na zewnątrz i rozejrzała się po ulicy.
Nie miała pojęcia, gdzie się znalazła.


***

Kiedy Maraud starała się dojść do siebie na plaży, dojrzała wzrokiem coś, co w pierwszej chwili jej umknęło. Albo coś, czego wcześniej tam nie było. Na piasku kilka stóp od złotowłosej leżał stalowy, kobiecy napierśnik. Obok można było dostrzec duży, żelazny klucz na łańcuszku.
 
 
Maraud 


Rasa Smoka: Złota
Specjalizacja: Wojowniczka
Str: 20 | 10
Sta: 3 | 2
Agi: 10 | 7
Int: 10 | 3
HP: 500 | 167
Mana: 150 | 75
Kond: 150 | 120
Def: 25 | 6
MagDef: 25 + 5 | 8
Spi: 3 | 1
Płeć: Samica
Inne postacie: Iron, Cargo
Wysłany: 2015-07-28, 20:00   
   Czary/Techniki Walk: Srebrna Aura, Ściana Skrzydeł, Srebrzyste Szpony, Bojowy Ryk, Wietrzny Unik


Różne fragmenty miękkiej zwierzęcej skóry drżały typowo końskim dreszczem. Chociaż tu nie było much. Okolica była martwą, okaleczoną ruiną. Wiatr wył w szczelinach, z pewnością zdolny zmieść wszelkie błonkoskrzydłe życie. Ludzka część centaurzycy odgięła głowę daleko w tył, złote loki skąpały swą obfitością nagie plecy.
Zmiana perspektywy pomogła. Mdłości i dezorientacja przeszły. Wyprostowała się więc na żałosną wysokość dorównującą jeźdźcowi konia. Bezgłośnie, stąpając z wyważoną godnością pokonała odległość od przedmiotu. Zapadała się w piasek dość znacznie. Ciężar konia. Lecz w porównaniu ze smokiem stąpała jak baletnica.

Uklękła jak wielbłąd. Niedbałymi, szorstkimi ruchami rąk zebrała element zbroi. Zbadała gładkość wewnętrznej strony. Zamyśliła się. Wiedziała, że na rubieżach rui ludzkich siedlisk łatwo znaleźć pamiątki po nich.
Słabi. Krusi. Żer. Czasami, rzadko: heroiczni.
Przyodziała się w napierśnik. Przypadkowo nieźle paskował. Zdołał zabłysnąć w żółtym blasku słońca. Klacz ruszyła stępa ku ruinom, po drodze rozglądając się za innymi porzuconymi w prochu kawałkami. Nie mając łusek bardzo szybko i bezpośrednio doceniła zalety zbroi. Mieczem czy toporem takoż nie pogardzi.
- Dziadom naszym wystarczały ryby słone i cuchnące. My po świeże przychodzimy, w oceanie pluskające. Ojce nasze urządzali na jelenia polowanie. A my skarby i potwory łowim skryte w ocenie. - nuciła z zaśpiewem, nie na pełen głos, gdy zbliżała się do pierwszych budynków i uliczek między nimi.
_________________
Wiem, że się niebo nie różni od piekła
I na nic wiedzy owej nie zamienię.
Niechaj gra w kości trwa dalej zaciekła -
A moją resztą niech będzie milczenie.
 
 
Ganqou


Rasa Smoka: niebiesko-tęczowy
Specjalizacja: wojownik-mag
Str: 13 (5)
Sta: 3 (1)
Agi: 10 (3)
Int: 12 (8)
HP: 525 (175)
Mana: 200 (100)
Kond: 150 (75)
Def: 25 (13)
MagDef: 25 (13)
Spi: 8 (3)
Choroby: nomfomania!
Płeć: samiczka
Inne postacie: Schame, Perseusz
Wysłany: 2015-08-08, 13:54   
   Czary/Techniki Walk: Objęcia Lodu, Wodna Pięść, Pobłogosławeienie, Opoka Życia, Pocisk Życia


Maraud ruszyła między uliki, stukając kopytami o kamienny bruk, każdy twój krok odbijał się echem w bezkresnej ciszy. Otaczały ją puste sklepy i zdemolowane kramy. Nigdzie żywej duszy, ogromne miasto wydawało się wymarłe.
A jednak, zbliżając się powoli do rynku poczułaś nagle zapach morza i ryb. Dostrzegłaś na jednym straganie kosz pełen dorszy.
Czyżby ktoś tu jednak ciągle mieszkał?


Szła przez miasto powoli, ostrożnie, spodziewając się napaści w każdej chwili, chociaż zniszczone domy wydawały się zupełnie opuszczone. Wiedziała jednak, że to miejsce jest fałszywe, zwodnicze. Że jest nawiedzone, a tutejsze zjawy były do szpiku martwiejących kości trawione nienawiścią do błękitnej smoczycy. Nawet, jeżeli to nie ona tutaj zawiniła, to mieszkańcy potrzebowali kogoś, na kim mogliby szukać odwetu. Jest wtedy łatwiej. Jest łatwiej, kiedy gniew zrodzony z bezsilności konających można ukierunkować.
Wyszła na plac, a otaczająca ją cisza przytłaczała. Tak ogromna osada, a tak milcząca, cicha. Jakby pewnego dnia po prostu wszyscy postanowili ją opuścić. Powstrzymywała się od zatkania sobie uszu, bo wtedy słyszałaby chociaż szum. Ale ta cisza... była gorsza niż huk walących się skał. Powstrzymywała się przed mruczeniem do samej siebie, by nie ściągać niczyjej uwagi. Na wszelki wypadek...
Gdy usłyszała śpiew, zawarła. Wytrzeszczyła oczy i zaczęła rozglądać się w około, blednąc.
Czyżby traciła rozum? Czyżby to zjawy? A może po prostu ktoś tu mieszkał? Pytanie: Czy na prawdę chciała się tego dowiedzieć?
Po pierwszym szoku zaczęła rozglądać się desperacko za kryjówką, postanowiła zaczekać, aż głos się zbliży i wtedy rzucić na zbliżającą się istotę okiem z ukrycia. Uciekanie przed głosem nie miało sensu: w końcu musiała się stąd wydostać, a jeżeli to żywi mieszkańcy, mogli stanowić jedyną pu temu okazje.
 
 
Maraud 


Rasa Smoka: Złota
Specjalizacja: Wojowniczka
Str: 20 | 10
Sta: 3 | 2
Agi: 10 | 7
Int: 10 | 3
HP: 500 | 167
Mana: 150 | 75
Kond: 150 | 120
Def: 25 | 6
MagDef: 25 + 5 | 8
Spi: 3 | 1
Płeć: Samica
Inne postacie: Iron, Cargo
Wysłany: 2015-08-08, 17:19   
   Czary/Techniki Walk: Srebrna Aura, Ściana Skrzydeł, Srebrzyste Szpony, Bojowy Ryk, Wietrzny Unik


Grymas lekkiego niesmaku krzywił pełne wargi ssaka. Postuk kopyt odznaczał się monotonnym rytmem i zmiennym brzmieniem zanikającym gdy deptała piach bądź kluczyła z rozwagą pośród gruzów. Bryza odegnała precz insekty, chłostała i rozplatała przepych falistych złotych włosów. Pustka zaiste ziała martwotą i -co gorsza- nudą.
- Ojcom naszym wystarczało, kiedy grodów dobywali. A nas burza nie odstrasza ni szum groźny morskiej fali. - śpiew wznosił się i opadał jak dobijający do brzegu bałwan. Maraud nasłuchiwała, zdaje się, że z miejsca zwróciłaby uwagę na oznakę życia przebywającego w pobliżu. Mocny zapach świeżej ryby sprawił, że zgłodniała. Ulica rozszerzała się w plac. Targowy? Może kiedyś. Klacz szła krawężnikiem i przystanęła na roku. Zajrzała w pustą przestrzeń; mimowolny syk wydostał się na świat jako westchnienie z ludzkiej piersi.

- I był pierścień magii wielkiej na palcu księżnej, zęby dziewczyny jak perły, włos polem kłośnym, głębia ocząt bława. - zaintonowała. Nie zamierzała się ukrywać. Obyczaj kazał się obwieszczać. Bądź co bądź to tylko wymarłe miasto. Dom włóczęg i zbiegów. Małodusznością byłoby niepokoić takich czy straszyć nagłym najściem... tu myśl się załamała: ...smoka.
- Rzuciła klejnot fal objęciom. Kaprysem krnąbnym rwała ślub. I rzekła: mieć mnie nie będziesz prędzej niźli dobędziesz go z głębin wód.
Kopyto za kopytem podążała ku straganowi zastawionemu świeżą strawą.
- Pierścień z trzewi ryby wypadł, błysnął gwiazdy blaskiem. Nie lękaj się ubrudzić rąk. Zaszczyt i cuda czynu są udziałem. Ścierń i szafiry ścielą się u stóp. - biegała oczami to tu, i tam, zawsze wracając do kosza z rybą.

 
 
Ganqou


Rasa Smoka: niebiesko-tęczowy
Specjalizacja: wojownik-mag
Str: 13 (5)
Sta: 3 (1)
Agi: 10 (3)
Int: 12 (8)
HP: 525 (175)
Mana: 200 (100)
Kond: 150 (75)
Def: 25 (13)
MagDef: 25 (13)
Spi: 8 (3)
Choroby: nomfomania!
Płeć: samiczka
Inne postacie: Schame, Perseusz
Wysłany: 2015-08-13, 16:11   
   Czary/Techniki Walk: Objęcia Lodu, Wodna Pięść, Pobłogosławeienie, Opoka Życia, Pocisk Życia


Śpiew nie ustawał co więcej - nie oddalał się, ani nie przybliżał.
W końcu Ganqou uznała, ze nie wytrzyma tu ani chwili dłużej. Wyjrzała ze swojej kryjówki wewnątrz któregoś ze sklepu i ujrzała... Centaura?
Nigdy wcześniej nie widziała podobnej istoty. Teoretycznie widziała już dziwniejsze rzeczy, ale fakt, że w ruinach Ashpen kluczył pół-człowiek pół-koń było dla niej nie do pojęcia. Jakim cudem coś takiego mogło istnień? Czy to był jakiś chory eksperyment ludzkich naukowców? Jakiś potwór z dna Otchłani? Oczywiście, słyszała wcześniej opowieści o tego typu kobylakach, ale nie myślała, ze mogły być one prawdziwe. Musiała przyznać też, że centaur..yca (przynajmniej jej górna połowa) była na prawdę ładna. Ganqou poczuła ukłucie zazdrości, widząc jej złociste włosy.
Przyglądała się jeszcze chwilę kreaturze, starając się ocenić, czy nie przywidziało się jej aby i czy dziewczyna tak na prawdę nie ujeżdża po prostu konia. Ale nie, nie było o tym mowy. Ganqou zupełnie za to zapomniała, że gapienie się na koninę też wystawia ją na widok innych.
 
 
Maraud 


Rasa Smoka: Złota
Specjalizacja: Wojowniczka
Str: 20 | 10
Sta: 3 | 2
Agi: 10 | 7
Int: 10 | 3
HP: 500 | 167
Mana: 150 | 75
Kond: 150 | 120
Def: 25 | 6
MagDef: 25 + 5 | 8
Spi: 3 | 1
Płeć: Samica
Inne postacie: Iron, Cargo
Wysłany: 2015-08-14, 10:19   
   Czary/Techniki Walk: Srebrna Aura, Ściana Skrzydeł, Srebrzyste Szpony, Bojowy Ryk, Wietrzny Unik


Buana klacz zatrzymała się przy zdewastowanym straganie brzemiennym w kosz pełen ryb. Śliskich, świeżych, słonych. Ich ilość obiecywała napełnienie kilku co najmniej żołądków. Centaury mają ponoć dwa.
Złotowłosa odezwała się, nie podnosząc głowy ni odrywając wzroku od śliskich ciał:
- Twój to połów, Człowieku? - spytała niedbale.
_________________
Wiem, że się niebo nie różni od piekła
I na nic wiedzy owej nie zamienię.
Niechaj gra w kości trwa dalej zaciekła -
A moją resztą niech będzie milczenie.
 
 
Ganqou


Rasa Smoka: niebiesko-tęczowy
Specjalizacja: wojownik-mag
Str: 13 (5)
Sta: 3 (1)
Agi: 10 (3)
Int: 12 (8)
HP: 525 (175)
Mana: 200 (100)
Kond: 150 (75)
Def: 25 (13)
MagDef: 25 (13)
Spi: 8 (3)
Choroby: nomfomania!
Płeć: samiczka
Inne postacie: Schame, Perseusz
Wysłany: 2015-09-01, 17:58   
   Czary/Techniki Walk: Objęcia Lodu, Wodna Pięść, Pobłogosławeienie, Opoka Życia, Pocisk Życia


Człowieku... No tak, kiedyś uznałaby to za normalne. Ale przez ostatnie miesiące nikt nie nazywał jej w ten sposób. Przyzwyczaiła się do siebie, oswoiła z myślą, że jest smokiem.
- Emmm... nie, nie mój. Prawdopodobnie tych ryb tutaj nie ma. - Odparła z lekkim obłędem w oczach. - Niemożliwe, że ktoś tu mieszka...
Przyglądała się koninie przez chwilę.
- Uciekłaś z jakiegoś laboratorium? - Zagadnęła. Podejrzewała, że klacz może być duchem z ośrodka Pallasirczyków.
Ostatnio zmieniony przez Schame 2015-09-01, 18:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Maraud 


Rasa Smoka: Złota
Specjalizacja: Wojowniczka
Str: 20 | 10
Sta: 3 | 2
Agi: 10 | 7
Int: 10 | 3
HP: 500 | 167
Mana: 150 | 75
Kond: 150 | 120
Def: 25 | 6
MagDef: 25 + 5 | 8
Spi: 3 | 1
Płeć: Samica
Inne postacie: Iron, Cargo
Wysłany: 2015-09-03, 20:18   
   Czary/Techniki Walk: Srebrna Aura, Ściana Skrzydeł, Srebrzyste Szpony, Bojowy Ryk, Wietrzny Unik


Klacz uniosła głowę, a wraz z nią spojrzenie. Przeszyła nim badawczo, kalkulująco lecz z dystansem, błękitnowłosą dziewczynę. Nie jest to często spotykana maść u rzeczonej rasy.
- Ach tak? - zagadnęła z przedrwiną; według niej nie tylko możliwe, ale i potwierdzone świeżością ryb i schludnym ich upakowaniem w koszu. Pogrzebała kopytem w pyle i śmieciach. Spoglądały na siebie, wiatr niósł widmo piasku.
- Ja .. nie .. uciekam. - powiedziała dobitnie z krzywym uśmieszkiem na nowych, przykrótkich, za wąskich wargach. Sięgnęła po kosz, nadobnym gestem nawiedzonego Czerwonego Kapturka podjęła za uchwyt i uniosła ze sobą, ruszając stępa ku dziewczęciu. - Przychodzę i odchodzę. Czasami zostaję. Zastaję tu przestronną, zrujnowaną pustkę, dzieje dawnych wieków zakute w kamienne okowy. Nieznane miasto. Uwielbiam takie. Gdzieś tu czai się żałosne zło strzegąc zapomnianego skarbu; ten, o którym pamiętali, dawno rozkradły złodziejaszki. Częstuj się rybą, Człowieku, wprost nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie was więcej.
_________________
Wiem, że się niebo nie różni od piekła
I na nic wiedzy owej nie zamienię.
Niechaj gra w kości trwa dalej zaciekła -
A moją resztą niech będzie milczenie.
 
 
Ganqou


Rasa Smoka: niebiesko-tęczowy
Specjalizacja: wojownik-mag
Str: 13 (5)
Sta: 3 (1)
Agi: 10 (3)
Int: 12 (8)
HP: 525 (175)
Mana: 200 (100)
Kond: 150 (75)
Def: 25 (13)
MagDef: 25 (13)
Spi: 8 (3)
Choroby: nomfomania!
Płeć: samiczka
Inne postacie: Schame, Perseusz
Wysłany: 2015-09-03, 20:48   
   Czary/Techniki Walk: Objęcia Lodu, Wodna Pięść, Pobłogosławeienie, Opoka Życia, Pocisk Życia


- Mhmhyhyhy... - Zaśmiała się nerwowo na słowa smoczycy. Mimo wszystko czuła się tu jak z pętlą na szyi, ale obecność innej żywej istoty działało krzepiąco. Jak chyboczący taboret pod nogami osoby zawieszonej na konarze. - Więc NIGDY nie uciekasz? A jak goni cię tsunami? Stajesz w szranki z żywiołem czy szorujesz brzuchem po grzbiecie fali? Walące skały pewnie bierzesz na klatę. Posłuchaj, nawet najtwardsza armia się czasami wycofuje taktycznie, by uniknąć strat. Więc nie czaruj, każdy czasem pospiesznie przebiera kończynami by oddalić się od zagrożenia. Jeżeli ty nie, to za pewne nie było cię jeszcze w aż tak wielu miejscach. - Uznała, wzruszając ramionami.
Potem jednak znieruchomiała. Przyglądała się przez chwilę klaczy bezrozumnie, w końcu zmarszczyła brwi. Uniosła jedną rękę i pokręciła nią jakby coś nawijała na dłoń.
- Czy mogłabyś powtórzyć ten... ostatni akapit? Zważ, że my proste ludzkie baby mamy o połowę mniejszy mózg od naszych bardziej owłosionych samców.
Zerknęła na ryby, w puste, marne ślepia, na zimne, śliskie ciałka.
- Nie wiesz... bez wódki jakoś słabo mi podchodzą na surowo...
 
 
Maraud 


Rasa Smoka: Złota
Specjalizacja: Wojowniczka
Str: 20 | 10
Sta: 3 | 2
Agi: 10 | 7
Int: 10 | 3
HP: 500 | 167
Mana: 150 | 75
Kond: 150 | 120
Def: 25 | 6
MagDef: 25 + 5 | 8
Spi: 3 | 1
Płeć: Samica
Inne postacie: Iron, Cargo
Wysłany: 2015-09-03, 21:15   
   Czary/Techniki Walk: Srebrna Aura, Ściana Skrzydeł, Srebrzyste Szpony, Bojowy Ryk, Wietrzny Unik


Zaśmiała się głęboko i swobodnie na wzmiankę o spotkaniu skał z klatą. Zabrzmiało potoczyście i perliście. Smoki nie dysponują odpowiednia krtanią ni głosem, by dać głębię podrygom przepony; ludzie (i półkonie) przodują w tej konkurencji zostawiając gady w tyle.
- Interesująca interpretacja. Nie, nie ucieknę przed słowotokiem. - uprzedziła. Wywód dziewczyny to kolejny dowód za tym, że ludzie są zabawni. Szkoda, że nie potrafią wiele więcej. A gdy dostaną swobodę... korzystają z niej bezsensownie.
Wyprostowała się z lekka i uniosła brwi.
- Nie powtórzyć. Streścić. Chcę znaleźć skarb w tych ruinach, zabić strażnika i zabrać skarb stąd. Ciekawą tu macie architekturę. Podoba mi się. - rozejrzała się nagle lustrując poziom pierwszego piętra. Ziały czarne dziury pustych okien.
- U zdziwaczałej wyspiarskiej arystokracji to rarytas. Chociaż racja, nie zmuszaj się bo podejdą do gardła i wrócą. A wiesz, w dawnym imperium warzono specjalny sos ze zgniłych, zostawionych na słońcu ryb. Ponoć boski dodatek do potraw. Nie wątpię, poprawiał ich smak; sam kontrast... Lecz najlepszą przyprawą jest głód. Chodź ze mną, Człowieku. - powiedziała z roztargnieniem, właściwie jako polecenie, wykręcając swoją końską częścią w obiecujący przesmyk między straganami i rozglądając się za czymś użytecznym lub ładnym wśród tutejszych śmieci.
_________________
Wiem, że się niebo nie różni od piekła
I na nic wiedzy owej nie zamienię.
Niechaj gra w kości trwa dalej zaciekła -
A moją resztą niech będzie milczenie.
 
 
Ganqou


Rasa Smoka: niebiesko-tęczowy
Specjalizacja: wojownik-mag
Str: 13 (5)
Sta: 3 (1)
Agi: 10 (3)
Int: 12 (8)
HP: 525 (175)
Mana: 200 (100)
Kond: 150 (75)
Def: 25 (13)
MagDef: 25 (13)
Spi: 8 (3)
Choroby: nomfomania!
Płeć: samiczka
Inne postacie: Schame, Perseusz
Wysłany: 2015-09-03, 22:10   
   Czary/Techniki Walk: Objęcia Lodu, Wodna Pięść, Pobłogosławeienie, Opoka Życia, Pocisk Życia


- Ja chyba też nie ucieknę przed słowotokiem... - Dodała spostrzegając, że centaurka lubi mówić i to trochę nie na temat; nie rozumiała zupełnie, co chodzi po głowie złotej klaczy. Wiedziała tylko, że z mądry głupiego nie przegada, więc chyba była na wygranej pozycji. - Serio? Z nieświeżych ryb? Niesamowite. Zupełnie jak nasz kucharz z czasów, gdy walczyłam na arenie. Zawsze uważałam, że chce nas wszystkich potruć, ale być może był po prostu niezrozumiałym artystą? - Zastanawiała się.
Pokręciła głową.
- Tu nie ma żadnego skarbu. Jeżeli tu był, to zapewne dawno go rozkradziono. Poza tym nie powinnyśmy się tu kręcić. Jeżeli te ryby na prawdę do kogoś należą, to niewykluczone, że żołnierze Haedwige mają tu swój obóz. Kiedyś to miejsce było chyba czymś w rodzaju fortu dla ich armii, która mogłaby ruszyć na smocze ziemię. Sama nie wiem.
Mimo, że pomysł szukania skarbu brzmiał kusząco, to Ashpen stanowiło dla Ganqou ostatnie miejsce, w którym chciała się w to bawić. Zbyt dużo przykrych miejsc, zbyt dużo wspomnień.
Dlatego gdy klacz zaczęła od...kłusowywać, pokręciła głową.
- Nie. - Odpowiedziała stanowczo.
Domyślała się, że piękna klacz chciała szukać czegoś do przyrządzenia połowu i nie było w tym nic złego. Ale miała wrażenie, że złotowłosa była typem, który w ponurych ruinach słysząc drapanie dobiegające z piwnicy schodzi w dół to sprawdzić, kiedy Ganqou nie miała wątpliwości, że to ani dżem ani ogórki.
Po chwili jednak ruszyła za końskim zadem zachowując stosowny dystans. Uznała, że stanie tutaj nie jest wcale bezpieczniejsze od przemieszczania się uliczkami.
- I przestań mnie nazywać per "człowieku". - Mruknęła poirytowana. - To w złym guście.
 
 
Maraud 


Rasa Smoka: Złota
Specjalizacja: Wojowniczka
Str: 20 | 10
Sta: 3 | 2
Agi: 10 | 7
Int: 10 | 3
HP: 500 | 167
Mana: 150 | 75
Kond: 150 | 120
Def: 25 | 6
MagDef: 25 + 5 | 8
Spi: 3 | 1
Płeć: Samica
Inne postacie: Iron, Cargo
Wysłany: 2015-09-03, 22:48   
   Czary/Techniki Walk: Srebrna Aura, Ściana Skrzydeł, Srebrzyste Szpony, Bojowy Ryk, Wietrzny Unik


Klacz przylepła spojrzeniem do drugiego stworzenia na wzmiankę o arenie. Jak magnes ściąga opiłki metalu tak jedno słowo zaklęło uwagę. We wzroku tym można się dopatrzeć namysłu, wyrachowania lub zmieszania obydwu.
- Ożywczo ciekawe. - przyjęła ostrzeżenie opisujące poczynania armii. Zaszurała przednimi kopytami i zdawało się, że w ostatniej chwili powstrzymała się przed rżeniem do wtóru wstrząśnięcia grzywą. Niewykonalne dla kogoś, kto nie był w całości koniem; wypadłoby pewnie śmiesznie. - Choć armii koszem ryb wyżywić niepodobna. - jak dyktował zdrowy rozsądek. - Fort jest zwykle lepiej broniony. Także od wewnątrz. Zdziwię się, jeśli spotkam tu wojsko.
Nie zareagowała na stanowczą odmowę. No, może ostre machnięcie ogona coś znaczyło, ale nie ma pewności. Klacz schyliła się, przyklęknąwszy, po kratkę z prętów. Zakurzona i nadgryziona przez rdzę, lecz dobra do pieczenie smakowitych kąsków. Niedobrze nie mieć ognia. Dotąd zawsze był pod gardłem w dowolnych ilościach.
- Wy ludzie lubicie towarzystwo oraz nadawać nazwy. Plątać prostotę to wcale nie ulepszać, Munthrek drekim. - pouczyła z kisłą nutką niesmaku. - Nie widziałam tu żadnej żywej istoty poza tobą. Iście, upiornie. Zwykle w ruinach spotyka się owady i zwierzęta. - zauważyła, jakby właśnie przyszło jej to do głowy.
_________________
Wiem, że się niebo nie różni od piekła
I na nic wiedzy owej nie zamienię.
Niechaj gra w kości trwa dalej zaciekła -
A moją resztą niech będzie milczenie.
 
 
Ganqou


Rasa Smoka: niebiesko-tęczowy
Specjalizacja: wojownik-mag
Str: 13 (5)
Sta: 3 (1)
Agi: 10 (3)
Int: 12 (8)
HP: 525 (175)
Mana: 200 (100)
Kond: 150 (75)
Def: 25 (13)
MagDef: 25 (13)
Spi: 8 (3)
Choroby: nomfomania!
Płeć: samiczka
Inne postacie: Schame, Perseusz
Wysłany: 2015-09-04, 00:15   
   Czary/Techniki Walk: Objęcia Lodu, Wodna Pięść, Pobłogosławeienie, Opoka Życia, Pocisk Życia


- Kiedyś był to fort, dziś mogą tu obozować tylko zwiadowcy. - Podkreśliła, rozglądając się w około, jakby oczekując ataku.
Przewróciła nagle oczami.
- Sama plączesz prostotę. - Sprzeciwiła się. - Wystarczy, że w zasięgu wzroku pojawi się drugi człowiek i twoja logika się sypie. Kiedy zawołasz wtedy "hej, człowieku", twoja logika nagle się komplikuje kiedy otacza cię chmara ludzi. Nazywanie rzeczy to najprostsza i najbardziej oczywista sprawa. "Człowiek" to również nazwa.
Spojrzała ponad zgrabny zad na plecy dziewczyny.
- Może wy się poznajecie po plamach na tyłkach, ale u nas to trochę bardziej skomplikowane. - Mruknęła jeszcze i przyjrzała się znalezionej przez klacz kratce.
- Pójdę poszukać czegoś na rozpałkę. - Rzuciła i weszła do pierwszego-lepszego domu licząc, że znajdzie tam zapałki Takie zajęcie było lepsze niż włóczenie i zamartwianie się.
Trafiła do niewielkiej, zaskakująco nowoczesnej kuchni (choć zaniedbanej) i zaczęła przeszukiwać szafki.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna

Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 11